Zawieszenie broni, ale to nie koniec konfliktu w JSW

Fotorzepa/Piotr Sobczak

Prezes węglowej spółki jednak nie straci stanowiska, ale konflikt między nim a ministrem energii nie został zażegnany.

W tym tygodniu rada nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej miała odwołać ze stanowiska prezesa Daniela Ozona. Jednak po burzy, jaką wywołała wypowiedź prezesa na łamach „Rzeczpospolitej” o naciskach na zarząd, by z pieniędzy JSW finansował inwestycje niezwiązane ze strategią firmy, rada wycofała się ze swoich planów. Nie oznacza to jednak, że konflikt między prezesem JSW a ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim został zażegnany. To jedynie zawieszenie broni, które według naszych informacji może potrwać aż do przyszłego roku.

Oficjalną przyczyną odwołania Ozona miały być wstępne wyniki audytu, który wykazał wątpliwości co do funkcjonowania spółki. Na to zaś zareagował zarząd JSW, który w piśmie do ministra wytknął szereg błędów urzędnikom resortu energii, którzy przeprowadzali audyt w spółce. Zaalarmował też, że w rezultacie rada nadzorcza może być bardziej ostrożna, co rodzi ryzyko, że strategiczne dla spółki decyzje nie będą podejmowane lub będą opóźniane. I taki właśnie paraliż decyzyjny może być główną bolączką spółki w najbliższych miesiącach.

Pomimo zawieszenia broni, między Ozonem a Tchórzewskim przyjaźni wciąż nie ma. Prezes JSW nie ma także dobrych relacji z wiceministrem energii Grzegorzem Tobiszowskim, pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa. Ma także poważnego wroga w zarządzie JSW w osobie Roberta Ostrowskiego, zastępcy prezesa ds. finansowych. Ostrowski ma natomiast poparcie Tchórzewskiego i jest wymieniany wśród kandydatów na nowego prezesa JSW. Za Ozonem murem stanęły z kolei górnicze związki zawodowe. Nie bez znaczenia był fakt, że zarząd JSW był ostatnio niezwykle hojny dla załogi, dając im podwyżki i premie.

W takiej atmosferze prezesowi Ozonowi może być trudno przeforsować strategiczne dla spółki decyzje. Zarząd JSW musi tymczasem podjąć szereg decyzji, m.in. dotyczących planowanych akwizycji. Wiemy już, że zespół przeprowadzający właśnie audyt w spółce ma wątpliwości co do wyceny Przedsiębiorstwa Budowy Szybów. Spółkę tę JSW chce kupić od Kopeksu za ponad 200 mln zł.

Pod dużym znakiem zapytania stoi ewentualna inwestycja w aktywa Prairie Mining. JSW negocjuje właśnie z australijską firmą warunki współpracy przy dwóch projektach węglowych związanych z budową kopalni Jan Karski na Lubelszczyźnie i reaktywacją wydobycia węgla na złożu Dębieńsko na Śląsku. Zarząd JSW już wcześniej deklarował, że oba projekty spełniają jego oczekiwania co do jakości surowca. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w grę wchodzi przejęcie Prairie Mining, ale na to zgodę musiałby wydać minister energii.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Famur i Kopex razem dla Tauronu

Konsorcjum, w którego skład wchodzą oba podmioty, zawarło ze spółką Nowe Brzeszcze z grupy ...

Spółka pomagająca Gazpromowi z najwyższą karą UOKiK

UOKiK nałożył 172 mln zł kary na spółkę Engie Energy za nieudzielenie informacji ws. ...

Orlen Południe inwestuje w glikol

W Trzebini kosztem około 400 mln zł powstanie instalacji do przerobu gliceryny. Powstały z ...

Enea i Energa – ścięte perspektywy od EuroRating

Agencja EuroRating zmieniła perspektywę ratingu kredytowego nadanego dla Enei i Energi ze stabilnej na ...

Gazoport ruszy z dwuletnim poślizgiem

Komercyjne dostawy skroplonego gazu LNG z Kataru do Świnoujścia będą mogły rozpocząć się najwcześniej ...

Ukraiński prąd pomógł we wrześniu

We wtorek w godzinach szczytu padł kolejny rekord zapotrzebowania na moc. W związku z ...