Rafineria ropy naftowej Niżegorodnieftieorgsintez (NORSI) zawiesiła rafinację ropy po ataku dronów 5 kwietnia, poinformowały dwa źródła branżowe Reutersa. To największa rafineria Łukoilu, zajmująca czwarte miejsce w Rosji pod względem wielkości rafinacji i dostarczająca paliwo do obwodu moskiewskiego. Rafineria przerabia do 17 mln ton rocznie. W zeszłym roku wyprodukowała ponad 5 mln ton benzyny i tyle samo oleju napędowego.

To już trzecia zatrzymana rafineria w Rosji

Od niedzieli zakłady nie przyjmują i nie przerabiają ropy naftowej i od poniedziałku, 6 kwietnia, nie oferują benzyny, oleju napędowego ani oleju opałowego do obrotu na Giełdzie Towarowej w Sankt Petersburgu. „NORSI nie będzie załadowywać benzyny i oleju napędowego w ramach kontraktów giełdowych do końca kwietnia. Do końca kwietnia nie będzie również prowadzona sprzedaż giełdowa. Transport z bazy paliwowej rafinerii został wstrzymany” – poinformowało Reutersa jedno ze źródeł.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Trwające wojny mogą być zmierzchem potęgi USA i Rosji. Powtarza się 1956 rok

Staje się trzecią rafinerią, która wstrzymała produkcję od wiosennej serii ataków Ukrainy. 21 marca ten sam los spotkał rafinerię Rosnieftu w Saratowie po tym, jak atak drona unieruchomił jej jedyną jednostkę przetwórczą. 26 marca zamknięto również rafinerię Kiriszinefteorgsintez (Kinef) w obwodzie leningradzkim, drugą co do wielkości w Rosji pod względem wielkości przerobu i największą w europejskiej części Rosji.

Kinef, o wydajności 20 milionów ton, będzie w stanie przywrócić do pracy jedynie częściowo – do 60 proc. lub 75 proc. – i zajmie to około miesiąca, podały źródła agencji Reuters.

Rekordowo droga rosyjska ropa

Tymczasem rynek napędza cenę rosyjskiego surowca. Według Bloomberga, powołującego się na dane Argus, cena baryłki ropy Urals w rosyjskich portach bałtyckich osiągnęła pod koniec minionego tygodnia 116,05 dol. za baryłkę – najwyższy poziom od co najmniej ostatnich 13 lat. Jednak porty te częściowo wstrzymały eksport z powodu zniszczeń spowodowanych przez ukraińskie drony.

Pod koniec grudnia cena ropy Urals była tańsza niż 40 dol. z powodu sankcji USA wobec Rosnieftu i Łukoilu oraz masowego anulowania zakupów przez kluczowych klientów – rafinerie indyjskie i chińskie. Od tego czasu marka Uralu podrożała o 230 proc., osiągając poziom z lat 2012-2013.

Według Natalii Milczakowej, czołowej analityczki Freedom Finance Global, budżet wygeneruje w tym roku dodatkowe 3,5-4 biliony rubli dochodów z ropy naftowej i gazu. Zmniejszy to deficyt, który ostatnio szacowano na 4,4 proc. PKB do 1 proc. PKB. Kreml planuje przeznaczyć dodatkowe dochody na wojnę. Wszystko to jednak stoi pod znakiem zapytania. 

Jeśli ceny ropy naftowej utrzymają się na wysokim poziomie do końca roku, Rosja zarobi dodatkowe 40 mld dol. z tytułu dochodów z ropy, podał Bloomberg, powołując się na analizę kilku europejskich rządów. Jeśli Cieśnina Ormuz zostanie szybko ponownie otwarta, a ceny ropy powrócą do poziomu sprzed wojny w ciągu trzech miesięcy, nadwyżka dochodów nie przekroczy 10 mld dol.

Jeżeli natomiast Ukraina będzie dalej tak skutecznie niszczyć rosyjskie instalacje naftowe, spodziewane dochody mogą szybko przerodzić się w straty.