W listopadzie z OPEC na rynki trafiło o 330 tys. baryłek więcej, a nie— jak planowano— 254 tys.

Dodatkowo jeszcze na swoim czwartkowym posiedzeniu OPEC Plus, czyli „stary” kartel i jego 10 sojuszników z grupy liczących się eksporterów ropy, zdecydowali się zwiększyć wydobycie w styczniu 2022 o 400 tys. baryłek dziennie. I tak co miesiąc. Tymczasem obawiano się, że wobec spadających od kilku dni cen, OPEC może zdecydować się na wstrzymanie się z tą decyzją. Zwłaszcza, że kartel kilkakrotnie negatywnie odpowiadał na wezwania administracji amerykańskiej, domagającej się zwiększenia wydobycia. Tymczasem Rosja, członek OPEC Plus, zdecydowanie opowiedziała się za wzrostem podaży.

Kiedy ta informacja została ujawniona na rynku, ropa natychmiast zaczęła tanieć. Za baryłkę Brenta trzeba było zapłacić w Londynie we czwartek po południu 67,66 dol., a za WTI w Nowym Jorku 64,33 dol. przy tym wszystko wskazywało, że ropa nadal będzie taniała. Zresztą i tak, w porównaniu z notowaniami z ostatniego tygodnia, surowiec staniał o 10 dol. na baryłce.

Tak więc, zgodnie z porozumieniem, od stycznia 2022 OPEC Plus będzie zwiększał wydobycie o 400 tys. baryłek miesięcznie i w ten sposób , przynajmniej na jakiś czas, zakończy akcję ograniczania produkcji, o czym zdecydował w 2020 roku, podczas szczytu pandemii COVID-19.

Warto zauważyć, że OPEC Plus jest gotowy do zwiększania podaży w sytuacji, kiedy już wiadomo, że mutacja koronawirusa omikron osłabi gospodarcze odbicie, a więc i popyt na ropę. Inna sprawa, że odejście od zwiększenia dostaw doprowadziłoby do większych tarć między Arabia Saudyjską a Stanami Zjednoczonymi i to w sytuacji, kiedy i tak są one bardzo napięte.

W ubiegłym roku OPEC Plus dokonał najgłębszych w historii cięć wydobycia, bo sięgnęły one 10 mln baryłek dziennie, czyli 10 proc. podaży. Od tego czasu dostawy były powoli zwiększane i w tej chwili są one o 3,8 mln baryłek niższe, niż przed pandemią.