Zniesienie obliga giełdowego nie zmniejszy importu prądu

Bloomberg

To w jaki sposób połączono obligo giełdowe z importem prądu do Polski jest nieprawdopodobne. Tego nierealnego połączenia dokonał Prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej oraz górnicze związki zawodowe. Na łamach branżowego portalu cire.pl. mogliśmy przeczytać, że „import nie obniża krajowej ceny energii elektrycznej. Wręcz przeciwnie, import subsydiowanej energii działa szkodliwie na energetykę i gospodarkę”.

Oczywiście wszystko to w kontekście postulatów strony związkowej sektora wydobywczego węgla kamiennego, która argumentowała zniesienie obliga giełdowego jako panaceum na kryzys w sektorze.

Opowiadanie górnikom, że zniesienie obowiązku sprzedaży energii elektrycznej poprzez giełdę ma jakikolwiek wpływ na wielkość zakupów prądu za granicą jest – delikatnie mówiąc – nieuczciwe. Energi elektryczna z importu jest po prostu tańsza. Dodatkowo co by nie mówić o polskich regulacjach, o cenach w taryfie G dla odbiorców indywidualnych ustalanych przez Urząd Regulacji Energetyki, to i tak, w Polsce mamy – przynajmniej na razie jeszcze – rynek energii. Może niedoskonały, ale jednak rynek. Transparentny i uporządkowany. No chyba, że chcemy zupełnie zamknąć przejrzysty rynek hurtowy w naszym kraju – wtedy działania mające na celu likwidację obliga można jakoś tłumaczyć. Ale chyba nie to jest celem działań Zjednoczonej Prawicy?

Gdyby do tego doszło, to mechanizm jest prosty – najwięksi gracze wykorzystają swą dominującą pozycję, zacznie się ich dyktat cenowy, a co za tym idzie nie tylko prąd będzie droższy. Za to wszystko zapłacimy wszyscy, szczególnie przez ograniczoną konkurencyjność naszej gospodarki.

Przykład? Decyzja ArcelorMittal Poland o zamknięciu już na zawsze wielkiego pieca w krakowskiej hucie nie jest wyłącznie „covidowa”. Choć stalowy gigant otrzymał 69 mln zł rekompensat za ubiegłoroczne ceny prądu, to i tak uznał, że biznes mu się nie opłaca. A co będzie, gdy prąd stanie się jeszcze droższy i wyłączą się pozostałe huty? Nasz węgiel koksujący, baza do produkcji stali, którego największym producentem jest Jastrzębska Spółka Węglowa i który obroniliśmy na liście surowców krytycznych UE też będzie miał problem.

Tak, to wszystko system naczyń powiązanych. I właśnie by tak się nie stało, na dzisiaj, potrzebujemy bilansowania rynku importem. Niestety potrzebujemy go także ze względu na uzależnienie od wysokoemisyjnych źródeł wytwarzanie energii elektrycznej czyli import jest wymuszony także przez charakter naszego miksu energetycznego.

Podam inny przykład – co by się stało, gdyby system połączeń transgranicznych działał gorzej. 11 czerwca 2019 r. o godz. 13:30 wystąpiło rekordowe zapotrzebowanie na moc elektryczną w szczycie rannym okresu letniego – 23 718 MW. To o 38 MW więcej niż poprzedni rekord z 2 sierpnia 2018 r. Gwoli przypomnienia w całym krajowym systemie mamy zainstalowanych ok. 46 000 MW wszystkich mocy, a problem zaczął się już przy połowie.

Pokazuje to, że bez wsparcia transgranicznego dzisiaj nasze bezpieczeństwo energetyczne jest naprawdę zagrożone. I nie jest to wcale straszenie żelaznym wilkiem. PSE wielokrotnie w ostatnich latach ratowało się wsparciem sąsiednich operatorów przy letnich niedoborach energii. W tym roku, gdy Covid zamknął świat i zapotrzebowanie na energię elektryczną w ogóle spadało nie było to aż tak widoczne. Import powinien być wykorzystywany oportunistycznie ale w obecnej sytuacji, braku zeroemisyjnych źródeł, wytwarzania coraz częściej nas ratuje i uzależnia.

Ubiegłoroczny import prądu to 10 TWh przy zapotrzebowaniu 170 TWh. To jeszcze nie klęska ale jak dodamy kilkanaście milionów ton importu węgla kamiennego do kraju wydobywającego 60 mln ton surowca rocznie… To może jednak warto wrócić do pracy nad Polityką Energetyczną na poważnie.

Adobe Stock

Podsumowując zniesienie obliga giełdowego nie ma nic wspólnego z wielkością importu prądu, a więc jego zniesienie nie będzie miało wpływu na wolumen energii kupowany za granicą. Taki ruch może przysporzyć więcej problemów niż korzyści, bo nie tylko wzrosną nam ceny prądu, ale też możemy się narazić na konsekwencje ze strony Komisji Europejskiej, bo takie działanie jest sprzeczne z szeregiem regulacji wspólnotowych. Wspominam tą samą Komisję Europejską, którą rząd chce przecież prosić o możliwość finansowania kopalń węgla kamiennego do 2049 roku.

Marcin Roszkowski jest prezesem Instytutu Jagiellońskiego

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rekordowy kontrakt Rosji i Chin

Rosjanie zbudują nową elektrownię atomową w Chinach, rozbudują istniejące i dołożą się do programu ...

Bessa na rynku naftowym

Za ropę płacono we wtorek już tylko 39 dol. za baryłkę. Od czerwcowego szczytu ...

Eesti Energia naciera nad Bałtykiem

Estoński producent prądu jest nie tylko największą firmą energetyczną w republikach bałtyckich, ale też ...

Nord Stream-2 opóźniony o rok

Gazociąg z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku zostanie uruchomiony do końca 2020 r. ...

Energetyka się buntuje. Teraz czas na Energę

Nie ma spraw, które by nas różniły – przekonuje z kolei minister skarbu Andrzej ...

Chińczycy zbudują stołeczną spalarnię odpadów

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Warszawie wybrało wykonawcę stołecznej spalarni. Zakład  Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych ...