Kryzys w górnictwie, czyli dlaczego od mieszania herbata nie staje się słodsza

Terminal w Sławkowie blokowany przez związkowców z Sierpnia 80, fot. KK WZZ Sierpień ’80

Zamiast toczyć wojny o utrzymanie status quo w górnictwie, warto siąść do stołu i rozmawiać z mieszkańcami Górnego Śląska o sprawiedliwej transformacji. Krzyk rozpaczy górników powinien przypominać, że w centrum sprawiedliwej transformacji chodzi o człowieka i jego potrzeby.

 

Po pierwsze, mieszkańcy Górnego Śląska zasługują na prawdę. Rację mają górnicy, którzy obawiają się przyszłości. Przez lata, kiedy w Polsce dominowała gospodarka oparta o wydobycie, pracowników sektora wydobywczo-paliwowego karmiono opowieściami o potędze „polskiego czarnego złota”.

 

W wersji optymistycznej, praca w kopalni daje górnikom w dalszym ciągu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. W powszechnej opinii, polskie górnictwo obrosło wieloma mitami. Choćby takimi, że otrzymują bardzo wysokie wynagrodzenie, odchodzą na emeryturę po czterdziestce, dodatkowo otrzymują bony do sklepów spożywczych, a co roku zaproszenia na barbórkę. Kiedy po opłaceniu rachunków z pensji coś zostaje, mogą sobie kupić nowe auto lub pojechać na zagraniczne wakacje.

 

Tylko że już dziś praca górnika przestaje być szczytem marzeń dla młodych. W 2016 roku, z braku chętnych nie otworzyła się żadna klasa górnicza w Zespole Szkół Technicznych w Rybniku. Dziś powstają tam kolejne klasy poświęcone odnawialnym źródłom energii. Młodzi mieszkańcy Górnego Śląska, niejednokrotnie synowie i córki górników, w odnawialnych źródłach energii widzą dla siebie szansę i perspektywy. Na naszych oczach, węgiel przegrywa z odnawialnymi źródłami energii.

 

Po drugie, według danych GUS, stopa bezrobocia w województwie śląskim na koniec grudnia 2018 wynosi 4,3%. najniższe jest w Katowicach, gdzie bez pracy jest 1,6% mieszkańców. To nie jest sprawiedliwe, aby bezrobocie w Katowicach wynosiło 1,6%, a w oddalonym o kilkanaście kilometrów Bytomiu wynosi 9,5 %.

 

Kiedy goście odwiedzają Górny Śląsk, dostrzegają olbrzymie zmiany krajobrazu. Na terenach po byłej kopalni Katowice powstała za publiczne pieniądze piękna Strefa Kultury w Katowicach z wielokrotnie nagradzanymi budynkami Muzeum Śląskiego lub NOSPRu. Tereny po byłej Hucie Baildon olbrzymim wysiłkiem prywatnych inwestorów przekształcają się w nowoczesne centrum biznesowe. Decydując o losach regionu powęglowego, trzeba pamiętać, aby nie dopuścić do powstania „wysp biedy”. Nie wolno pozostawić bez pomocy całych kwartałów miast, czyli dawnych osiedli pracowników kopalń i hut, żeby wymienić tylko Załęże, Lipiny, czy Piasek. To nie jest uczciwe.

 

W końcu, w planie restrukturyzacji sektora paliwowo-wydobywczego trzeba uwzględnić tworzenie nowych miejsc pracy dla pracowników tego sektora w innych gałęziach gospodarki. Wbrew stereotypowi „człowieka od kilofa”, dzisiejsi górnicy mają wysokie kompetencje i duże umiejętności. Bez większego problemu znajdą zatrudnienie w sektorze motoryzacyjnym, sektorze odnawialnych źródeł energii, czy sektorze renowacji budynków.

 

Raport ekspercki „[R]ewolucja Energetyczna dla Polski. Scenariusz zaopatrzenia Polski w czyste nośniki energii w perspektywie długookresowej” udowadnia, że zmiana struktury rynku energii będzie korzystna dla polskiej gospodarki. Już w roku 2030 ponad 50% energii elektrycznej może być w Polsce produkowane ze źródeł odnawialnych, a dzięki rozwojowi sektora OZE powstanie ponad 100 tys. miejsc pracy.

 

Inny raport ekspercki „Efektywność energetyczna w Polsce. Przegląd 2017. Domy jednorodzinne” zwraca uwagę, że przy kompleksowej termomodernizacji domów jednorodzinnych w województwach śląskim i małopolskim łącznie pracę mogłyby znaleźć nawet dodatkowe 32 tysiące osób. Wpływ dokonywania ociepleń będzie większy w województwie śląskim (15,5 tys. osób) niż w województwie małopolskim (9 tys. osób).

 

Bez cienia wątpliwości transformacja to proces złożony i zawsze pojawią się niedociągnięcia. Problem polega na tym, że tylko wtedy, kiedy transformacja sektora paliwowo-energetycznego w Polsce będzie sprawiedliwa, to społeczeństwo ją zaakceptuje. Dopóki rząd nie zrozumie, że głównym problemem nie jest transformacja wyłącznie technologiczna czy organizacyjna, lecz przede wszystkim społeczna, tak długo górnicy będą w tym sporze mieli rację. Czas najwyższy, aby stanąć po stronie górników. Jako wnuk górnika uważam, że potrzebne są społeczne oraz polityczne działania, które zdecydują o losie setek tysięcy mieszkańców Górnego Śląska. W dłuższej perspektywie to się opłaci. Od mieszania herbata nie staje się słodsza.

 

Patryk Białas, stowarzyszenie BoMiasto, radny miasta Katowice

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gazprom potrzebuje coraz więcej

Po półtora roku gazowy gigant z Rosji wraca na międzynarodowy rynek kapitałowy. Chce pożyczyć ...

Terminal LNG będzie większy

Gazoport w Świnoujściu będzie mógł przyjmować o połowę dostaw więcej niż obecnie. Trwają też ...

Premier wziął paliwa, ale chce głowy ministra

Mateusz Morawiecki chce jak najszybszego odwołania ministra energii – dowiedzieliśmy się w kilku źródłach ...

Cztery trendy rozwoju miasta

Zbudujemy naszą reputację na innowacjach – mówi Maciej Sadowski, prezes StartUp Hub Poland w ...

PGNiG zwiększy wydobycie w Pakistanie

Koncern wykona na złożu Rehman kolejny odwiert eksploatacyjny, dzięki czemu chce istotnie zwiększyć ilość ...

Wietnam nie chce atomu z Rosji

Niedawno z energetycznych projektów z Rosjanami wycofała się Argentyna. Teraz Wietnam rezygnuje z pierwszej ...