Batalia o cenę prądu z morskich wiatraków

Morska farma wiatrowa Middelgrunden nieopodal Kopenhagi, fot. Michał Niewiadomski

Zaproponowana cena referencyjna za energię z morskich wiatraków jest za niska i stawia pod znakiem zapytania realizację planowanych inwestycji w farmy na Bałtyku – alarmuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło w tym tygodniu projekt rozporządzenia, określający cenę maksymalną za energię elektryczną wytworzoną w morskiej farmie wiatrowej i wprowadzoną do sieci. Ustalona stawka wynosi 301,5 zł/MWh. Będzie ona podstawą rozliczenia prawa do pokrycia ujemnego salda w pierwszej fazie systemu wsparcia. To rodzaj pomocy dla właścicieli farm, która ma dać im m.in. gwarancję pokrycia niezbędnych kosztów inwestycji.

Bloomberg

– Wyznaczona w rozporządzeniu cena referencyjna tego nie gwarantuje. Już teraz jej poziom w niewielkim stopniu odbiega od poziomu cen energii elektrycznej na rynku spot. Przy prognozowanej na kolejne lata rosnącej presji na ceny energii pod wpływem drożejących uprawnień do emisji CO2, cena uzyskiwana przez inwestorów mogła by być niższa od rynkowej. A to utrudni inwestorom stawiającym pierwsze projekty rozmowy z instytucjami finansowymi – ostrzega Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

Adobe Stock

PSEW zwraca uwagę, że wyznaczona w rozporządzeniu cena jest ceną maksymalną. Oznacza to, że w toku weryfikacji poziomu wsparcia dla poszczególnych projektów zarówno przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, jak i przez Komisję Europejską, cena ta może być jedynie obniżana i ustalana indywidualnie dla każdego projektu.

– Cieszymy się z szybkiego tempa prac narzuconego przez stronę rządową w procedowaniu aktów wykonawczych do ustawy offshore. Rozporządzenie cenowe w zaproponowanym do konsultacji kształcie mija się jednak z podstawowym celem ustawy offshore. Zgodnie z jej zapisami, cena referencyjna wyznaczana dla projektów w pierwszej fazie rozwoju rynku, miała pozwalać na realizację wszystkich projektów zaplanowanych do tej fazy, tj. projektów o łącznej mocy 5,9 GW. Tymczasem projekt, mimo iż ma wyznaczać cenę maksymalną, mówi o cenie średniej. W praktyce stawia to pod znakiem zapytania realizację całości zaplanowanych mocy z fazy pierwszej, a co za tym idzie realizację celu wskazanego zarówno w ustawie, jak i polityce energetycznej Polski do 2040 r. – przekonuje Gajowiecki.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jednostki zagraniczne dopuszczane do aukcji rynku mocy, ale od 2019 r.

Ukazała się kolejna wersja ustawy o rynku mocy, czyli o wsparciu dla wytwarzania konwencjonalnego. ...

Kilian: Polska energetyka została daleko w tyle

Strategia dosypywania miliardów złotych do górnictwa już się nie sprawdzi. Bezdyskusyjnie potrzebujemy planu dla ...

Gaz-System wykonuje kolejny odwiert

Spółka prowadzi prace mające na celu zbadanie, czy w okolicy Domasławka może powstać podziemny ...

EWEA: Polska na podium energetyki wiatrowej w 2015 r.

Polska zajęła drugie miejsce pod względem zainstalowanej mocy w energetyce wiatrowej w Europie. Wyprzedziły ...

Transformacja energetyki musi kosztować

Oparcie bezpieczeństwa energetycznego na czarnym złocie może się okazać złudne – wynika z najnowszego ...

Wyniki Lotosu zgodne z oczekiwaniami

Początek roku przyniósł koncernowi poprawę wyników na działalności rafineryjnej przy jednoczesnym pogorszeniu rezultatów osiągniętych ...