Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które czynniki geopolityczne i rynkowe odpowiadają za rekordowe ceny gazu w Europie.
  • Po jakie sprawdzone mechanizmy osłonowe zamierza sięgnąć rząd w odpowiedzi na kryzys.
  • Jaka jest przewidywana skala podwyżek taryf gazowych dla gospodarstw domowych od nowego roku.
  • W jaki sposób polskie firmy zabezpieczają się przed rosnącymi kosztami energii.

W środę cena dostaw gazu ziemnego na listopad osiągnęła na holenderskiej giełdzie TTF poziom powyżej 100 euro za MWh. To najwyższy poziom od drugiej połowy 2022 r., kiedy Europa zmagała się z początkiem kryzysu energetycznego wywołanego agresją Rosji na Ukrainę. Najwyższy poziom cen gazu TTF odnotowano w sierpniu 2022 r., kiedy sięgnęły one ok. 340 euro. Po niemal równo 4 latach od gorącej jesieni 2022 r., kiedy szok cenowy dodatkowo spotęgowała eksplozja na gazociągu Nord Stream, rekordowe ceny wracają. Liczba ryzyk, zamiast spadać, rośnie, pogłębiając obawy o ceny w przyszłym roku. Wojna w Ukrainie trwa, końca wojny z Iranem nie widać, a Europa wchodzi w okres zimowy gorzej przygotowana niż w ostatnich latach. I choć w czwartek ceny gazu na TTF spadły nieco poniżej 100 euro za MWh, to nie zmienia to negatywnego nastawienia rynku.

Analitycy przewidują co najmniej kolejny rok wysokich cen gazu, nawet jeśli wojna na Bliskim Wschodzie się zakończy, a zima okaże się łagodna, ponieważ Europa będzie musiała uzupełnić rezerwy gazu. Jak wynika z danych Gas Infrastructure Europe, średnia unijna zapełnienia magazynów gazu wynosi na koniec października blisko 75 proc. Rok wcześniej było to 83 proc., i to w sytuacji, kiedy dostawy LNG z Kataru docierały do Europy bez zakłóceń.

Foto: Rzeczpospolita

Ceny gazu uderzą w biznes i konsumentów indywidualnych?

Wysokie ceny hurtowe gazu przekładają się na rachunki za gaz i energię elektryczną dla konsumentów i przemysłu, przy czym elektrownie gazowe zazwyczaj wyznaczają cenę energii elektrycznej w okresach najwyższego zapotrzebowania. Cena gazu z dostawą na dzień następny sięgała 29 października już blisko 460 zł/MWh. Najwięcej od kilkunastu miesięcy.

Foto: Rzeczpospolita

Od dobrze poinformowanej osoby z okolic resortu energii słyszymy, że rząd to widzi i choć uspokaja, że kryzys z lat 2022/2023 nam nie grozi, to szykowane są pakiety osłonowe. Niewykluczone są interwencje na rynku gazu, a być może także na rynku energii.

Obecna taryfa gazowa dla gospodarstw domowych obowiązuje do końca roku. Urząd Regulacji Energetyki będzie zatwierdzał nowe taryfy w grudniu i biorąc pod uwagę to, co dzieje się na rynku gazu od marca, od podwyżek cen gazu nie uciekniemy. Wedle naszych informacji, resort energii podjął już decyzję, aby zainterweniować na rynku gazu. – Będziemy chcieli wykorzystać znane i sprawdzone mechanizmy z lat 2022–2024 To sprawdzony instrument mrożenia cen i rekompensat dla sprzedawców różnicy między ceną ustawową a taryfą URE. Rozważamy jeszcze źródło finansowania – mówi nasze źródło. To może pochodzić z Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny (FWRC), gdzie znajdować ma się jeszcze nadwyżka z poprzedniego mrożenia cen rzędu ponad 2 mld zł.

Czytaj więcej

Na giełdzie znów rosną ceny prądu i gazu. Co to oznacza dla naszych portfeli?

– Obecna taryfa gazowa dla gospodarstw domowych wynosi 197 zł/MWh (ok. 45 euro/MWh), podczas gdy ceny TTF są ponad dwukrotnie wyższe (98 euro/MWh). Według naszych wstępnych szacunków koszt zakontraktowania gazu na 2027 r. w Spółce może wynieść ok. 230–300 zł/MWh (52–68 euro/MWh), co implikowałoby konieczność podwyższenia taryfy o ok. 35 proc. w scenariuszu bazowym, przy założeniu pełnego przeniesienia wzrostu kosztów zakupu gazu – szacuje Michał Kozak, analityk DM Trigon. Jego zdaniem, przy szacowanym wolumenie odbiorców taryfowanych na poziomie ok. 60 TWh koszt pełnych rekompensat mógłby wynieść 3–4 mld zł rocznie, czyli więcej niż rezerwa w celowym FWRC. Rząd musiałby więc głębiej sięgnąć do kieszeni. Stąd najprawdopodobniej plany, aby wyższy podatek CIT i rosnąca opłata koncesyjna mogły stanowić poduszkę na nowe mechanizmy pomocowe.

Biznes liczy koszty

To, co dzieje się na rynku gazu, niepokoi przedsiębiorców. – Wysokie ceny gazu bezpośrednio zwiększają koszty produkcji Grupy Azoty, szczególnie w segmencie nawozów azotowych, w którym surowiec ten odpowiada za około 60-70 proc. kosztów ogółem. W trzecim kwartale 2026 r. średnie ceny gazu TTF wzrosły o około 40 proc. w porównaniu z drugim kwartałem i o około 100 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Dodatkową presję stanowią wysokie koszty energii elektrycznej i pozostałych surowców – mówi Grzegorz Kulik, rzecznik Azotów. Wskazuje, że pierwsze półrocze 2026 r. przyniosło wyraźną poprawę wyników operacyjnych Grupy, jednak w kolejnych miesiącach warunki rynkowe istotnie się pogarszają. – Ostateczny wpływ wzrostu kosztów na wyniki finansowe zależy również od cen sprzedaży produktów i poziomu popytu – mówi rzecznik Azotów.

Czytaj więcej

Unijny komisarz radzi oszczędzać energię na zimę. Ceny gazu znów rosną

Michał Malina, dyrektor ds. relacji inwestorskich Grupy Kęty mówi nam z kolei, że koszty gazu, stanowią tu ok. 3 proc. kosztów ogólnych, nie są to więc poziomy znaczące i nie wpływają na ostateczną decyzję o podjęciu produkcji danego asortymentu. – Poza tym jeżeli jest to powszechny problem i konkurencja ma analogiczną sytuację, zakładamy, że musi nastąpić dostosowanie do rynku poprzez korektę cen wyrobów w przypadku skrajnie dużych, długotrwałych wzrostów – tłumaczy Michał Malina. Dodaje, że Grupa Kęty stosuje politykę systematycznego zabezpieczania cen gazu w horyzoncie 12-18 miesięcy tak, aby wypłaszczyć cenę średnią, która wpływa na poziom kosztów.

Artur Newecki, rzecznik prasowy KGHM-u zapewnia, że wysokie ceny gazu nie zakłócają ciągłości działalności operacyjnej KGHM ani produkcji metali. – Aby ograniczać ekspozycję na zmienność cen, konsekwentnie realizujemy strategię zabezpieczania cen gazu, wykorzystując możliwości dostępne zarówno u dostawcy, jak i na rynkach finansowych. Równolegle zarządzamy zużyciem surowca we własnych jednostkach wytwarzających energię elektryczną. Zabezpieczenia cenowe i elastyczne wykorzystanie tych jednostek pomagają ograniczać skutki wysokich cen gazu – wyjaśnia Artur Newecki.

– Oczywiście, że tak silne zwyżki cen gazu będą miały wpływ na naszą firmę, bo energia, w tym oczywiście gaz, jest istotnym czynnikiem dla cen przetwórstwa. Prawdopodobnie więc jej wyższe ceny zwiększą w jakimś stopniu koszt całości naszej produkcji – mówi Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka.

Co na to Orlen?

O zmiany cen dla klientów indywidualnych i przedsiębiorców zapytaliśmy Orlen. – Ceny gazu dla klientów biznesowych zależą od rodzaju oferty oraz zasad określonych w zawartej umowie.  Nie ma zatem jednego mechanizmu, który w jednakowy sposób przekłada bieżące notowania hurtowe na ceny dla wszystkich przedsiębiorców – tłumaczy spółka.

W przypadku klientów, którzy mają z myOrlen umowy terminowe, spółka realizuje je na takich warunkach, jakie zostały określone w kontraktach. – W zależności od wybranej oferty umowy mogą przewidywać cenę stałą lub formułę opartą na notowaniach rynkowych, jednak mechanizm ustalania ceny jest określony już na etapie zawierania kontraktu – tłumaczy Orlen. I zapewnia, że niezależnie od bieżących zmian cen na rynku hurtowym nie zmienia klientom warunków obowiązujących kontraktów.

Obecna taryfa myOrlen, obejmująca m.in. gospodarstwa domowe, obowiązuje do 31 grudnia 2026 r. – Ewentualna zmiana ceny wymaga przeprowadzenia postępowania taryfowego i może zostać ogłoszona wyłącznie przez prezesa URE. Na obecnym etapie jest za wcześnie, aby przesądzać wynik przyszłego postępowania taryfowego. W przypadku przedsiębiorców sposób ustalania ceny zależy od zawartej umowy. Kontrakty mogą przewidywać cenę stałą lub formułę opartą na notowaniach rynkowych. myOrlen realizuje je na uzgodnionych warunkach i nie zmienia ich wraz ze zmianami cen gazu na rynku hurtowym – wyjaśnia Orlen.

Choć obecnie przedmiotem troski rządu są ceny gazu, to niewykluczone są także rekompensaty w przypadku cen energii, bo rząd jest świadom, że stawek taryfowych z tego roku nie uda się utrzymać także m.in. z powodu wysokich cen gazu. Rząd liczy, że będzie to poziom ok. 550-570 zł za MWh. Wówczas koszty mrożenia cen energii byłyby stosunkowo łagodne dla budżetu. Obecna taryfa za samą energię to 495 zł za MWh.