Chodzi o propozycję Komisji Europejskiej, by 30 proc. środków pochodzących ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które dziś trafiają do krajów członkowskich UE, wpływało teraz do unijnego budżetu. Polska, która z handlu uprawnieniami do emisji CO2 uzyskuje rocznie 3,8 mld euro, musiałaby – przy takim rozwiązaniu – przekazywać co roku do unijnego budżetu ponad 1,1 mld euro z tego źródła. Polski rząd się na to nie zgadza.

KE liczy, że dzięki środkom z ETS mogłaby pozyskać prawie 10 miliardów euro rocznie

W ramach systemu ETS UE ustala limity emisji dwutlenku węgla, które stopniowo maleją w ramach starań o dojście do zeroemisyjności. W związku z tym dopuszczalne emisje muszą mieścić się w ustalonym limicie, a jeśli go przekraczają mogą kupić prawo do dodatkowych emisji od tych, którzy swojego limitu nie wypełniają. Taki system ma co do zasady skłaniać do odchodzenia od pozyskiwania energii przy użyciu tradycyjnych surowców energetycznych na rzecz bardziej „czystej” energii.

Czytaj więcej

Transformacja energetyczna w cieniu globalnych kryzysów

Temat finansowania budżetu UE częściowo ze środków pochodzących z ETS ma pojawić się na szczycie UE, który odbędzie się w Brukseli w tym tygodniu.

KE wylicza, że pozyskanie części środków z ETS przez unijny budżet pozwoliłoby zwiększyć wpływy do niego o 9,6 mld euro rocznie w latach 2028-2034. 

Irlandia, która sprawuje obecnie prezydencję w UE zaproponowała, aby państwa korzystające z Funduszu Modernizacyjnego wspierającego transformację energetyczną dochodziły do przekazywania 30 proc. środków z ETS do unijnego budżetu stopniowo. Takie rozwiązanie – jak podaje RMF FM – również nie odpowiada Polsce. 

Środki z ETS do budżetu UE? Rząd na nie, a Karol Nawrocki chce odejścia od ETS w ogóle

Wysoki rangą dyplomata z Polski, z którym rozmawiał RMF FM, stwierdził jednoznacznie, że Polska „jest na nie” jeśli chodzi o proponowane rozwiązania. - Jeżeli w Brukseli nie rozumieją jeszcze naszego sprzeciwu, to mogą się zdziwić, gdy zablokujemy budżet – tak z kolei mówi źródło RMF FM w polskim rządzie. 

Polski rząd miał konsekwentnie prezentować swój sprzeciw wobec propozycji na posiedzeniach unijnych ambasadorów czy ministrów państw UE. - Nie chcemy, by dochody z ETS trafiały do unijnego budżetu – mówił RMF FM wiceszef MSZ Ignacy Niemczycki. 

Decyzja o przekazywaniu środków z ETS do budżetu UE wymagałaby jednogłośności, co de facto oznacza, że Polska dysponuje tu prawem weta. Ponadto zatwierdzić ją muszą parlamenty państw członkowskich, co w Polsce oznacza ratyfikację ustawą przez parlament, którą potem musiałby jeszcze podpisać prezydent Karol Nawrocki. A ten przekonuje, że „UE powinna rozpocząć drogę do wychodzenia z ETS” - przypomina RMF FM, co może wskazywać, że mógłby takiego podpisu odmówić.