Uwolnienie cen jest blisko

Mirosław Bieliński, prezes gdańskiej grupy Energa

Publikacja: 30.11.2011 02:04

fot. energa

fot. energa

Foto: Archiwum

Rz: Czy opłaca się budować elektrownie węglowe? Wydaje się, że to polska specyfika, bo w planach jest 7,5 tys. MW w ciągu sześciu, siedmiu lat.

Mirosław Bieliński: Dziś trudno stwierdzić, która technologia w energetyce jest najbardziej opłacalna, więc przy decyzji o rozpoczęciu inwestycji wszyscy są w stresie i raczej stawiają na kilka technologii. Na razie pewne jest tylko jedno – projekty odnawialnych źródeł są bardzo drogie, ale też funkcjonuje system wsparcia, który je ułatwia. Redukcja emisji dwutlenku węgla jest konieczna, więc obawiam się, że w przeciwieństwie do tego, co jeszcze było oczywiste kilka lat temu – teraz technologie konwencjonalne trzeba traktować jako przejściowe. Podstawą będzie energetyka oparta na odnawialnych źródłach, ale ze względu na jej nieprzewidywalność musi być uzupełniana elektrowniami konwencjonalnymi, węglowymi i gazowymi. Tyle że muszą one działać w nowych warunkach – zależnie od potrzeb szybko być uruchamiane lub wyłączane.

Dziś mija termin składania ofert na wykonanie bloku w Elektrowni Ostrołęka należącej do Energi. Ostatnio przetarg na bloki w Opolu rozstrzygnęła PGE i choć go oprotestowano, to wygląda na to, że można jeden wybudować za 5,7 mld zł. Czy to nowy wyznacznik rynku?

Każdy projekt trzeba traktować indywidualnie, ale przyznaję, że rozstrzygniecie w Opolu jest dla nas ważne, bo cenę można uznać za atrakcyjną. Co do protestu uczestników, to prawo na taki zezwala, choć wydaje się, że daje więcej możliwości oferentom niż zamawiającemu.

Energa zbiera oferty od wykonawców, ale do końca jeszcze nie wie, jaki chce budować blok: na 900 MW, a może na 1000 MW mocy. Dlaczego?

Wcześniej planowaliśmy budowę bloku o mocy 1000 MW, bo rozmawialiśmy z partnerami dalekowschodnimi, a oni specjalizują się w tego typu projektach. Teraz mówimy po prostu o dużym bloku i liczymy na dobre oferty. A najważniejsze kryterium oceny to efektywność ekonomiczna.

To szerokie pojęcie. Czy chodzi o ułatwienia w kredytowaniu? Nie jest tajemnicą, że zainteresowane są firmy chińskie, za którymi stoją zasobne banki tego kraju, gotowe udzielić preferencyjnych pożyczek na budowę wykonywaną przez chińskie firmy.

Przede wszystkim muszę zapewnić oferentów, że nikogo nie dyskryminujemy, nie wykluczamy wyboru ani chińskiego, ani polskiego, ani europejskiego czy amerykańskiego konsorcjum. Współpraca wykonawców z różnymi bankami nie jest zaskoczeniem. Wszystko zależy od spełnienia kryteriów, jakie stawiamy. Warunki kredytowe są dla nas istotne, bo większość kosztów tej inwestycji pokryjemy z pożyczek. Ale też nie obawiamy się, że ich nie zdobędziemy sami, skoro mamy bardzo dobrą ocenę ratingową wystawioną przez agencję Moody's. To nie banki wspierające oferentów będą zatem najważniejsze.

O ile kilka dużych bloków węglowych jest przesądzonych w Polsce, o tyle opinie co do perspektyw energetyki gazowej są różne. Najbardziej pewny jest projekt wspólny Tauronu i PGNiG w Stalowej Woli. Ale np. szef PGE Tomasz Zadroga mówi wręcz, że gaz jest zbyt drogi, by angażować się w takie inwestycje. Czy sądzi pan, że Energa powinna kontynuować przygotowania do budowy w Grudziądzu bloku gazowego?

Tak. W grudniu będą gotowe analizy środowiskowe, negocjujemy umowy z Gaz-Systemem i z PSE Operator. Elektrownia powinna zacząć działać w 2016 r. A jeśli chodzi o ceny gazu, to wiadomo, że teraz są wysokie, lecz sytuacja na rynku może się zmienić. Nie chcę mówić, że marzymy o łupkach, ale jeśli wydobycie tych złóż stanie się realne, to na pewno ceny w naszym kraju spadną. Znam wypowiedzi ekspertów, którzy przekonują, że to będzie możliwe już w 2015 r., a zatem w nieodległej perspektywie. Scenariusz zakładający niższą cenę gazu jest realistyczny także w przypadku, gdy nie będziemy wydobywać gazu łupkowego w Polsce – wystarczy rozwój eksploatacji w innych krajach. Jednocześnie gdyby obecna sytuacja utrzymała się przez lata i nadal ceny gazu byłyby wysokie w Polsce, to elektrownie opalane tym paliwem stałyby się uzupełnieniem krajowego systemu energetycznego. Choćby dlatego elektrownię w Grudziądzu wybudujemy.

Dlaczego firmy energetyczne, także Energa, domagają się 7 – 10-proc. podwyżki cen dla klientów indywidualnych od 2012 r., skoro eksperci przypominają, że ceny hurtowe są wyjątkowo niskie?

Negocjacje z Urzędem Regulacji Energetyki trwają, więc niezręcznie je komentować. Ale czasem większe znaczenie ma termin zmiany ceny niż jej wysokość. Poza tym nadal uważam, że nieuchronnie zbliżamy się do uwolnienia cen dla odbiorców indywidualnych.

Oficjalna strona Forum www.forum-ekonomiczne.pl

Rz: Czy opłaca się budować elektrownie węglowe? Wydaje się, że to polska specyfika, bo w planach jest 7,5 tys. MW w ciągu sześciu, siedmiu lat.

Mirosław Bieliński: Dziś trudno stwierdzić, która technologia w energetyce jest najbardziej opłacalna, więc przy decyzji o rozpoczęciu inwestycji wszyscy są w stresie i raczej stawiają na kilka technologii. Na razie pewne jest tylko jedno – projekty odnawialnych źródeł są bardzo drogie, ale też funkcjonuje system wsparcia, który je ułatwia. Redukcja emisji dwutlenku węgla jest konieczna, więc obawiam się, że w przeciwieństwie do tego, co jeszcze było oczywiste kilka lat temu – teraz technologie konwencjonalne trzeba traktować jako przejściowe. Podstawą będzie energetyka oparta na odnawialnych źródłach, ale ze względu na jej nieprzewidywalność musi być uzupełniana elektrowniami konwencjonalnymi, węglowymi i gazowymi. Tyle że muszą one działać w nowych warunkach – zależnie od potrzeb szybko być uruchamiane lub wyłączane.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro