Rz: Czy jest szansa na obniżenie cen paliw?
Andrzej Szczęśniak
: Teoretycznie jest, bo rząd może obniżyć akcyzę lub w ogóle z niej zrezygnować. Unia Europejska nie będzie wyciągała wobec nas konsekwencji od zaraz. Poza tym jesteśmy w stanie taki ruch uzasadnić. Podatki w Unii są jednymi z najwyższych na świecie. To bardzo uderza w nasz kraj, bo nie jesteśmy, jako społeczeństwo, w stanie unieść europejskiego modelu podatkowego.
Czy to oznacza, że polski rząd powinien przeciwstawić się wymogom unijnym?
Polski rząd powinien przede wszystkim starać się wynegocjować dla Polski jak najlepsze warunki przejściowe, walczyć o długie okresy dostosowania do unijnych poziomów podatkowych. To zostało zaniedbane. Wyższe podatki na paliwa to wyższe wpływy do budżetu i dlatego przez polityków są chętnie realizowane.
Czy gdyby rząd obniżył akcyzę, zwiększyłby się popyt?
Niższa cena nie oznacza większego popytu. Paliwo jest towarem najbardziej sztywnym, jeśli chodzi o konsumpcję. Jest wręcz traktowane jako produkt pierwszej potrzeby. Amerykanie to dobrze wyliczyli, cena ma praktycznie znikomy wpływ na popyt.
Jaki procent w cenie litra paliwa stanowią obecnie podatki?
Obecnie jest to jedna trzecia, ale to z uwagi na wysoką cenę ropy naftowej. Normalnie podatki stanowią dwie trzecie ceny w litrze paliwa.
Mówimy o drogiej ropie. Czy jest szansa na to, by kupić ją taniej, na przykład na rynku spotowym?
Można, ale to się nie opłaca. Dla nas ropa rosyjska i tak jest najbardziej korzystna cenowo. Poza tym nasze rafinerie są przystosowane do przerobu właśnie ropy Ural (to gatunek ropy importowanej z Rosji – red.). Rozwiązaniem dla obniżenia cen jest wydobycie krajowe, które przez lata było zaniedbywane. W perspektywie kilkuletniej obserwujemy jego spadek. Polskie koncerny, Orlen i Lotos, nie inwestują w wydobycie i marnują koniunkturę.
Czy decyzja UE o nałożeniu embarga na Iran będzie miała wpływ na wzrost cen ropy?
Decyzja Unii w stosunku do Iranu wprowadzi dodatkowe napięcie na rynku. To raj dla spekulantów, którzy będą wykorzystywać każde zawirowanie dla sztucznego pompowania cen. To zły sygnał, że Europa w momencie kryzysu nie walczy o niskie koszty. Na tej decyzji stracimy również my, bo najbardziej prawdopodobny jest teraz trend wzrostowy na cenach, ale są tacy, którzy na tym skorzystają. Chińczycy już negocjują zwęszone dostawy ropy z Iranu, mówi się, że dostaną upusty nawet do 30 proc.
Czy wysoka cena oleju napędowego przełoży się na ceny wszystkich towarów na rynku?
Jeśli przekroczymy granicę 6 zł za litr oleju napędowego, będziemy mieli psychologiczny przełom, który doprowadzi do impulsu inflacyjnego. Wtedy do ceny towaru dolicza się nie tylko obecne, ale nawet przyszłe koszty. Wszyscy się z tym godzą, bo się tego spodziewają. Przełamanie psychologicznej granicy jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem podwyżek. To nie jest granica ekonomiczna, ale jej konsekwencje są jak najbardziej ekonomiczne.