Rynek czeka na szczegóły w sprawie nowych podatków

Daniny od wydobycia nie powinny przekroczyć 40 proc. zysków brutto poszczególnych firm – uważa Marek Kamiński, partner Ernst & Young.

Publikacja: 29.11.2012 02:40

Rynek czeka na szczegóły w sprawie nowych podatków

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

Rz: Czy proponowane zmiany dotyczące opodatkowania wydobycia ropy i gazu w Polsce są akceptowalne dla firm prowadzących poszukiwania?

Marek Kamiński:

Przede wszystkim należy zauważyć, że intencje rządu i firm w zakresie opodatkowania węglowodorów są zbieżne. Najogólniej rzecz ujmując, chodzi o to, aby nowe przepisy w dalszym ciągu sprzyjały rozwojowi branży i jednocześnie mogły w przyszłości zapewnić większe niż obecnie wpływy do budżetu państwa i samorządów. Dyskusja dotyczy narzędzi, jakie mają być zastosowane do osiągnięcia tych celów.

Branża obawia się, że łączne opodatkowanie zysku brutto uzyskanego z wydobycia ropy i gazu przekroczy 40 proc. Na ile realne jest to zagrożenie?

Dziś nie znamy szczegółowych przepisów dotyczących stawek i sposobu naliczania różnych podatków i opłat od wydobycia ropy i gazu oraz regulacji dotyczących amortyzacji, rozliczania strat czy ulg dedykowanych branży. Z tego powodu trudno dokładnie oszacować przyszłe zdyskontowane wpływy i podatki. Niemniej mamy deklaracje przedstawicieli rządu, że podatki nie przekroczą 40 proc zysku. Co ważne, Ministerstwo Finansów nie liczy też na szybkie wpływy z nowych danin do budżetu państwa.

Są głosy, że rząd powinien wstrzymać prace nad podatkami do czasu udokumentowania komercyjnej opłacalności wydobycia łupkowych złóż.

Moim zdaniem już na obecnym etapie prac poszukiwawczych firmy powinny wiedzieć, jakie daniny zapłacą w przyszłości. Dzięki temu mogą m.in. skalkulować, na jakim poziomie będzie im się w przyszłości opłacało wydobycie. W efekcie jest też szansa, aby działały w stabilnych warunkach podatkowych. Trwające konsultacje branży i Ministerstwa Finansów dają szanse na wypracowanie rozwiązań akceptowalnych dla wszystkich stron.

Branża obawia się też utrudnień w związku z planowanym powołaniem Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych.

Wszędzie na świecie funkcjonują instytucje państwowe regulujące rynek poszukiwań i wydobycia ropy i gazu. Niektóre kraje idą dalej i powołują spółki, które zapewniają państwu udział w projektach wydobywczych. Tak jest w Norwegii czy Holandii, które są bardzo dużymi producentami gazu. Taką spółką w Polsce ma być NOKE. Przedstawione przez Ministerstwo Środowiska założenia mówią, że NOKE nie będzie regulatorem rynku, ale podmiotem współzarządzającym i współfinansującym prace na niektórych koncesjach. To jednak nie przemawia do branży, bo trudno sobie wyobrazić, że udział kapitałowy NOKE poprawi efektywność zarządzania projektami czy zdolności pozyskania finansowania przez duże krajowe grupy kapitałowe, a szczególnie międzynarodowe koncerny. Zasadniczo uważam, że tworzenie NOKE na obecnym etapie rozwoju rynku jest przedwczesne.

Dlaczego?

Moim zdaniem miejsce na funkcjonowanie NOKE może pojawić się dopiero po przeprowadzeniu przez inwestorów prywatnych ryzykownych i bardzo kapitałochłonnych prac poszukiwawczych i rozpoznawczych. W odczuciu branży kapitałowy udział NOKE na obecnym etapie rozwoju rynku może utrudnić działalność operacyjną i stanowić kolejny element ryzyka dla inwestorów prywatnych. Dodatkowo do momentu przejścia do fazy wydobycia NOKE byłoby de facto „płatnikiem netto", czyli wydatki na finansowanie prac byłyby znacząco wyższe niż wpływy z posiadanych udziałów. Uważam, że lepszym wyjściem byłoby rozwiązanie, w którym NOKE angażowałoby się w projekty w momencie przejścia do etapu wydobycia.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie