Przykładami dezinformacji wymierzonej w Orlen są sugestie, że polscy kierowcy finansują tańsze paliwo dla Ukrainy oraz pogłoski o brakach na stacjach. Za rozpowszechnianiem fałszywych przekazów często stoją państwa, które są wrogie Polsce i chcą uderzyć w kluczowe funkcje NATO oraz Unii Europejskiej.
Paliwo dla Ukrainy i transformacja energetyczna na celowniku
Jak przyznał Paweł Wojtunik, jednym z głównych tematów w wojnie informacyjnej są odnawialne źródła energii. W jego ocenie rosyjskie firmy obawiają się, że po zakończeniu konfliktu polskie przedsiębiorstwa nie będą chciały kupować ropy i gazu z tego regionu.
Nieustannie wraca też temat paliwa, które Orlen dostarcza Ukrainie. Fałszywe przekazy sugerują, że to polscy klienci ponoszą koszty dostarczania benzyny i oleju napędowego na ukraiński rynek i że są one tam tańsze niż u nas.
Czytaj więcej
Tanie, trwałe i w modnym stylu vintage - stare podkłady kolejowe chętnie trafiają do polskich ogrodów jako schody, płoty czy obrzeża rabat. Choć ic...
Dezinformacja ma wywołać panikę
WNP podaje również przykłady wpisów, które pojawiły się po wybuchu konfliktu USA z Iranem. Zapowiadano w nich, że niedługo zabraknie paliwa i gazu, co miało na celu wywołać panikę i skłonić kierowców do ustawiania się w kolejkach na stacjach.
Wojtunik przypomniał też antyukraiński wpis osoby, która podawała się za pracownika Orlenu. Po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego okazało się, że autor nie był zatrudniony w spółce, a sprawę zgłoszono polskim służbom specjalnym.
Czytaj więcej: Dezinformacja uderza w polską energetykę. Orlen wskazuje na działania Rosji