Za blisko połowę spadku zużycia energii (1,5 proc.) odpowiada co prawda łagodniejsza pogoda, ale reszta to efekt słabszej kondycji niemieckiej gospodarki. Lipcowy wskaźnik PMI dla Niemiec wskazuje na pogorszenie koniunktury gospodarczej i słabą kondycję niemieckiego przemysłu. Indeks obniżył się do 43,2 punktu z 43,5 punktu w czerwcu. Także sektor usług wykazuje oznaki spowolnienia, choć wciąż utrzymuje się powyżej 50 punktów – spadł w lipcu do 52,5 pkt. z 53,1 pkt. w czerwcu.

Nastroje w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym pogarszają się. W lipcu wskaźnik Instytutu Ifo mierzący klimat biznesowy w sektorze motoryzacyjnym spadł do minus 18,3 pkt. z minus 9,5 pkt. w czerwcu. Zarówno ocena przez branżę obecnej sytuacji jak i oczekiwania na najbliższe trzy miesiące są gorsze niż w czerwcu.

Czytaj więcej

Prąd produkowany z deszczu? Chińczycy opracowali prostą technologię

Za Odrą słabnie zainteresowanie nowymi samochodami elektrycznymi. Według Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego, w ciągu ostatniego miesiąca zarejestrowano 30762 samochody czysto elektryczne – o niecałe 37 proc. mniej niż w lipcu 2023 roku. Ale problem nie dotyczy wyłącznie elektryków. W lipcu zarejestrowano łącznie 238263 samochody, o 2,1 proc. mniej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku. Wciąż pozostaje bardzo duża różnica w zestawieniu z poziomami sprzed pandemii. Lipcowa sprzedaż była o 28 proc. niższa niż w lipcu 2019 r.

Nieciekawe nastroje utrzymują się też w branży chemicznej. Tu w czerwcu indeks klimatu biznesowego spadł do minus 4,5 pkt. z plus 4,9 pkt. w maju. W lipcu wskaźnik uległ dalszemu pogorszeniu - do minus 10,5 pkt. Niemiecki instytut odnotowuje, że spadł popyt na chemikalia. Wykorzystanie mocy produkcyjnych w sektorze ograniczono do 74,8 proc. w lipcu. To znacznie poniżej długoterminowej średniej wynoszącej 82 proc.

Firmy zmniejszają produkcję i planują zwolnienia pracowników. Na taki krok zdecydował się dostawca podzespołów motoryzacyjnych koncern ZF, producent opon Continental, dostawca części samochodowych Bosch, operator telekomunikacyjny Vodafone i chemiczno - farmaceutyczny Bayer. Liczbę etatów w Niemczech redukuje też producent stali Thyssenkrupp Steel, producent AGD Miele, Deutsche Bank a nawet producent turbin wiatrowych Siemens Energy.

Przedsiębiorcy tłumaczą swoje decyzje spadkiem zamówień i rosnącymi kosztami, zwłaszcza w obszarze surowcowym i energetycznym. Konkurencyjność niemieckiego przemysłu została osłabiona przez wyższe koszty energii będące wynikiem inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Brak taniej rosyjskiej energii spowodował wzrost kosztów produkcji, osłabiając perspektywy dla sektora produkcyjnego.

Czytaj więcej

Rosja coraz bardziej zależna od importu…surowców; o które minerały chodzi?

Takie informacje nie mogą nie przełożyć się na rynek pracy. Bezrobocie w Niemczech w lipcu wzrosło. Federalna Agencja Pracy poinformowała, że liczba bezrobotnych zwiększyła się o 82 tysiące osób względem poprzedniego miesiąca, co daje w sumie 2,8 mln niepracujących. Rok do roku natomiast liczba bezrobotnych wzrosła o 192 tys. Wzrost był częściowo spowodowany przerwą wakacyjną, ale to również wynik niekorzystnej sytuacji gospodarczej w kraju.

Prognozy ekonomistów się napawają optymizmem. - Wzrost gospodarczy może nadal zwalniać w ciągu najbliższych kilku miesięcy - ostrzega Cyrus de la Rubia, główny ekonomista Hamburg Commercial Bank. - Jeśli sektor usług utknie w martwym punkcie, cała gospodarka może popaść w recesję, ponieważ produkcja nadal gwałtownie się kurczy – dodaje.

Bundesbank natomiast prognozuje, że realne PKB Niemiec wzrośnie w tym roku o 0,3 proc. Z kolei w 2025 i 2026 roku niemiecka gospodarka wzrośnie, odpowiednio, o 1,1 proc. i 1,4 proc.

Analitycy Citi zakładają stagnację w niemieckiej gospodarce w 2024 r. W swoim raporcie napisali, że Niemcy przechodzą trudny okres i jak na razie nic nie wskazuje na szybką poprawę. - Publikowane w czerwcu i lipcu dane z Niemiec okazały się znacznie gorsze od prognoz, w co wpisały się zresztą również rozczarowujące odczyty indeksów nastrojów PMI oraz Ifo. Ponieważ wskaźniki te (przede wszystkim Ifo) zazwyczaj wyprzedzają zmiany w inwestycjach o jeden kwartał, jest to ewidentnie sygnał wskazujący na przedłużające się spowolnienie w Niemczech – napisali ekonomiści.