Ministerstwo Rozwoju przedstawiło szczegóły strategii rozwoju sektora energetycznego. Niespodziewanie znalazło się w niej miejsce zarówno dla energetyki jądrowej, jak i tej opartej na węglu.

Rząd zakłada nie tylko przyspieszenie budowy elektrowni atomowej, ale także budowę małych reaktorów termojądrowych produkujących równocześnie energię i ciepło. W sumie chodzi o zakłady dysponujące mocą rzędu 6 tys. MW. Taka inwestycja oznaczałaby niebagatelny koszt, znacznie przekraczający szacowane obecnie 120 mld zł.

– Małe reaktory z powodzeniem mogłyby zastępować w niektórych miastach elektrociepłownie działające na węgiel kamienny – wskazuje Michał Wilczyński, były główny geolog kraju, a dziś ekspert ds. rynku energii i paliw.

– Takie projekty mogą być realizowane w miejscach po wyeksploatowanych elektrowniach węglowych, np. w Połańcu, Opolu czy Szczecinie, gdzie oprócz zapotrzebowania na energię istnieje lub będzie powstawał przemysł zdolny do odebrania ogromnych ilości produkowanej w tym procesie pary – podkreśla Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Problem polega na tym, że projekt jądrowy oznacza zmniejszenie uzależnienia od energii z węgla. A to stoi w sprzeczności z poglądami przedstawicieli resortu energii.

Zastępowanie węgla energią jądrową to jednak proces długotrwały. Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa Forum Analiz Energetycznych, podkreśla, że ze względu na długi cykl inwestycyjny nie ma szans na jego finalizację w ciągu kolejnych 15 lat. Chodzi też o wysokie koszty i ryzyko związane z mechanizmem finansowania inwestycji.

– Dokument jest w wielu miejscach niespójny. Trudno oprzeć się wrażeniu, że „Strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" w sektorze energetycznym pisał zespół, który chciał osiągnąć bardzo progresywne cele, ale wyjął z szuflady stare, już eksploatowane pomysły – tłumaczy Joanna Maćkowiak-Pandera.

Największe jej zastrzeżenia budzi m.in. brak wskazania realnych rozwiązań problemu deficytu energii w najbliższych pięciu–siedmiu latach, niedoszacowanie potencjału produkcji energii ze słońca i wiatru, która mogłaby w krótkiej perspektywie stanowić remedium na niedobory energii, a także niepokazanie wpływu podejmowanych przez sektor działań na konsumenta.

– Nie ma wątpliwości, że zaproponowane projekty inwestycyjne będą miały duży wpływ na ceny energii. Ważne, by ten wzrost cen dawał szansę polskiemu przemysłowi w zderzeniu z konkurentami – dodaje.