Magistrala BTS-2 miała ruszyć 1 grudnia. Już wiadomo, że nie tylko nie ruszy w terminie, ale nawet nie w tym roku. Nowa data nie została podana. Enigmatycznie mówi się o pierwszym kwartale 2012 r. Rosyjskie ministerstwo energetyki uważa, że odbije się to na reputacji Rosnieft - największego koncernu paliwowego Rosji.
To właśnie Rosnieft odpowiada za budowę specjalistycznych przystani w porcie Ust-Ługa pod St. Petersburgiem. Na przystaniach ropa miała być przeładowywana na statki.
W listopadzie rosyjska inspekcja techniczna odkryła na budowie liczne naruszenia, niedoróbki i braki. Były tak duże, że wicepremier Igor Sieczin musiał wstrzymać uruchomienie BTS-2.
Teraz Transnieft - koncern zarządzający w Rosji przesyłem ropy - musi korzystać z innych oddalonych portów. Zapowiedziano, że część rosyjskiej ropy pójdzie przez polski Gdańsk. Transnieft straci w tym wypadku wypływy z transportowych opłat.
- Pieniądze, które miała zarobić Transnieft, wezmą Polacy i Białorusini, bo przez te kraje przejdzie tranzyt - skomentowała sytuację urzędnik w ministerstwie dla gazety Wiedomosti.
Miejsca rozładunkowe buduje spółka Rosnieftbunkier oraz Newska Kompania Rurowa miliardera Gienadija Timczenko. Miały one odciążyć porty w Noworosyjsku i Primorsku (po 5 mln ton z każdego kierunku), które obecnie pracują ponad możliwe moce.
Blamaż inwestycji powoduje, że zaplanowany przez Rosnieft w grudniu załadunek 300 tys. t ropy na tankowiec w Ust-Ługu nie dojdzie do skutku. Reputacja koncernu na tym ucierpiała - zgodni są analitycy i ministerstwo.
W przyszłym roku przez magistrale BTS-2 ma płynąć 20 mln t ropy. Pod warunkiem, że system zacznie działać.