Zielona energia ofiarą kryzysu

Hiszpania wycofa wsparcie dla nowych odnawialnych źródeł energii. Niemcy mogą ograniczyć przyrost produkcji prądu ze słońca. Polska chce zaoszczędzić rocznie miliard złotych na subsydiach zielonej energii. Zmiana prawa znacznie ograniczy nowe inwestycje

Publikacja: 31.01.2012 12:37

Zielona energia ofiarą kryzysu

Foto: Bloomberg

Hiszpania jest pierwszym państwem Unii?Europejskiej, które otwarcie przyznało, że nie stać go na dalsze wspieranie nowych inwestycji w odnawialne źródła energii. Minister przemysłu Jose Manuel Soria wytłumaczył, że subsydia nie zostaną wycofane dla istniejących elektrowni ani dla projektów w trakcie realizacji. Nowe inwestycje nie będą jednak wspierane do odwołania.

Hiszpański rząd ma ambitny plan zmniejszenia deficytu budżetowego z 8 do 4,4 proc. PKB. Tymczasem dopłaty do taryf za zieloną energię elektryczną obciążają dług państwa sumą 24 mld euro. Elektrownie sprzedają energię klientom po cenach rynkowych, a różnica między ceną gwarantowaną (feed-in-tariff) kumuluje się jako dług poręczony przez państwo. Gdyby Hiszpania kontynuowała taki system, w tym roku dług powiększyłby się o kolejne 3 – 4 mld euro. Warto podkreślić, że udział zielonej energii w zużyciu prądu wynosi w Hiszpanii już 33 proc.

W Niemczech i Wielkiej Brytanii w ostatnich miesiącach spadły gwarantowane taryfy za energię słoneczną, wcześniej wsparcie dla tej branży obcięły Czechy. Powodem był zbyt duży przyrost mocy.

Kosztowny system

Polski model, funkcjonujący bez zmian od 2005 roku, także ma zostać zmodyfikowany. W naszym kraju koszty sprzedaży zielonej energii są przerzucane na klientów. Rząd ustalił obowiązkowy poziom udziału odnawialnych źródeł w sprzedaży prądu i rozlicza firmy z zakupu tzw. zielonych certyfikatów. Roczne koszty systemu w ubiegłym roku wyniosły ok. 2,7 mld zł. – Nie ulega wątpliwości, że trwanie przez Polskę w obecnym systemie przyznawania certyfikatów jest niedobre, bo bardzo drogie dla odbiorców energii – ocenia Zbigniew Parczewski, ekspert firmy doradczej?Energsys.

Według projektu Ministerstwa Gospodarki prawo do otrzymywania zielonych certyfikatów stracą stare, zamortyzowane elektrownie wodne. Farmy wiatrowe dostaną zamiast jednego certyfikatu tylko 0,75 za każdą wyprodukowaną 1 MWh, a elektrownie węglowe współspalające biomasę ok. 0,7 certyfikatu. Wprowadzone rozwiązania przyniosą rocznie ok. 1 mld zł oszczędności.

Projekt nowego prawa o odnawialnych źródłach energii spowodował jednak ostry sprzeciw inwestorów. Najbardziej obawiają się zmniejszenia wsparcia dla już działających elektrowni.

Wiatr dla najlepszych

Współczynnik korekcyjny może zaszkodzić farmom wiatrowym, które zawarły długoterminowe umowy na odbiór energii. Takich umów zazwyczaj nie da się uniknąć, bo wymagają ich banki finansujące inwestycje. – Wiatr będzie nadal interesujący przy współczynniku korekcyjnym na poziomie 0,75 proc., ale tylko dla niektórych farm wiatrowych o efektywności na poziomie 30 – 40 proc. Dlatego jeśli system wsparcia się zmieni, to zostaną wybudowane tylko najlepsze projekty – ocenia Zbigniew Prokopowicz, prezes Polish?Energy Partners.

Projekt nowego prawa ma też korzystne rozwiązania dla inwestorów: gwarantuje 15-letni okres utrzymania wsparcia oraz przyznanie praw do certyfikatów za produkcję zielonego ciepła. Projekt przewiduje większe subsydia dla elektrowni słonecznych. – Ale wsparcie na poziomie dwóch certyfikatów dla produkcji energii elektrycznej ze słońca to za mało – dodaje Zbigniew Prokopowicz.

Zdaniem ekspertów dość szybkie uchwalenie prawa po konsultacjach ze wszystkimi stronami ma szansę zmniejszyć obecną niepewność przedsiębiorców. Ale nie ma szacunków, czy nowy system będzie zachęcał do inwestowania i czy utrzyma konkurencyjność wobec projektów w innych krajach UE. – Po raz kolejny może się okazać, że przepłacamy, dlatego proponowany mechanizm automatycznej redukcji wsparcia wydaje się dobrym zabezpieczeniem – dodaje Zygmunt Parczewski.

Jego zdaniem, w  Polsce warto rozwijać i więcej dopłacać do elektrowni biomasowych i biogazowych.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki m.kozmana@rp.pl

Tomasz Podgajniak, Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej

Abstrahując od czynników zewnętrznych, jak np. światowy kryzys finansowy, rząd polski cechuje wysoki poziom nieprzewidywalności w kwestii stanowionego prawa. Zaprezentowany pakiet ustaw energetycznych zmienia dramatycznie na niekorzyść systemy wsparcia wytwórców energii ze źródeł odnawialnych. Szczególnie bulwersuje, że zmiana nie odnosi się tylko do inwestycji, które mają rozpocząć się po przyjęciu ustaw, ale i tych zrealizowanych, które w dobrej wierze przyjęły deklaracje o stabilności systemu.

Niemiecki rekord słoneczny

W ciągu zaledwie jednego miesiąca w Niemczech przybyło 3 GW mocy w elektrowniach słonecznych. Tym samym Niemcy pobiły swój własny rekord. Skok mocy nastąpił w grudniu, od stycznia 2012 roku zaś gwarantowane taryfy na odbiór energii elektrycznej ze słońca spadły o 15 proc. Jeśli od stycznia do kwietnia pojawi się dodatkowo 225 MW w nowych elektrowniach słonecznych, to taryfy zostaną obcięte o kolejne o 15 proc. W całym 2011 roku nowe zainstalowane moce w energetyce słonecznej w Niemczech wyniosły 7,4 GW. Dla porównania w Polsce moc wszystkich odnawialnych źródeł zbudowanych w ostatnich latach wynosi obecnie 3 GW. Rocznie przybywa nam około 0,5 GW nowych mocy, głównie w farmach wiatrowych. Popularność paneli fotowoltaicznych w Niemczech staje się jednak problemem dla rządu. Rozważane jest wprowadzenie górnej granicy nowych mocy, jakie mogą być dodane w ciągu roku. Minister gospodarki Philipp Roesler zaproponował, że taką granicą mógłby być 1 GW. Propozycja spotkała się z ostrą krytyką ministra energii Norberta Roettgera. Hiszpania w 2009 roku wprowadziła górną granice 500 MW dla nowych mocy w energetyce słonecznej.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie