Gaz szybkiego reagowania

Gazprom daje zniżki tylko tym, których zdołał sobie pozyskać lub podporządkować. Polski wśród nich nie ma

Publikacja: 06.07.2012 12:02

Gaz szybkiego reagowania

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Między bajki należy włożyć zapewnienie wiceprezesa Gazpromu Aleksandra Miedwiediewa, że wszyscy klienci traktowani są przez koncern jednakowo. Ten sam Miedwiediew zapewniał dwa tygodni temu „Rz", że negocjacje z PGNiG na temat obniżenia ceny gazu dla Polski są już „bardzo zaawansowane" i skończą się „do zakończenia Euro 2012".

Nic z tych rzeczy. Euro jest już wspomnieniem, Gazprom podarował niemieckiemu E.On miliard euro w tańszym gazie, a o Polsce ani słychu, choć to trzeci największy klient Rosjan w Unii. To czym kieruje się Gazprom jedynym dając zniżki, a drugich trzymając za gardło, wyjaśnił prezes Aleksiej Miller podczas konferencji za zakończenie WZA spółki.

„Dajemy zniżki partnerom, z którymi mamy wspólne projekty inwestycyjne; działamy zgodnie od lat" - mówił Miller. A że we współpracy z Gazpromem brylują koncerny z Niemiec, Francji, Włoch i Holandii, to te kraje mogą się cieszyć tańszym rosyjskim gazem.

Reszta jest przedmiotem gazowych nacisków. Tak jest z Ukrainą, gdzie Gazprom chce przejąć kontrolę nad magistralami tranzytowymi, więc cenę podnosi z kwartału na kwartał. Tak jest z Litwą, która pozwała koncern przed sąd; chce podzielić swojego operatora gazowego i odebrać Gazpromowi rury.

I tak jest z Polską, która musi wydawać się Rosjanom po prostu zbyt słabą stroną w w negocjacjach. Bo jakie argumenty dzisiaj mamy wobec Gazpromu? Łupki to odległa i droga bajka; gazu od innych dostawców europejskich kupujemy niewiele; nie prowadzimy z Gazpromem wspólnych inwestycji; nie przyłączamy się do budowy rosyjskich gazociągów.

Rosjanie nie będą się więc śpieszyć z tańszym gazem dla Polski, bo po co? Jeżeli mogą sprzedawać drożej, jak Ukrainie, to tylko na tym zyskują. A to ważne, gdy sprzedaż rosyjskiego gazu w Europie spada.

Wygrana PGNiG przed arbitrażem w Sztokholmie dałaby Polsce nie tylko tańszy gaz, ale i wzmocniła międzynarodową pozycję. Dlatego do arbitrażu powinno dojść. Bo Gazprom ustępuje tylko mocnym.

Między bajki należy włożyć zapewnienie wiceprezesa Gazpromu Aleksandra Miedwiediewa, że wszyscy klienci traktowani są przez koncern jednakowo. Ten sam Miedwiediew zapewniał dwa tygodni temu „Rz", że negocjacje z PGNiG na temat obniżenia ceny gazu dla Polski są już „bardzo zaawansowane" i skończą się „do zakończenia Euro 2012".

Nic z tych rzeczy. Euro jest już wspomnieniem, Gazprom podarował niemieckiemu E.On miliard euro w tańszym gazie, a o Polsce ani słychu, choć to trzeci największy klient Rosjan w Unii. To czym kieruje się Gazprom jedynym dając zniżki, a drugich trzymając za gardło, wyjaśnił prezes Aleksiej Miller podczas konferencji za zakończenie WZA spółki.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie