Rozmowa o atomie z premierem Litwy

Nie dostaliśmy żadnego sygnału, że Polska jest przeciw budowie litewskiej elektrowni atomowej - mówi „Rz” premier Litwy Andrius Kubilius

Publikacja: 19.07.2012 01:49

Przyjechał pan z wizytą do Polski w dniu, w którym rosyjski premier odwiedza Mińsk, co jest związane z projektem budowy elektrowni atomowej na Białorusi, blisko litewskiej granicy. Rosja realizuje też drugi podobny projekt w obwodzie kaliningradzkim, również przy granicy Litwy. Czy to znaczy, że budowa litewskiej elektrowni jest zagrożony?

Nasz projekt ma podstawę gospodarczą, bo państwa bałtyckie cierpią na deficyt energii. Szczególnie odczuwamy to na Litwie, od kiedy zamknęliśmy Ignalinę i większość energii musimy kupować z Rosji. Czy mielibyśmy rezygnować z naszych korzyści, dlatego że na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim też mają powstać elektrownie. Na Białorusi jest jakaś ekonomiczna logika budowy, nie widzimy natomiast takiego gospodarczego uzasadnienia dla projektu kaliningradzkiego.

Może jest polityczne?

Mogę tylko zacytować rosyjskiego dziewiętnastowiecznego poetę Tiutczewa: Rosji rozumem nie sposób pojąć.

Czy to może być przypadek, że Rosja chce budować dwie elektrownie przy granicach litewskich. Przecież rynek w regionie jest za mały na te dwie i jeszcze trzecią, litewską.

Wiemy, jaki jest rynek dla naszej. Nie wiemy, jaki jest dla kaliningradzkiej. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, jakimi powodami kieruje się Rosja. Ale wiem, że my będziemy dążyli do niezależności energetycznej.

Jakie są litewskie oczekiwania wobec Polski?

Wisagina to część wielkiego strategicznego planu: bałtyckiego rynku energetycznego połączonego z europejskim. I zsynchronizowanego z zachodnim, bo na razie tkwimy w dawnym systemie radzieckim. Musimy mieć połączenia z Polska, to nasza jedyna droga do niezależności energetycznej. Ten rynek potrzebuje energii, najtańsza jest nuklearna, na dodatek mamy doświadczenie z energią jądrową. Rezygnacja z tego byłaby błędem. Dla trzech państw bałtyckich byłoby korzystne, gdyby w projekcie była i Polska.

Polska kiedyś była zainteresowana.

Potem się wycofała. Rozmawiałem o tym w środę z premierem Tuskiem. Powiedział, że decyzja zależy od polskich przedsiębiorstw. My jesteśmy otwarci. Pewnie szybko dojdzie do wizyt przedstawicieli PGE.

A poparcie polityczne Polski?

Kilka tygodni temu w Stralsundzie na spotkaniu Rady Państw Morza Bałtyckiego słyszałem wypowiedź Donalda Tuska. Reklamował tam Wisaginę lepiej niż ja, mówił, jak to jest ważne dla całego regionu. Mamy nadzieję, że PGE zrozumie, że opłaca mu się w tym brać udział. My widzimy w tym strategiczny cel dla Polski jako lidera regionu, ale to przedsiębiorstwo musi dostrzec korzyści ekonomiczne.

A czy społeczeństwo litewskie dostrzega te korzyści. Mam na myśli referendnum w tej sprawie, które zgodnie z podjętą w poniedziałek przez litewski Sejm decyzją odbędzie się wraz z wyborami w październiku.

Podczas każdych wyborów mamy jakieś referendum i zazwyczaj ci, co proponują referendum, przegrywają wybory. To jest zresztą referendum konsultacyjne.

Ale politycy je poparli.

Bo mamy rząd mniejszościowy. Jeżeli zajrzy się do programów głównych partii, to są one zainteresowane rozwojem energetyki nuklearnej. Pewnie politycy opozycji będą mówili, że są przeciw elektrowni Kubiliusa, ale są za swoją elektrownią.

Czy jest pan pewien, ze następny premier, jeżeli pan nim nie pozostanie, nie zrezygnuje z budowy?

Jestem pewien tego, co czytam w programach partii opozycyjnych. Są za programem nuklearnym, bo to korzystne gospodarczo.

Czy jest ryzyko, że Polska może kupić tańszą energię z Kaliningradu?

Teoretycznie jest taka możliwość. Ale byłbym zaskoczony, jeżeli Polska zdecydowałaby się na uzależnienie od dostaw firm rosyjskich. Ekonomia jest bardzo ważna, a liczby przemawiają za Wisaginą. Poza tym myślę, że w dalszej perspektywie Polska ma do odegrania bardzo ważną rolę w całej UE, a szczególną rolę lidera w tej części Europy, także w zapewnieniu regionowi niezależności energetycznej, stabilności i bezpieczeństwa. Nie dostaliśmy żadnego sygnału, że Polska jest przeciw Wisaginie.

Rozmawiał Jerzy Haszczyński

Przyjechał pan z wizytą do Polski w dniu, w którym rosyjski premier odwiedza Mińsk, co jest związane z projektem budowy elektrowni atomowej na Białorusi, blisko litewskiej granicy. Rosja realizuje też drugi podobny projekt w obwodzie kaliningradzkim, również przy granicy Litwy. Czy to znaczy, że budowa litewskiej elektrowni jest zagrożony?

Nasz projekt ma podstawę gospodarczą, bo państwa bałtyckie cierpią na deficyt energii. Szczególnie odczuwamy to na Litwie, od kiedy zamknęliśmy Ignalinę i większość energii musimy kupować z Rosji. Czy mielibyśmy rezygnować z naszych korzyści, dlatego że na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim też mają powstać elektrownie. Na Białorusi jest jakaś ekonomiczna logika budowy, nie widzimy natomiast takiego gospodarczego uzasadnienia dla projektu kaliningradzkiego.

Pozostało 81% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie