Sopot debatuje o morskich farmach wiatrowych

Wartość rynku morskich farm w Europie sięgnie w 2020 r. 60 mld euro. Czy Polska też na tym skorzysta?

Publikacja: 11.10.2012 00:31

Sopot debatuje o morskich farmach wiatrowych

Foto: Bloomberg

Według danych z czerwca 2012 roku w Europie pracują 1503 morskie turbiny o łącznej mocy 4336 megawatów. Dla porównania – w roku 2011 suma tych zainstalowanych mocy wynosiła 3813 MW (wzrost o 867 MW w porównaniu z 2010 r.). W pierwszej połowie 2012 r. do sieci przyłączono 523 MW, co daje średnio 2,9 MW dziennie.

Eksperci szacują, że dzięki rozwojowi sektora morskich farm wiatrowych (MFW) w Europie w najbliższych latach może powstać nawet 150 tys. nowych miejsc pracy, a według szacunków Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej na Polskę przypadłoby ich około 9 tysięcy w perspektywie 2025 roku.

Przykładem mogą być m.in. stocznie, gdzie już dziś budowane są takie jednostki jak Jack-up Barage B392 THOR czy Heavy Lift Jack up Vessel Innovation (stocznia Christ w Gdyni) pomagające w budowie farm na morzu. O ile jednak maszyny czy konstrukcje wspierające albo wieże powstają, to otwarte pozostaje pytanie, kiedy na Bałtyku zbudujemy pierwszy wiatrak.

Proces wart miliardy już trwa

Całkowita powierzchnia obszarów, na których mogłyby powstać MFW na Bałtyku, to 3590 km kw. – szacuje Instytut Morski, co technicznie pozwoliłoby na zainstalowanie nawet 35 gigawatów mocy, czyli mniej więcej tyle, ile wszystkich mocy ma obecnie Polska. Uwzględniając jednak np. odległość od lądu, realny potencjał to 20 GW, czyli i tak dziesięć razy więcej niż pracujące obecnie w Polsce farmy wiatrowe na lądzie.

W Polsce zgodnie z zapisami o obszarach morskich farmy wiatrowe na morzu mogą powstawać tylko w wyłącznej strefie ekonomicznej, czyli do 22,22 km od brzegu.

Realne szacunki

Branża wiatrowa szacuje, że realne szanse inwestycji w morskie wiatraki w Polsce to 6 GW do 2030 r. Z kolei resort gospodarki zakłada do 2020 r. budowę 0,5 GW takich mocy.

Największą przeszkodą może się okazać przyłączenie do sieci, choć PSE Operator zapowiada, że w latach 2013–2017 wyda na inwestycje ok. 10 mld zł, a do 2025 r. w sumie ok. 23 mld zł. Trzeba jednak pamiętać, że część miejsca w sieci jest z góry zarezerwowana dla planowanej w naszym kraju siłowni jądrowej.

Gdyby przyjąć założenia branży i możliwość budowy w Polsce 6 GW mocy wiatrowej, to mówilibyśmy wówczas o inwestycjach wartych ok. 20 mld euro, czyli 80 mld zł (przy założeniu, że budowa 1 GW mocy to ok. 3,5 mld euro). Eksperci szacują, że do 2020 r. mamy szansę na 0,5–1 GW nowych mocy, do 2025 r. na 3,5–5 GW, a do 2030 r. na 6–10 GW.

Problem sztucznych wysp

Tyle że jest kilka „ale". Jednym z nich jest trwający od wielu miesięcy proces wydawania tzw. PSZW, czyli pozwoleń na wznoszenie sztucznych wysp, za który odpowiada Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.

Jak poinformował w środę w Sopocie podczas I Konferencji i Targów Offshore Andrzej Królikowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, do resortu wpłynęły w sumie 62 wnioski (resort szacuje, że ich łączna wartość  przekracza 400 mld zł). Obecnie toczy się 37 postępowań (w tym 11 rozstrzygających, gdy jest więcej niż jeden chętny na daną lokalizację), 13 pozwoleń już zostało wydanych, trzy decyzje były odmowne, a reszta inwestorów się wycofała. Zdaniem ekspertów zbyt wolne procedowanie dotyczące inwestycji w MFW spowoduje, że inwestorzy, zwłaszcza zagraniczni, zrezygnują z planów rozwoju w naszym kraju. Zwłaszcza że ostatnio głośno było o planach wycofania się z Polski wiatrowych liderów, czyli firm Dong i Iberdrola.

Za i przeciw

Branża wiatrowa zwraca jednak uwagę także na potencjalne korzyści finansowe dla budżetu. Zakładając bowiem, że do skutku doszłyby inwestycje o wartości 150 mld zł, to z tytułu opłat za same pozwolenia (1 proc. wartości inwestycji) do budżetu wpłynęłoby 1,5 mld zł. A w tym roku byłoby to 150 mln zł (pierwsza rata płatna w tym roku).

Dodatkowo 750 mln euro może wynieść wartość usług w procesie przygotowania projektów do 2018 r. oraz 5 mld euro dać może produkcja i usługi w branży do zakontraktowania w Polsce w latach 2018–2025. A 150 mln euro rocznie może wynieść wartość zamówień dla morskiej energetyki wiatrowej w stoczniach.

W sumie bezpośrednio polską gospodarkę mogłoby zasilić 8 mld euro – szacuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej.

Inne kraje już budują swoje farmy

Liderem w branży morskich farm wiatrowych jest Wielka Brytania, która ma ponad 2000 MW mocy z wiatraków na morzu. Z 867 MW nowej mocy w 2011 roku 87 proc. powstało właśnie na wyspach (12 proc. w Niemczech, reszta w Danii i Portugalii).

Niemcy z kolei już wykorzystują Bałtyk dla budowy swoich farm. W sumie u naszych sąsiadów morskie wiatraki mają już moc 200 MW, a do roku 2020 ma to być ponad 10 tys. MW. Sporą moc mają też Dania i Holandia – w sumie ponad 1000 MW, a stosunkowo niewielkie, przynajmniej na razie, Norwegia i Portugalia (po ok. 2 MW).

W planach energetycznych Estonii, Łotwy, Litwy i Rosji w perspektywie 2020 r. nie ma budowy morskich farm na morzu.

Według scenariusza OffshoreGrid w 2020 r. łączna moc zainstalowanych mocy wiatrowych na morzu w krajach europejskich może wynieść ponad 42 tys. MW.

Opinie

Krzysztof Prasałek prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej

W morskiej energetyce wiatrowej jest ogromny potencjał, ale do realizacji pierwszej profesjonalnej farmy wiatrowej na morzu jeszcze daleka droga. Jestem jednak optymistą – gdy zaczynaliśmy budowę pierwszych farm wiatrowych kilkanaście lat temu, nazywano nas fantastami. Dziś mamy na lądzie dwa gigawaty. W „wiatrakach" pracuje w Polsce około 2 tysięcy specjalistów, kilkaset gmin świetnie zarabia. Morskie farmy to kolejna szansa, której chcemy wyjść naprzeciw.

Henryk Majchrzak prezes PSE Operator

Wnioski napływające do nas są rozpatrywane zgodnie z ustawą. Z jednej strony musimy sprawdzić warunki techniczne przyłączenia, ale pojawiają się też problemy bilansowe, a zmienność zapotrzebowania ze strony odbiorców powoduje pewne perturbacje. Zwłaszcza że nie mamy obecnie magazynów energii i limit przyłączania farm wiatrowych się wyczerpuje, ale na razie daleko nam do tego limitu. Z obecnych analiz wynika, że w perspektywie 2025 r. PSE może przyłączyć do systemu maksymalnie 10 tys. MW mocy wiatrowych.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie