Sieczin w światłach rampy

Choć nie ma urody Christophera Reeve'a, wyrasta na supermana rosyjskiej energetyki. Ciekawe, jak długo będzie to znosić rosyjski macho numer jeden

Publikacja: 02.11.2012 10:32

Sieczin w światłach rampy

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Igor Sieczin nie przestaje zadziwiać. Przez lata był na Kremlu cieniem Władimira Putina, szarą eminencją branży energetycznej, stojącą zawsze w drugim szeregu za swoim mentorem. Od kiedy objął Rosneft, wyszedł w światła rampy i błyszczy w nich coraz jaśniej. Zniknęła cięta pod garnek grzywka, na rzecz krótkiej "striżki" marines; doszły jedwabne krawaty i gustowne garnitury.

Prezes połyka właśnie koncern TNK-BP i uderza w Gazprom rekordowym kontraktem na dostawy gazu. To prawdziwy majstersztyk biznesowy, bo Rosneft nie ma dość gazu, by go wypełnić. Pomimo to, zapisuje w kontrakcie znienawidzony przez odbiorców rosyjskiego paliwa warunek take or pay ("bierz lub płać").

A godzi się nań największy rosyjski producent prądu, który trzy lata temu nie przedłużył umowy z Gazpromem, właśnie ze względu na wspomniany warunek. Podpisał kontrakt z prywatnym Novatek, bo ten nie domaga się płacenia za paliwo, którego się nie odbiera. Teraz Inter RAO ulega Sieczinowi i wraca do płacenia za friko.

Co jeszcze ma w planach Sieczin? Wiadomo, że marzy mu się megakoncern energetyczny, większy niż Exxon, BP i Shell razem wzięte. Wspiera go w tym kremlowski chlebodawca, ale na drodze staje ekipa Miedwiediewa, z wicepremierem Arkadijem Dworkowiczem na czele. To on teraz odpowiada za rosyjską energetykę, czym prezes Sieczin wydaje się w ogóle nie przejmować.

Ciężkie starcie jest więc nieuniknione i bliskie. Dworkowicz to ekonomista o liberalnych poglądach; zwolennik prywatyzacji (także Rosneftu); otwarty na zagranicznych inwestorów. Sieczin zagraniczne koncerny wykorzystuje jak szczeble w drabinie do wspinaczki coraz wyżej. A te zdają się tego nie dostrzegać, bowiem potrzebują bogatych rosyjskich złóż.

Prezes Rosneft będzie więc się wspinał, dopóki będzie się to podobać Władimirowi Putinowi. Rosyjski prezydent zgrabnie teraz staje obok sporu wokół rosyjskiej energetyki. Trochę wspiera Sieczina, trochę ustępuje Dworkowiczowi. Trochę odsuwa od siebie niedawnego faworyta - Gazprom, pokazując, że żadna miłość nie trwa wiecznie. Nie ma jednak wątpliwości, po czyjej stronie jest tak naprawdę.

I będzie tam, dopóki Supersieczin nie zacznie ćwiczyć judo. Tego władcy Kremla może już być za dużo.

Igor Sieczin nie przestaje zadziwiać. Przez lata był na Kremlu cieniem Władimira Putina, szarą eminencją branży energetycznej, stojącą zawsze w drugim szeregu za swoim mentorem. Od kiedy objął Rosneft, wyszedł w światła rampy i błyszczy w nich coraz jaśniej. Zniknęła cięta pod garnek grzywka, na rzecz krótkiej "striżki" marines; doszły jedwabne krawaty i gustowne garnitury.

Prezes połyka właśnie koncern TNK-BP i uderza w Gazprom rekordowym kontraktem na dostawy gazu. To prawdziwy majstersztyk biznesowy, bo Rosneft nie ma dość gazu, by go wypełnić. Pomimo to, zapisuje w kontrakcie znienawidzony przez odbiorców rosyjskiego paliwa warunek take or pay ("bierz lub płać").

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie