Rosyjski prezydent podpisał zmiany w ustawie o złożach. Teraz licencję na tzw. złoża federalnego znaczenia będzie można zdobyć tylko na aukcji, a nie w przetargu ogłaszanym przez Rosniedry (rządowy urząd ds. surowców).
Różnica jest niezwykle istotna. W aukcji nie może być jednego uczestnika, jak to dopuszczała formuła przetargu, a złoże przypada temu, kto da najwięcej. Do tego uczestnicy muszą mieć odpowiednie doświadczenie i wyniki w pracach wydobywczych.
Wytrąca to urzędnikom narzędzia korupcyjne, stawia na firmy z branży zaprawione w wydobyciu, a monopolistom - jak Rosneft i Gazprom - utrudnia łatwy dotąd dostęp do najlepszych złóż.
Jest też zgodne z tym co postulował wicepremier Arkadij Dworkowicz, odpowiedzialny za sektor energetyczny. Wiele razy zwracał on uwagę, że Rosneft i Gazprom, które dostały od władz najwięcej złóż strategicznych nawet bez przetargów, niewiele na nich nie robią. Mało inwestują. A pomimo to domagają się kolejnych przydziałów.
Według rosyjskiego prawa za złoże o znaczeniu strategicznym uważane są pokłady ropy co najmniej 70 mln ton i gazu - ponad 50 mld m
3
. Ostatnie trzy wielkie złoża lądowe zostały rozdzielone w grudniu właśnie drogą aukcji. Dostały je firmy prywatne: TNK-BP, Surgutneftiegaz i Łukoil. Dziś najwięcej takich zasobów jest na arktycznym szelfie Rosji. Chodzi o złoża z dna mórz Oceanu Lodowatego: Karskiego, Peczorskiego, Barentsa, Ochockiego i Zachodnio-Syberyjskiego.