Energetyka czeka na trójpak - mówi "Rz" Jarosław Pole

Jarosław Pole: Cały czas nie chcę myśleć o fiasku elektrowni wiatrowych na Bałtyku.

Publikacja: 20.02.2013 00:43

Wejście w życie tzw. małego trójpaku energetycznego (nowelizacja prawa energetycznego mająca dostosować je do unijnych dyrektyw) znów się opóźnia.

Jarosław Pole: Musiał być z powrotem skierowany do podkomisji, bo pojawiły się dodatkowe wymagania dotyczące spełnienia unijnych dyrektyw. Myślę jednak, że gdy poprawki zostaną naniesione, może być dość szybko przegłosowany, choć to jednak decyzje posłów. Warto jednak przypomnieć, że im dłużej procedowanie będzie trwało, tym kary dla Polski mogą być wyższe. Unia za niedostosowanie prawa krajowego do wspólnotowego może nakazać nam zapłatę ponad 80 tys. euro dziennie, nawet wstecz od roku 2011. A mały trójpak z definicji ma Polski przed karami bronić.

A jego opóźnienie nie opóźni jeszcze bardziej dużego trójpaku, w tym ustawy o odnawialnych źródłach energii?

Słyszałem deklaracje posłów, że będzie on gotowy na początku 2014 r.

Deklarowali też, że wejdzie w życie na początku 2013 r...

... i w 2012 r. także. Ale dziś sytuacja staje się naprawdę krytyczna, dlatego wierzę, że procedowanie nabierze tempa. Nadwyżka zielonych certyfikatów spowodowała znaczący spadek ich cen, z niedawnych ok. 280 zł do mniej niż 100 zł dzisiaj. Jeżeli polski rząd nic z tym nie zrobi, to może się okazać, że mniejsze lub słabsze finansowo firmy mogą bankrutować. Nie będą w stanie spłacić kredytów, bo przecież zielone certyfikaty stanowiły ich główne źródło dochodów. Dodatkowo inwestorzy, którzy planowali nowe instalacje w OZE, nie wiedzą, co robić, i po prostu wstrzymują swoje projekty.

Czy to może zagrozić realizacji naszych celów do roku 2020, czyli zwiększenia udziału źródeł zielonych w polskiej energetyce czy większej redukcji emisji CO2?

Jeśli duży trójpak wejdzie w życie rzeczywiście najpóźniej na początku przyszłego roku, to takiego zagrożenia nie ma. Trzeba pamiętać, że mamy ogromny potencjał rozwoju zielonych źródeł, ale potrzebne są tu konkretne działania rządu. Przecież wszelkie tego typu inwestycje energetyczne napędzają gospodarkę i są szansą rozwoju gmin. Dziś potrzebny jest kolejny krok rządu – albo uchwalenie ustawy o odnawialnych źródłach energii, albo chociaż draft tychże przepisów. Bez tego inwestorzy przecież nie mają nawet podstaw do rozmów z bankami.

Bo wycofają się z Polski jak np. Iberdrola czy Dong? Aktywa tej ostatniej firmy przejmą Energa i PGE, o czym poinformowały we wtorek. To zaskoczenie?

Zaskoczenie nie, ale wolałbym nie wychodzić przed szereg, jeśli chodzi o komentowanie tych posunięć.

Czy to znaczy, że PGE postawi na wiatraki?

Przecież ma lokalizacje offshore, na budowę morskich farm wiatrowych.

Tak, podobnie jak Orlen, Kulczyk Investments... Docelowo na Bałtyku mówimy o inwestycjach za nawet 80–100 mld zł.

To jest przecież naturalna kolej rzeczy, w Polsce przecież nie istnieje jeszcze żadna morska farma wiatrowa.

Rozumiem, że nie wyklucza pan tego, że krajowe firmy, które mają pozwolenia na Bałtyku, wejdą w alians z partnerami z zagranicy?

Taki alians jest wręcz niezbędny, bo wiąże się z transferem know how, którego w Polsce nie ma. Mam tylko wrażenie, że jeśli mówimy o tych samych zagranicznych inwestorach, którzy budują elektrownie wiatrowe na lądzie, to mamy problem. Skoro widzą, jak się sprawy dzisiaj mają, że ustawa OZE się mocno opóźnia, że nic się w tej sprawie nowego nie dzieje, że rynek zielonych certyfikatów się łamie, to po prostu się wycofają i ciężko będzie o współpracę. A takie utracone zaufanie inwestycyjne odbudowuje się potem niestety przez długie lata.

Czyli w wersji najmniej optymistycznej na Bałtyku nie będziemy mieć elektrowni i znów skorzystają inni, nie my?

Ryzyko fiaska tych projektów rzeczywiście istnieje. Ale ja jestem jednak optymistą i wierzę, że w ciągu najbliższych miesięcy stosowna ustawa OZE będzie gotowa i zacznie obowiązywać, inwestorzy to przetrzymają, a resort transportu odpowiedzialny za wydawanie tzw. pozwoleń na wznoszenie sztucznych wysp (PSZW), czyli lokalizacji dla morskich farm wiatrowych, zacznie także wydawać pozytywne decyzje dla tych firm, które mają doświadczenie w tym sektorze.

CV

Jarosław Pole, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej od 9 stycznia 2013 r. Wcześniej był szefem grupy roboczej ds. morskiej energetyki wiatrowej w PSEW. Pracował w wiatrowych koncernach: portugalskim EDPR i hiszpańskim Gamesa Eolica. Karierę rozpoczął w 2005 r. w GM w Budapeszcie.

Wejście w życie tzw. małego trójpaku energetycznego (nowelizacja prawa energetycznego mająca dostosować je do unijnych dyrektyw) znów się opóźnia.

Jarosław Pole: Musiał być z powrotem skierowany do podkomisji, bo pojawiły się dodatkowe wymagania dotyczące spełnienia unijnych dyrektyw. Myślę jednak, że gdy poprawki zostaną naniesione, może być dość szybko przegłosowany, choć to jednak decyzje posłów. Warto jednak przypomnieć, że im dłużej procedowanie będzie trwało, tym kary dla Polski mogą być wyższe. Unia za niedostosowanie prawa krajowego do wspólnotowego może nakazać nam zapłatę ponad 80 tys. euro dziennie, nawet wstecz od roku 2011. A mały trójpak z definicji ma Polski przed karami bronić.

Pozostało 84% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie