Gazprom dostarcza ok. 30 proc. gazu używanego w Europie, połowę przesyła przez Ukrainę. – Rosjanie będą gotowi rozmawiać dodatkowo z Ukrainą o dostawach tego nośnika dopiero po uregulowaniu przez Kijów długu – oświadczył wiceminister energetyki Anatolij Janowski.

– Chcemy dotrzymania zobowiązań wynikających z kontraktu. Dług musi być zapłacony dla kontynuowania rozmów – dodał na spotkaniu z prasą.

Moskwa twierdzi, że Kijów jest winien 3,51 mld dol. za dostarczony gaz; zapowiedziała, że od czerwca Ukraina musi płacić z góry. Resort energetyki podał w ubiegłym tygodniu, że Gazprom wyśle wstępny rachunek za czerwiec do 16 maja i dostarczy gaz jedynie w ilości odpowiadającej płatnościom otrzymanym do 31 maja.

3,5 mld dol. wynosi zdaniem Moskwy dług Ukrainy za gaz dostarczony przez Rosjan

Ukraina chce zmiany warunków kontraktu z 2009 r., wynegocjowanego przez poprzedni rząd. Umowa przewidywała kupno przez Kijów ustalonej ilości – niezależnie od tego, czy potrzebował jej czy nie – w cenie 485 dol., najwyższej płaconej przez jakiegokolwiek klienta Gazpromu w Europie.

Moskwa obniżyła cenę do 268,50 dol., gdy prezydent Wiktor Janukowycz zrezygnował z zawarcia umowy handlowej i o stowarzyszeniu z UE, ale przywróciła pierwotną cenę po obaleniu go w lutym.

Wiceminister Janowski podał też, że oczekiwana od dawna umowa Gazpromu na dostawy gazu do Chin jest bliska finalizacji. – Mamy nadzieję na zakończenie negocjacji zgodnie z planem – stwierdził nieco ponad tydzień przed wizytą prezydenta Władimira Putina w Chinach.