Transformację zostawmy fachowcom

Wojciech Myślecki

Za siedem lat wodór może odgrywać istotną rolę, dziś jest wiele znaków zapytania – mówi prof. Wojciech Myślecki

Jesteśmy u progu wielkich zmian w gospodarce, wynikających z unijnej polityki klimatycznej. Jaką rolę może odegrać wodór w tej transformacji?

Transformacja w energetyce jest tak zaawansowana, że nie ma już możliwości jej zatrzymania. Wiemy, co chcemy osiągnąć, ale nie wiemy jeszcze dokładnie, w jaki sposób. Z pewnością fundamentem tych zmian są źródła oparte na naturalnym paliwie, jakim jest słońce i jego pochodne, w tym wiatr. Jednak na razie nie mamy rozwiązanego problemu równoważenia niestabilnych źródeł OZE, który pojawia się, gdy nie świeci słońce i nie wieje wiatr. Sposób poradzenia sobie z tym problemem zdeterminuje rozwój określonych technologii. Obecnie wiele mówi się i łączy często nadmierne nadzieje z wodorem jako paliwem przyszłości. Pamiętajmy, że wodór jest obecny w gospodarce od dawna, tyle że poza energetyką. Tu pojawia się problem, gdyż wsparcie Unii Europejskiej dotyczy głównie wodoru zielonego wytwarzanego przy wykorzystaniu energii elektrycznej z odnawialnych źródeł lub z użyciem technologii bezemisyjnych i z pełną utylizacją pozostałych związków w cyklu zamkniętym. To dotyczy przede wszystkim istotnych dla Polski technologii uzyskiwania wodoru z gazu koksowniczego.

A więc przyszłością jest zielony wodór?

O jego perspektywie w krajach UE najlepiej mówi podział unijnych pieniędzy w nowej perspektywie budżetowej. Na rozwój wytwarzania zielonego wodoru UE chce przeznaczyć 450 mld euro, a na wszystkie inne formy wodoru już tylko 18 mld euro. A struktura produkcji dziś jest dokładnie odwrotna, czyli ponad 90 proc. to wodór kolorowy, w tym szary czy błękitny wytwarzany z gazu, natomiast niespełna 10 proc. to jego zielona wersja. UE próbuje zmienić te proporcje, ale będzie to dosyć trudne i długotrwałe. Z pewnością jednak walka o stosowanie zielonego wodoru i o sposób jego wytwarzania zadecyduje o tym, czy paliwo to będzie kołem napędowym transformacji energetycznej. Należy też się liczyć, że Niemcy, które podjęły decyzję o utworzeniu niezależnych od środków unijnych funduszy wsparcia produkcji zielonego wodoru na poziomie o 1 bln euro w perspektywie dziesięciu lat, mogą uzupełniać swój ewentualny deficyt wodoru poprzez zakup w krajach ościennych, w tym w Polsce. To trzeba już brać pod uwagę w naszym programie wodorowym.

Produkcja zielonego wodoru ma szansę rozwinąć się w Polsce?

W Polsce transformacja energetyki przebiega opornie, bo mamy nadal silne lobby węglowe. Dlatego przez lata opieraliśmy się zmianom, a wodór pozostał w cieniu klasycznej energetyki. Wielkie nadzieje w naszym kraju pokładano w produkcji wodoru z węgla, metanu kopalnianego i gazu koksowniczego, sądząc, że rozwiąże to częściowo problemy górnictwa. Jednak dziś nie ma to już sensu, bo na takie inwestycje nie uda się pozyskać finansowania z UE – chyba że zastosujemy wspomniane technologie bezemisyjne z utylizacją. Pozostaje więc wodór zielony, który nadal nie wytrzymuje konkurencji z innymi paliwami. To oczywiście z biegiem lat może się zmienić, ale na razie przełomu nie widać. Sposobem na wykorzystanie wodoru w transformacji energetyki może być masowe zastosowanie magazynów wodorowych w czwórnikach energetycznych, które będą zewnętrznym interfejsem grupy źródeł rozproszonych przyłączonych do magazynu. Z takiego magazynu – interfejsu można wprowadzać energię do sieci o stałym lub kontrolowanym poziomie mocy, co ma ogromne znaczenie dla stabilności i bezpieczeństwa pracy tej sieci.

A co z ciepłownictwem?

Gdyby udało się zastosować wodór w ciepłownictwie, to zrobilibyśmy istotny krok na przód. Być może prym będą tu wiodły ogniwa wodorowe wysokotemperaturowe, które pozwolą wykorzystać ich ciepło odpadowe do ogrzewania, a resztę przetworzyć w energię elektryczną.

Jak długo będziemy czekać na powszechne wykorzystanie zielonego wodoru?

Moim zdaniem nie da się zrobić transformacji energetyki bez istotnego udziału wodoru. Przełomowy może być 2021 r., kiedy pojawią się unijne pieniądze na ten cel. Dzięki inicjatywie Ministerstwa Klimatu i Środowiska już w tym roku zostaną ogłoszone pilotażowe aukcje na wspomniane wcześniej hybrydowe źródła OZE z czwórnikami wodorowymi. Jaki natomiast będzie ostateczny kształt technologii wodorowych, wspierających procesy w energetyce i ciepłownictwie, to się rozstrzygnie w Niemczech. Kraj ten przeznacza teraz tak duże pieniądze na zielony wodór, że prędzej czy później skończy się to przewrotem technologicznym. Podobnie jak było z panelami fotowoltaicznymi, które w krótkim czasie potaniały i upowszechniły się w całej Europie. Myślę, że jeśli technologie wodorowe wejdą na wykładniczą krzywą spadku kosztów jednostkowych, to za siedem lat paliwo to może już odgrywać istotną rolę. Dziś jest jeszcze wiele znaków zapytania.

Kilka dużych polskich koncernów, kontrolowanych przez państwo, ogłosiło już swoje strategie wodorowe. Czy ich pomysły mają sens?

Firmy skupiają się raczej na produkcji wodoru w innych kolorach niż zielony, głównie na tym wytwarzanym z gazu. Obawiam się, że taki wodór podzieli los gazu ziemnego, czyli z czasem UE dobierze się do niego i trudno będzie znaleźć środki wsparcia na takie inwestycje. Ja bym nie szukał nowoczesnej energetyki w spółkach Skarbu Państwa, ale zobaczyłbym, na co stawiają prywatne firmy. Gdzieś na obrzeżach tych wielkich państwowych koncernów w sposób dla nas jeszcze niewidoczny tworzy się nowoczesna gospodarka. Dlatego jeśli transformacja energetyczna pozostanie w rękach układu czysto politycznego, to jej nie będzie. Spójrzmy, do czego doprowadziła polityczna decyzja o budowie bloku węglowego w Ostrołęce. Inwestycja została wstrzymana, spore pieniądze utracone. Konwencjonalnej węglowej energetyki nic już nie uratuje, choć byśmy zaangażowali w nią wszystkie pieniądze. Politycy powinni wyznaczać strategie, dbać o relacje z UE, zapewnić transparentny i efektywny system rozdziału środków, ale samą transformację muszą zrobić fachowcy. Spore nadzieje wiążę z polityką obecnego ministra klimatu Michała Kurtyki wspieranego przez Ireneusza Zyskę – pełnomocnika rządu ds. OZE oraz z rządowym „pogramem wodorowym” kierowanym przez młodego i energicznego ministra Krzysztofa Kubowa. Mam nadzieję, że pozwoli to nam zmniejszyć rosnącą lukę w produkcji zielonej energii i w technologiach wodorowych między nami a innymi krajami UE. W przeciwnym razie czekają nas blackouty i energetyczna katastrofa.

—rozmawiała Barbara Oksińska

Wojciech Myślecki – doktor inżynier, profesor h.c Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Obecnie jest prezesem Global Investment Corporation oraz przewodniczącym Zespołu Nowych Technologii Wytwarzania Energii w NCBiR

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dywidenda PKN Orlen za 2015 r. wyniesie 2 zł na akcję

Dywidenda PKN Orlen z zysku netto za 2015 r. wyniesie 2 zł na jedną ...

Wzrósł popyt na paliwa

Ubiegły rok zaowocował w Polsce wzrostem konsumpcji, produkcji, importu i eksportu paliw płynnych. Zwyżkowała ...

#RZECZoBIZNESIE: Mariusz Klimczak: Ubóstwo energetyczne to główny problem w Polsce

Ludzie używają kiepskich pieców, bo nie stać ich na dobre, drogie paliwo – mówi ...

Upadek polityki energetycznej

Miecz Damoklesa od dawna wisi nad polską energetyką. Wszyscy to niby wiedzą, publicyści – ...

Cena repolonizacji energetyki wciąż nieznana

Zamknięcie transakcji zakupu aktywów EDF przez konsorcjum polskich firm może się przeciągnąć poza pierwszy ...

Lotos wydobywa więcej ropy

W tym roku koncern pozyskał już ponad 1 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Większe ...