Jaki rodzaj energii napędzi Polskę?

W tum roku moc zainstalowana w panelach fotowoltaicznych przekroczy 1000 MW. Przedsiębiorcy przestraszyli się gwałtownego wzrostu cen energii spowodowanego wzrostem cen uprawnień do emisji CO2 i postawili na autogenerację energii. Eksperci wskazują, że 1 GW mocy w PV to niewiele w porównaniu z innymi krajami regionu
W tum roku moc zainstalowana w panelach fotowoltaicznych przekroczy 1000 MW. Przedsiębiorcy przestraszyli się gwałtownego wzrostu cen energii spowodowanego wzrostem cen uprawnień do emisji CO2 i postawili na autogenerację energii. Eksperci wskazują, że 1 GW mocy w PV to niewiele w porównaniu z innymi krajami regionu
Shutterstock

Polska polityka energetyczna Polski opiera się na węglu i na razie nie ma co liczyć na zmianę tego status quo.Rząd postrzega OZE jako źródła, które nie są w stanie zaspokoić w większym wymiarze potrzeb energetycznych kraju.

– Musimy w odpowiedni sposób planować miks energetyczny, czyli z których nośników pochodzi ile energii w naszym systemie energetycznym – deklarował premier Mateusz Morawiecki w przedwyborczy czwartek.

Czytaj także: Transformacja sprawiedliwa, czyli jaka?

Miks idealny

Jak zapowiadał, kolejnymi symbolicznymi progami będą lata 2030, 2040 i 2050. W każdej z dekad udział węgla w miksie będzie malał. To zresztą ma być pożyteczne również dla samych górników, którzy „woleliby, aby ich dzieci pracowały w nowoczesnym przemyśle, żeby zarabiały jak najwięcej”. – Dbamy o górników, ale pokazujemy, że transformacja systemu energetycznego musi zachodzić w zgodzie z tym, na co się rząd polski zgodził w kontekście negocjacji unijnych – deklarował Morawiecki, podsumowując w możliwie najbardziej lapidarny sposób kluczowe dylematy polityczne związane z transformacją energetyczną, jaka czeka Polskę w najbliższych dekadach.

– Doszliśmy do takiego momentu, że możemy powiedzieć, że rozwijamy energetykę odnawialną, która jest coraz tańsza w zakresie inwestycyjnym – mówił z kolei podczas niedawnej konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne w Polsce” minister energii Krzysztof Tchórzewski. – Już rozwijamy OZE. Chcemy, aby udział energii odnawialnej w energetyce w 2030 r. wyniósł około 27 proc., a w 2040 r. – około 33 proc. Będziemy to jeszcze negocjować i mogą być jakieś ruchy – procent w prawo lub w lewo. Chodzi o to, żebyśmy znaleźli ten miks energetyczny – kwitował.

„Znalezienie” odpowiedniego miksu energetycznego wydaje się w Polsce zadaniem arcytrudnym. Polska gospodarka i energetyka od dekad opierała się na węglu, a na zachodzące na świecie zmiany klimatyczne – oraz zachodzące w Europie zmiany w zakresie polityki energetycznej – zareagowała stosunkowo późno i bez większego pośpiechu.

Węglowa strategia

Na świecie proces rugowania węgla z energetyki trwa już od lat i wręcz nabiera impetu. Trudno się dziwić: tylko liczba zanieczyszczeń wyemitowanych przez elektrownię Bełchatów od momentu jej powstania w 1975 r. odpowiada ilości zanieczyszczeń, jakie emituje cała Polska w ciągu trzech lat.

Mali mają tu z górki. Niewielka Portugalia może sobie pozwolić na całkowite pozbycie się węgla z energetyki już w przyszłym roku (dziś udział tego surowca w miksie energetycznym wynosi w tym kraju 10 proc.). W niewiele wolniejszym tempie z węgla zrezygnują również Szwecja (2022), Słowacja (2023) i Austria (2025). Zadanie ułatwia im fakt, że już dziś tamtejsza energetyka opiera się w olbrzymiej mierze na innych źródłach – w Szwecji węgiel to zaledwie 1 proc. miksu energetycznego, w Austrii – 3 proc., na Słowacji – 12 proc.

Umiejętne zastąpienie węgla pozwoli też na podobny zabieg Francji, która – jako jedyny duży europejski kraj – udział węgla w miksie energetycznym zbiła do 3 proc. Węgiel nie odgrywa już dużej roli we Włoszech i Wielkiej Brytanii, gdzie stanowi zaledwie 15 proc. źródeł energii. Na tym tle Niemcy to ogon Europy: niemiecka energetyka w 40 proc. opiera się wciąż na czarnym paliwie. Gorzej wypadają tylko Bułgaria (45 proc.), Grecja (46 proc.) i Czechy (54 proc.). Ale jak wtedy określić Polskę, gdzie węgiel to wciąż 81 proc. paliwa dla energetyki?

Co więcej, biorąc pod uwagę zaplanowane w projekcie polityki energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040) tempo odchodzenia od węgla, będziemy się wlec w europejskim ogonie jeszcze co najmniej owe dwie dekady.

PEP 2040 w gruncie rzeczy pomija, przynajmniej dosłownie, zdefiniowanie docelowego miksu energetycznego. Wyznacznikami realizacji celów tej strategii ma być np. 60 proc. udziału węgla w wytwarzaniu energii elektrycznej do 2030 r., 21-procentowy udział OZE w finalnym zużyciu energii brutto w 2030 r., wdrożenie energetyki jądrowej w 2033 r., a także poprawa efektywności energetycznej o 23 proc. do 2030 r. w stosunku do prognoz z 2007 r. oraz ograniczenie emisji CO2 o 30 proc. (w stosunku do 1990 r.).

Do kształtu polskiego miksu energetycznego w najbliższych dekadach trzeba zatem dochodzić metodą poszlakową. Wiemy, że UE oczekuje od państw członkowskich stworzenia bezemisyjnych gospodarek w 2050 r.

Minister środowiska uważa, że wyeliminowanie węgla jest w tym terminie możliwe. Minister energii ma inne zdanie, a w swoich szacunkach zakłada, że w 2040 r. węgiel będzie stanowił 30 proc. w miksie energetycznym (w źródłach tego typu będzie ok. 13 GW mocy). Czyli będzie to wciąż najważniejszy – choć już nie kluczowy – surowiec: z gazu i ropy ma pochodzić 38 TWh produkcji, z wiatru – 43 TWh, słońca – 20 TWh, wody, biomasy, biogazu – 15 TWh, a z atomu – 42 TWh.

Ekolodzy i naukowcy mają jedną odpowiedź: jedyny czysty miks energetyczny to OZE, obejmujące również hydroelektrownie (i ewentualnie elektrownie jądrowe, tu można mieć wątpliwości co do zagrożeń związanych z awariami takich instalacji). Dla Polski to jednak model wyjątkowo trudny do osiągnięcia – rozwój farm wiatrowych onshore został przyhamowany i część branży przekonuje, że na lądzie nie ma już na nie miejsca. Farmy offshore są dopiero w planach, które w formę przyobleką się dopiero za kilka lat. Fotowoltaika „obywatelska” rozwija się zaskakująco dynamicznie, ale nie zapewnia wystarczającego przyrostu mocy, by mogła odegrać znaczącą rolę w miksie. Na hydroelektrownie też nie ma co liczyć – zbyt płaski mamy kraj.

Wygląda zatem na to, że w kolejnych dziesięcioleciach musimy pozostać przy zaplanowanym, węglowym charakterze energetyki – i narazić się na coraz poważniejsze spory z Brukselą i z coraz czulszymi na tym punkcie Polakami.

Albo drastycznie przekręcić stery państwa i za pomocą olbrzymich środków – również unijnych – dokonać gwałtownego skrętu w stronę energetyki jądrowej i torowania drogi odnawialnym źródłom energii.

Czytaj także: Kraje rozwijające się samodzielnie prowadzą transformację

Niestabilne OZE

Ale i to nie będzie łatwe. Za najefektywniejsze odnawialne źródło energii uchodzą farmy wiatrowe: jest to stosunkowo nieduża inwestycja w porównaniu z ilością wyprodukowanej energii oraz formami jej przechowywania. – Wciąż jest wiele koncepcji projektów tego typu, w tej chwili zamrożonych ze względu na brak odpowiedniego środowiska prawnego – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Jednocześnie zastrzega, że wyhamowanie inwestycji w tym zakresie, do jakiego doszło w 2016 r., głównie za sprawą „ustawy odległościowej”, wprowadzającej zaostrzone rygory budowy tego typu instalacji, wciąż nie zostało odwrócone.

– Państwowe koncerny największe alternatywne zasoby wytwórcze mają w energetyce wodnej i biomasie. Kupiły też instalacje wiatrowe, jeszcze zanim zaczęto realizować politykę powstrzymywania OZE – podkreśla Wiśniewski. – W efekcie stan OZE w ich posiadaniu realnie nie zmienił się od 2015 r. W pierwszych aukcjach koncerny nie brały udziału, w tej z 2018 r. – śladowy, i w większości ich oferty nie zyskały uznania. Dopiero w kontekście aukcji zaplanowanej na grudzień 2019 r. nastąpiły zmiany: prowadzi się akwizycje projektów – dodaje.

Energia z wiatru tkwi zatem w zamrażarce: farmy wiatrowe offshore zaczną pracować prawdopodobnie za jakieś pięć lat. Będą miały łączną moc około 10 GW, choć zdaniem ekspertów ten potencjał można docelowo rozbudować do 30 GW.

Z kolei w rozmowie z nami prezes koncernu Tauron Polska Energia Filip Grzegorczyk oceniał, że kończy się pula lokalizacji farm wiatrowych onshore, co oznaczałoby, że jedyną przestrzenią dla rozwoju branży pozostaje Morze Bałtyckie.

Poprawiła się przynajmniej atmosfera wokół fotowoltaiki. Według opublikowanych niedawno danych Polskich Sieci Energetycznych łączna moc instalacji PV w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym dobija do 940,9 MW, co oznacza, że jeszcze w październiku powinna przekroczyć symboliczny próg 1 GW. Również statystyki Urzędu Regulacji Energetyki nie pozostawiają wątpliwości: w pierwszym półroczu 2019 r. przybyło w Polsce 112 MW nowych mocy z PV.

– Jeżeli chodzi o mikroinstalacje, ułatwień jest już sporo – twierdzi Bogdan Szymański, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej Polska PV. I będzie więcej, bo minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz podczas konferencji Pol-Eco w Poznaniu zapowiedziała m.in. wprowadzenie w życie koncepcji „wirtualnego prosumenta” (co oznaczało umożliwienie wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym wytwarzanie energii w modelu prosumenckim); zwolnienie dotacji do instalacji fotowoltaicznych, pochodzących z programu „Mój prąd”, z podatku dochodowego od osób fizycznych czy wreszcie zmiany mechanizmu rozliczania opłaty dystrybucyjnej i uproszczenie systemu tzw. opustów prosumenckich.

Gaz mało strategiczny

Pytanie, czy energetyka obywatelska jest w stanie zastąpić tylko nieliczne konwencjonalne źródła energii: jeżeli chcemy wyłączać węgiel, musielibyśmy w kolejnych dekadach zastępować go raczej źródłami, które będą łatwo dostępne, a zarazem – branża uzna je za bezpieczne, czyli dające się kontrolować (OZE uznawane są za niestabilne: w końcu słońce nie zawsze świeci, a wiatr nie zawsze wieje).

Moglibyśmy zatem odrzec – gaz. Owszem, z zapewnień gabinetu Mateusza Morawieckiego wynika, że w ślad za rosnącym zapotrzebowaniem będziemy importować coraz więcej błękitnego paliwa. – Gaz będzie ważnym elementem polskiego miksu energetycznego: będzie źródłem energii, a w systemie elektroenergetycznym bloki gazowe będą pełnić funkcję regulacyjną. Nie przewidujemy jednak przestawienia polskiej elektroenergetyki na ten surowiec – pozostanie, jak jest: fundamentem będzie węgiel – podkreślał w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Przykładem koegzystencji konwencjonalnych źródeł energii i OZE miałaby być rozbudowa elektrowni Dolna Odra. Powstaną tam dwa nowoczesne bloki gazowe – dwa razy po 700 MW. Będą one służyły jako element bilansujący produkcję z farm wiatrowych. – W planowanym miksie energetycznym OZE będą stanowić około 20 proc., głównie z wiatrowych farm offshore oraz energetyki nuklearnej – mówił nam Naimski.

Jarosław Dybowski dyrektor wykonawczy ds. energetyki, PKN ORLEN

Globalny model energetyki zmienia się dynamiczniej niż kiedykolwiek. Już teraz musimy myśleć o inwestycjach w obszary i produkty, których rynek będzie potrzebował za kilkadziesiąt lat. PKN ORLEN, analizując światowe trendy, skupia się na tych, które najmocniej wpłyną na kształt polskiej energetyki przyszłości. Jednym z kluczowych trendów jest postępująca dekarbonizacja gospodarek oraz związana z nią dywersyfikacja miksu energetycznego w obliczu niepewnej przyszłości paliw kopalnych. Stopniowe ograniczanie produkcji energii z węgla będące efektem zaktualizowanej polityki energetycznej państwa doprowadzi do powstania luki, która będzie musiała zostać wypełniona. Kluczowe będzie w tym kontekście zapewnienie ciągłości dostaw energii przy zachowaniu ekonomicznie uzasadnionych cen. Dobrą wiadomością jest fakt, że ostatnie lata przynoszą coraz większy spadek kosztów produkcji zielonej energii możliwy dzięki prężnemu rozwojowi technologii. Działania PKN ORLEN wpisują się w plan zrównoważonego rozwoju polskiej energetyki. Uruchomienie farm wiatrowych o mocy ponad 1 GW na Morzu Bałtyckim będzie milowym krokiem w kierunku produkcji zeroemisyjnej energii oraz pozwoli na wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju. PKN ORLEN jest jednym z kluczowych wytwórców energii elektrycznej w Polsce. Posiadane aktywa, w tym dwa bloki gazowo-parowe w Płocku i Włocławku, stanowią dobre źródło bilansowania farm wiatrowych w przypadku niedoborów mocy. W najbliższych latach nastąpi stopniowe ograniczanie wykorzystania ropy naftowej jako głównego źródła napędzającego transport. Jednocześnie ten surowiec odegra kluczową rolę w rosnącym sektorze petrochemicznym. Produkty wytworzone dzięki wykorzystaniu ropy są i będą wykorzystywane w większości dziedzin gospodarki – od budownictwa przez medycynę, po przemysł motoryzacyjny czy tekstylny. Zapotrzebowanie na tego typu produkty zwiększy się wraz ze wzrostem liczby ludności i koniecznością zaspokojenia nowych potrzeb konsumenckich.

Mogą Ci się również spodobać

PGNiG zaktualizowało strategię

Grupa kapitałowa w 2022 r. ma m.in. wypracować około 7,4 mld zł zysku EBITDA ...

PKN Orlen rozszerzy działalność, m.in. o kosmetyki

Koncern chce prowadzić hurtową sprzedaż m.in. artykułów spożywczych, odzieży i kosmetyków. To efekt planowanej ...

Putin w energetycznej podróży

Szczyt w Teheranie oficjalnie poświęcony jest sytuacji w Syrii. Ale o wiele ważniejsze będą ...

Onico sprowadza coraz więcej paliw

W tym roku popyt na diesla może wzrosnąć o ok. 1 mln ton. W ...

Gazowa wojna rusko-ruska

Ta wojna toczy się przed prezydenckim gabinetem. Po jednej stronie wieloletni hegemon eksportu rosyjskiego ...

Szukanie winnych za nadmiar węgla

Rekordowy import surowca zapchał polski rynek. Pół miliona ton węgla zalega na zwałach Polskiej ...