Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były historyczne uwarunkowania i ryzyka związane z połączeniem Orlenu i Lotosu.
  • Co wykazała kontrola NIK i dlaczego transakcję uznano za pozbawioną uzasadnienia ekonomicznego.
  • O ile zaniżono wartość kluczowych aktywów Lotosu sprzedanych zagranicznym inwestorom.
  • Jakie ryzyka dla bezpieczeństwa paliwowego Polski zidentyfikowano po finalizacji fuzji.

Proces połączenia Orlenu z Lotosem był przez kilkanaście lat analizowany przez kolejne ekipy rządzące, długo jednak nie wyszedł poza etap analiz. A te zawsze – poza efektem synergii – pokazywały, że urzędy antymonopolowe w kraju i w UE nie zgodzą się na połączenie, a jeśli już, to zaproponują takie warunki, które opłacalność fuzji postawią pod znakiem zapytania.

Zaporowe warunki postawione przez Brukselę 

Mimo to w 2018 r. ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy z Mateuszem Morawieckim na czele zdecydował się na zrealizowanie projektu, który zakończył się w 2022 r. Komisja Europejska (KE) zgodziła się na fuzję pod warunkiem sprzedaży części aktywów Lotosu w ramach tzw. środków zaradczych. Polegały one m.in. na: zbyciu 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej, zbyciu działalności hurtowej, ale także udzieleniu dostępu do pojemności magazynowych ropy naftowej czy świadczeniu usług logistycznych w zakresie transportu paliw do terminali.

Spekulowano wówczas, że warunki narzucone przez KE były tak niekorzystne, że Orlen odstąpi od transakcji, ale stało się inaczej. W efekcie do Polski wszedł naftowy gigant z Bliskiego Wschodu Saudi Aramco, a także zwiększył swoją obecność węgierski MOL.

Czytaj więcej

Saudi Aramco rozważa sprzedaż polskich spółek. Znamy dwa możliwe scenariusze

Sprzedaż aktywów Lotosu za półdarmo 

Najwyższa Izba Kontroli uznała potem, że aktywa objęte środkami zaradczymi KE zostały zbyte co najmniej 5 mld zł poniżej ich wyceny (według Orlenu było to ok. 4 mld zł poniżej wyceny). Także analitycy podkreślają, że cena była za niska i nieadekwatna do realnej wartości, zwłaszcza że tuż przed sprzedażą rafineria w Gdańsku przeszła gruntowną modernizację. Projekt EFRA (Efektywna Rafinacja) za 2,3 mld zł został zrealizowany na początku 2023 r. Tymczasem cena,  jaką Saudi Aramco zapłaciło za 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej, wyniosła zaledwie 1,15 mld zł.

Ówczesny zarząd Orlenu, kierowany przez prezesa Daniela Obajtka, niską cenę sprzedaży aktywów Lotosu usprawiedliwiał przyszłymi synergiami, które miały pojawić się dzięki współpracy z inwestorami wyłonionymi w ramach tego procesu, a także twardymi warunkami, które wyznaczyła KE. Podkreślał też, że przy sprzedaży udziałów w Rafinerii Gdańskiej Saudyjczykom podpisano długoterminową umowę na zakup ropy z ich kraju.

Ryzyko strat zamiast synergii

NIK uznała jednak, że szacowane na ok. 10,7 mld zł synergie miały charakter „poglądowy i niepewny”. „Uwzględniając je w decyzji o połączeniu, były zarząd Orlenu spowodował, że Spółka i tym samym Skarb Państwa zostały narażone na potencjalne straty gospodarcze. Fuzja zrodziła również ryzyka dla bezpieczeństwa paliwowego Polski” – wskazywała w ubiegłym roku w raporcie pokontrolnym NIK. 

NIK poinformowała przy tym, że zarząd Orlenu kierowany przez Daniela Obajtka „uniemożliwił przeprowadzenie kontroli w Spółce, co zdaniem Izby stanowiło naruszenie konstytucyjnego oraz ustawowego prawa NIK do kontroli podmiotów działających z udziałem państwa”.

Czytaj więcej

Saudi Aramco może sprzedać Aramco Fuels Poland. JPMorgan ma listę trzech chętnych

NIK: fuzja Orlenu z Lotosem nie miała sensu ekonomicznego 

Także inne argumenty ówczesnych szefów Orlenu zostały gruntownie podważone przez NIK. Kontrolerzy zarzucili im, że fuzja z Lotosem nie miała uzasadnienia ekonomicznego. Nie określono też korzyści, których uzyskanie świadczyłoby o osiągnięciu celu połączenia. 

Według NIK zakres środków zaradczych negocjowany przez Orlen z Komisją Europejską negatywnie wpływał na ekonomiczną opłacalność przedsięwzięcia. – Ostateczny pakiet środków zaradczych był wyjątkowo dotkliwy, szczególnie z uwagi na zakres dezinwestycji, a w dalszej perspektywie spowodował zmniejszenie potencjału synergicznego połączenia. Na etapie rozmów z inwestorami Orlen nie pozyskał korzystnych cenowo ofert, za wyjątkiem oferty MOL, mimo to dążył do finalizacji procesu fuzji – wskazano w raporcie.

Spór o fuzję w rządzie Morawieckiego

Warto przypomnieć, że kwestia fuzji Orlenu z Lotosem i później z PGNiG była sprawą sporną nawet w rządzie PiS. Nie jest tajemnicą, że Piotr Naimski, ówczesny pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, był krytyczny wobec pomysłów ówczesnego prezesa Orlenu Daniela Obajtka. W lipcu 2022 r. musiał odejść. Dymisja – jak wówczas spekulowano – miała być właśnie efektem jego sprzeciwu wobec fuzji Orlenu i Lotosu oraz konfliktu z prezesem Obajtkiem.

Tu przypomnijmy, że jeszcze przed połączeniem, obie spółki musiały zbyć dziewięć terminali paliw (pięć Grupy Lotos i cztery Orlenu) na rzecz niezależnego operatora logistycznego, zwolnić pojemności magazynowe Grupy Lotos i Grupy Orlen w wybranych terminalach, zrealizować inwestycje w terminalu w Szczecinie i go sprzedać. Zostało też sprzedanych blisko 390 stacji paliwowych sieci Grupy Lotos. Doszło także do sprzedaży udziału Grupy w JV Lotos Air BP.

„Bulwersująca fuzja”

– Temat fuzji Lotosu (z Orlenem – red.) to jedna z bardziej bulwersujących spraw w ostatnich latach. Poza niską wartością sprzedaży teraz dodatkowo po latach wychodzi na wierzch problem kontroli nad pakietem 30 proc. udziałów w rafinerii w sytuacji, w której Saudi Aramco może je chcieć sprzedać – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk Domu Maklerskiego BOŚ. – Pojawia się zasadne pytanie, czy państwo może w ogóle interweniować? My tego nie wiemy, bo jest to ujęte w środkach zaradczych, a te są tajne. To była po prostu zła umowa – podkreśla Prokopiuk.

W obecnych czasach posiadanie mocy rafineryjnych jest kluczowe. – Umowa sprzedaży była finalizowana już po wybuchu wojny na Ukrainie, a już wtedy można było przypuszczać, że marże rafineryjne w najbliższym czasie będą wysokie, a po kolejnych latach doszedł do tego konflikt w cieśninie Ormuz, który podtrzymuje te wysokie marże rafineryjne – argumentuje  Prokopiuk. – My tymczasem pozbyliśmy się pełnej kontroli nad jedną z najlepszych rafinerii na świecie, właściwie za półdarmo – mówi. I dodaje, że Orlen rękami Skarbu Państwa pozbył się konkurencji na rynku, a aktywa Lotosu kupił za swoje akcje, nie wydając gotówki. 


Czytaj więcej

Prokuratura Krajowa podała, o co chodzi w dwunastu śledztwach ws. Orlenu

Wyceny pod lupą prokuratury 

Od 2024 r. w Prokuraturze Okręgowej w Płocku prowadzone jest śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy łączeniu spółek PKN Orlen z Grupą Lotos oraz sprzedaży udziałów w spółkach należących do Grupy Lotos. Śledztwo prowadzone jest w sprawie (nikomu zarzutów nie przedstawiono). Śledztwo jest powierzone do prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na jakim etapie jest? Ilu przesłuchano świadków? Czekamy na stanowisko prokuratury.