Informacja o kolejnym ataku pojawiła się po doniesieniach o porozumieniu prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem w sprawie importu rosyjskiego paliwa. Według medialnych doniesień decyzja Białego Domu miała związek z tym, że Ukraina nie zastosowała się do amerykańskich próśb o zaprzestanie ataków na rosyjskie rafinerie.

W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych Sztab Generalny Ukrainy przekazał, że do uderzenia na stację Samara w pobliżu miejscowości Proswiet doszło w nocy z 9 na 10 października 2026 roku. „Jednostki Sił obrony Ukrainy ponownie zaatakowały liniową stację produkcyjno-dyspozytorską (LWDS) Samara w pobliżu miejscowości Proswiet w obwodzie samarskim w Rosji. Trwa ustalanie skali wyrządzonych szkód” – podało ukraińskie dowództwo.

Czytaj więcej

Trump porozumiał się z Putinem. Zełenski mówi o „prezencie urodzinowym”

Stacja Samara ważnym elementem rosyjskiego systemu naftowego

Stacja Samara jest dużym obiektem służącym do przyjmowania, przechowywania i mieszania ropy naftowej. Surowiec trafia tam rurociągami z Tatarstanu, Syberii Zachodniej oraz innych rosyjskich regionów wydobywczych.

Na miejscu ropa o różnej zawartości siarki jest łączona w mieszankę Urals, przeznaczoną na eksport. Według ukraińskiego dowództwa infrastruktura ta ma również znaczenie dla zaopatrywania rosyjskich sił zbrojnych.

Sztab Generalny Ukrainy poinformował ponadto o potwierdzeniu skutków wcześniejszego uderzenia na stację, przeprowadzonego 7 października. W jego wyniku zniszczone miały zostać cztery zbiorniki RWS-50000, a na terenie obiektu wybuchł rozległy pożar.

„Ataki na takie obiekty stanowią realizację niezbywalnego prawa Ukrainy do samoobrony zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych i mają na celu ograniczenie potencjału wojskowo-gospodarczego Federacji Rosyjskiej. Ciąg dalszy nastąpi! Chwała Ukrainie!” – napisało ukraińskie dowództwo w komunikacie.