Rurociąg Wschód–Zachód, znany również jako Petroline, o długości 1201 km zaczyna się na polu naftowym Abqaiq w Prowincji Wschodniej (w pobliżu Bahrajnu i Kataru nad wybrzeżem Zatoki Perskiej), biegnie przez całą szerokość Półwyspu Arabskiego do terminalu w Janbu nad Morzem Czerwonym. Zbudowano go w latach 80. XX wieku podczas wojny iracko-irańskiej, aby umożliwić eksport saudyjskiej ropy naftowej w wypadku zablokowania tankowców w Cieśninie Ormuz.
O przywróceniu pracy rurociągu poinformowało w niedzielę 12 kwietnia saudyjskie ministerstwo energii. Ministerstwo zapewnia, że obiekty energetyczne i rurociąg dotknięte atakami podczas konfliktu w Zatoce Perskiej odzyskały sprawność i zdolność operacyjną, informuje agencja Reutera.
Inne saudyjskie instalacje naftowe też wracają do pracy
Ataki irańskich dronów uszkodziły nie tylko rurociąg Wschód–Zachód, ale też zakłóciły pracę kluczowych zakładów naftowych, gazowych, rafineryjnych, petrochemicznych i energetycznych w Rijadzie, Prowincji Wschodniej i mieście przemysłowym Janbu.
W czwartek Arabia Saudyjska poinformowała, że ataki zmniejszyły jej zdolność produkcyjną ropy naftowej o około 600 000 baryłek dziennie, a przepustowość rurociągu Wschód–Zachód spadła o około 700 000 baryłek dziennie.
Rurociąg Wschód–Zachód był jedynym szlakiem eksportu ropy naftowej Arabii Saudyjskiej po zablokowaniu Cieśniny Ormuz przez Iran. Agencja Reuters poinformowała w środę, że Iran zaatakował rurociąg zaledwie kilka godzin po zawarciu zawieszenia broni.
Saudyjskie ministerstwo poinformowało też, że odzyskało utracone wielkości tłoczenia z pola naftowego Manifa, gdzie wydobycie zostało wcześniej zmniejszone o około 300 000 baryłek dziennie.
Trwają prace nad przywróceniem pełnego wydobycia w zakładzie Khurais, po tym, jak ataki na niego zmniejszyły saudyjskie moce produkcyjne o kolejne 300 000 baryłek dziennie. Saudyjczycy podkreślają, że szybkie przywrócenie wydobycia zwiększy „niezawodność i ciągłość dostaw na rynki lokalne i globalne”.