Budowa elektrowni atomowej w Polsce już nie jest priorytetem rządu

Władze nie hamują programu jądrowego, ale też go nie przyspieszają.

Publikacja: 14.02.2016 20:00

Budowa elektrowni atomowej w Polsce już nie jest priorytetem rządu

Foto: Bloomberg

Pod koniec ubiegłego tygodnia opublikowano projekt rozporządzenia Rady Ministrów likwidującego stanowisko pełnomocnika ds. energetyki jądrowej. – Nie ma już uzasadnienia dla utrzymywania takiego stanowiska – czytamy w wyjaśnieniu do projektu.

Rozporządzenie ma dostosować stan prawny do faktycznego. Fotel atomowego pełnomocnika stoi pusty od niemal dwóch lat po rezygnacji pełnomocnik Hanny Trojanowskiej. Już wtedy rynek spekulował, że to sygnał początku końca snu o polskim atomie.

Kontynuacja dryfu

Pod koniec kadencji koalicji PO–PS zauważalny był spadek entuzjazmu rządzących do budowy elektrowni jądrowej. Opozycyjne wówczas Prawo i Sprawiedliwość krytykowało opieszałość rządu i „trwonienie pieniędzy" na kontynuację programu atomowego, który przez poprzednie lata nie przyniósł namacalnych rezultatów.

Dziś jako partia rządząca też jednak nie podejmuje radykalnych kroków w tej sprawie, mimo że jej politycy jak mantrę powtarzają, że atom nie jest dla Polski priorytetem, bo nie rozwiąże naszych problemów energetycznych.

W styczniowej rozmowie z „Rzeczpospolitą" minister energii Krzysztof Tchórzewski sugerował, że pieniądze na wybudowanie 5 tys. MW mocy atomowej mogłyby zostać spożytkowane na blisko 20 tys. MW w nowych elektrowniach konwencjonalnych. Mimo to nie zamierza na razie zamykać projektu atomowego.

Projekt jest drogi. Koszt budowy pierwszego bloku jądrowego o mocy 1,5 tys. MW prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej szacuje na 45 mld zł. Z kolei PGE EJ1, spółka realizująca atomowy program, mówi o 40–60 mld zł.

Zielonego światła brak

Kluczowe jest to, że nadal nie ma zielonego światła rządu dla rozpoczęcia przetargu zintegrowanego przez atomową spółkę. Miałby on wyłonić m.in. dostawcę technologii i partnera strategicznego przy projekcie. Ministerstwo Energii (ME) nie udzieliło nam odpowiedzi na pytanie o przetarg. Wyjaśnia natomiast, dlaczego zniknąć ma stanowisko pełnomocnika. – W związku z tym, że już wcześniej zadania pełnomocnika rządu ds. polskiej energetyki jądrowej były realizowane przez właściwego podsekretarza stanu w resorcie, stanowisko to nie zostało odtworzone w nowej strukturze. Nie ma to implikacji dla programu jądrowego – podkreślają służby prasowe ME.

W stosunku do wcześniej podawanej daty poślizg przetargu wynosi już półtora miesiąca. Nie ma nawet jeszcze lokalizacji tej inwestycji. To sprawia, że wskazana w rządowych dokumentach data uruchomienia pierwszego bloku w 2025 r. przestała być realna.

Joanna Zając, p.o. dyrektora ds. komunikacji w PGE EJ1, nadal zapewnia, że spółka kontynuuje prace nad uruchomieniem postępowania zintegrowanego, a decyzje dotyczące daty startu i wysłania zaproszeń pięciu konsorcjom, które złożyły deklaracje uczestnictwa, są w przygotowaniu.

Światełkiem w tunelu dla polskiego atomu może się okazać zmiana stosunku Komisji Europejskiej do tej technologii. Bruksela zaczęła bowiem dostrzegać, że nie tylko zielona energetyka, ale także atom wspierają osiągnięcie celów redukcji emisji. Przygotowuje też rozwiązania wspierające takie projekty. Mowa nawet o 500 mld euro.

Eksperci studzą jednak optymizm, wskazując, że nie chodzi o rozwój tej technologii, ale raczej o utrzymanie zdolności produkcyjnych już działających w UE bloków jądrowych i know how związanego z przemysłem atomowym. – Nasz projekt skorzysta na tym tyle, że zostaną opracowane aktualne ekspertyzy – mówi prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej.

Opinia

Władysław Mielczarski, prof. Politechniki Łódzkiej

Budowa elektrowni jądrowej w Polsce nigdy nie miała uzasadnienia – ani ekonomicznego, ani technicznego. To zawsze był pomysł polityczny. Przerwanie realizacji programu mogłoby wywołać reperkusje polityczne, psując stosunki z niektórymi krajami. Z drugiej strony nie wydaje się, by rząd już miał precyzyjne stanowisko w sprawie atomu. Dlatego ani nie zamyka sobie drzwi, ani nie rusza z realizacją z kopyta. Zanim zapadnie decyzja, trzeba zinwentaryzować, co już zostało zrobione, a potem ponownie przeliczyć koszty budowy wraz z infrastrukturą i wpływ inwestycji na ceny prądu. Bo do tej pory podawane koszty są dalekie od rzeczywistości, np. w zestawieniu z projektem brytyjskim. Dopiero na koniec należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nas na to stać.

Pod koniec ubiegłego tygodnia opublikowano projekt rozporządzenia Rady Ministrów likwidującego stanowisko pełnomocnika ds. energetyki jądrowej. – Nie ma już uzasadnienia dla utrzymywania takiego stanowiska – czytamy w wyjaśnieniu do projektu.

Rozporządzenie ma dostosować stan prawny do faktycznego. Fotel atomowego pełnomocnika stoi pusty od niemal dwóch lat po rezygnacji pełnomocnik Hanny Trojanowskiej. Już wtedy rynek spekulował, że to sygnał początku końca snu o polskim atomie.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?