Biznes po zielonej stronie mocy

Shutterstock

W obliczu gwałtownych zmian klimatycznych firmy starają się być coraz bardziej odpowiedzialne klimatycznie, stawiając na energię z OZE czy inwestując w wodór. Część koncernów zaczyna wymagać takiej postawy od firm z łańcucha dostaw.

Pandemia koronawirusa, która ogarnęła cały świat, sporo zmieniła w naszym życiu, myśleniu, sposobie pracy czy przyzwyczajeniach. Wiele osób mówi, że świat, który znaliśmy do początku 2020 r., minął bezpowrotnie, ale bynajmniej nie pozbyliśmy się wraz z tym wielu naszych problemów. Wręcz przeciwnie, sprawy, które nie były załatwione latami, uwypukliły się jeszcze bardziej, choćby problem nierentownego górnictwa, do którego dopłacamy miliardy złotych rocznie, a góry nikomu niepotrzebnego czarnego złota stale rosną. Brak znaczącej transformacji energetyki węglowej nie tylko kosztuje nas coraz więcej w rachunkach za energię elektryczną, ale i coraz bardziej niszczy klimat, oddalając nas od celu społeczności międzynarodowej, by wzrost temperatury na globie jak najbardziej ograniczyć.

Cele UE i cele Polski

Wbrew żałosnym nawoływaniom części polityków, by odpuścić sobie cele klimatyczne w czasie pandemii i nawet rezygnować z udziału Polski w systemie ETS (europejski rynek handlu emisjami CO2), kryzys to najlepszy moment na dokonanie zmian.

Unia Europejska, która za jeden ze swoich fundamentalnych celów postawiła osiągnięcie przez wszystkie kraje wspólnoty neutralności klimatycznej w 2050 r., niestety do dziś nie osiągnęła pełnej zgody wszystkich członków w tej sprawie. Jedynym krajem, który nie poparł unijnego celu, jest Polska. I dzieje się tak mimo wyasygnowania i później znaczącego zwiększenia budżetu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma finansować przedsięwzięcia związane z przechodzeniem gospodarki UE na zeroemisyjne źródła energii. Bez akceptacji przez Polskę celu klimatycznego UE nasz kraj będzie miał dostęp tylko do części środków FST.

Premier RP Mateusz Morawiecki w Brukseli/AFP

Rok 2020 przyniósł również podniesienie poprzeczki, jeśli chodzi o redukcję emisji CO2. We wrześniu KE zaproponowała podwyższenie celu z 40 do 55 proc. emisji do 2030 r. Ruch ten nie spodobał się organizacjom ekologicznym, które krytykowały Komisję za zbyt łagodne potraktowanie problemu ocieplania klimatu, do którego głównie przyczynia się emisja gazów cieplarnianych, a z drugiej strony najwięksi emitenci CO2 jęknęli, że te wyśrubowane normy są niemożliwe do spełnienia.

W ogłoszonej we wrześniu przez Ministerstwo Klimatu strategii energetycznej zapisano, że w wariancie, gdy ceny uprawnień CO2 będą znacząco rosły – po kilkumiesięcznym spadku ceny wróciły do poziomu sprzed wybuchu pandemii koronawirusa – w 2040 r. Polska ma pozyskiwać z węgla raptem 11 proc. energii, gdy teraz ten poziom oscyluje wokół 80 proc. To ambitne podejście oczywiście nie spodobało się górnikom. Sektor ten czekają duże zmiany i im szybciej zostaną one wprowadzone, tym lepiej.

Wybuch OZE i nadzieja w wodorze

Kryzysowa sytuacja opisana powyżej okazała się szansą dla biznesu. W Polsce dokonał się olbrzymi na skalę europejską, a w ujęciu procentowym na skalę światową, wzrost mocy zainstalowanych elektrowni fotowoltaicznych (pv). Do połowy września 2020 r. mamy już 2,5 GW mocy zainstalowanej w pv. To splot kilku czynników. Po pierwsze wysokie ceny energii elektrycznej popchnęły firmy do autogeneracji energii. Panele pv pojawiają się nie tylko na dachach małych i średnich firm. W źródła odnawialne inwestują też tacy giganci jak KGHM, który jest największym w kraju odbiorcą energii elektrycznej.

Adobe Stock

Po drugie rząd uruchomił program „Mój prąd” dla odbiorców indywidualnych, dzięki czemu przysłowiowy Kowalski może otrzymać do 5 tys. zł dotacji na instalacje pv. To oczywiście nie oznacza, że taki prosument – czyli jednoczesny producent i konsument energii – nie potrzebuje już zakładów energetycznych. Wytworzony prąd zużywa na swoje potrzeby, a nadwyżki sprzedaje do sieci. A gdy danego dnia instalacja wytwarza zbyt mało energii, wówczas kupuje z sieci energię, tak też sieć pełni rolę magazynu.

W 2011 r. Jeremy Rifkin opublikował swoją wybitną książkę „Trzecia rewolucja przemysłowa. Jak lateralny model władzy inspiruje całe pokolenie i zmienia oblicze świata”, gdzie przedstawił wizję rozwoju opartą na bardzo rozproszonych odnawialnych źródłach energii, potrzebie rozwoju technologii magazynowania energii opartej na wodorze, a także stworzeniu energetycznego internetu, gdzie prosumenci będą mogli wymieniać się energią, tak jak w internecie wymieniają się plikami muzycznymi.

W Polsce szeroka dyskusja o wodorze trwa od dwóch–trzech lat, ale to w tym roku widać znaczące przyspieszenie w tej sprawie.

Elektrolizer, który ma wytwarzać tzw. zielony wodór w oparciu o prąd powstały z bloku na biomasę w Koninie, planuje stawiać Zygmunt Solorz, właściciel Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, który zapowiedział odejście od wydobycia i spalania węgla brunatnego i przejście na wytwarzanie energii wyłącznie z OZE.

Paliwem przyszłości interesuje się PKP Energetyka. Firma dostarczająca prąd dla polskiej kolei coraz bardziej interesuje się pozyskiwaniem energii z odnawialnych źródeł, by stworzyć w naszym kraju prawdziwie zieloną kolej.

Tankowanie samochodu wodorem na stacji TrueZero w Mill Valley, w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych/Bloomberg

Lotos wraz z Politechniką Warszawską pracują nad stworzeniem hybrydowej lokomotywy zasilanej wodorem i energią elektryczną. Inwestycje w wodór zapowiada PKN Orlen oraz PGNiG.

Duże inwestycje w paliwo przyszłości widać w Europie. Unia Europejska wspiera te działania, bo ta technologia jest na razie bardzo droga. Wykorzystanie wodoru odbywać się będzie nie tylko w transporcie czy energetyce. Nasi zachodni sąsiedzi mocno stawiają na paliwo przyszłości. Największy niemiecki producent stali thyssenkrupp planuje wykorzystać właśnie wodór do produkcji swoich produktów.

Wodór to element większej układanki. Odchodzenie od paliw kopalnych widać w spółkach Skarbu Państwa. PKN Orlen zapowiedział, że do 2050 r. osiągnie neutralność emisyjną, a PGE za 30 lat będzie oferować tylko zieloną energię. Rok wcześniej zielony zwrot zaprezentował Tauron, opowiadając się za większym wykorzystaniem mocy z OZE w swoim miksie energetycznym. Przejście firm zajmujących się przez lata wydobyciem paliw kopalnych na zieloną stronę mocy ma miejsce na świecie od lat. Część gigantów wydzieliła spółki zajmujące się OZE, ale trzeba przyznać, że pieniądze na ten cel czerpano z dotychczasowej mało ekologicznej działalności firm. Osiągnięcie neutralności węglowej do 2050 r. zapowiedział kilka miesięcy temu koncern Shell, nowy szef BP stwierdził, że firma będzie musiała wymyślić pomysł na siebie na nowo.

Wymagam od siebie i innych

Firmy nie tylko przestawiają się na zielone źródła energii. Widać też zaangażowanie, by znacząco obniżyć swój ślad węglowy. Ale działania pojedynczych to często za mało. Na ambitny pomysł wpadł Velux, który nie tylko chce zwiększyć efektywność energetyczną i postawić na energię z OZE, ale przede wszystkim zneutralizować historyczny ślad węglowy i osiągnąć dożywotnią neutralność węglową. Duński koncern wymaga od swoich poddostawców, by zaczęli się zmieniać i znacząco obniżyli swój negatywny wpływ na środowisko. Firma z łańcucha dostaw staje przed ważnym wyborem: albo się zmieniam i jestem bardziej odpowiedzialna klimatycznie, albo trafiam do lamusa i tracę zamówienia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dokąd płynie układacz rur Gazpromu?

Ten statek znajduje się już w drodze 43 dni. I ciągle zmienia kurs. Miał ...

Wyłączność na negocjacje w Połańcu dla Enei

Enea uzyskała od Engie wyłączność na dalsze prowadzenie negocjacji w sprawie zakupu Elektrowni Połaniec. ...

Zapasy gazu na czas Brexitu

Eksport gazu z Rosji do Europy zwiększył się w tym roku o blisko 11 ...

Spekulanci kontra OPEC

W 2018 r rynek rynek ropy czeka pięć wyzwań. Najtrudniejsze będzie utrzymanie stabilności cenowej. ...

W sprawie węgla Polska nadal płynie pod prąd

Krajowe koncerny energetyczne zostały po raz kolejny zmuszone do finansowania rządowych obietnic. Regulator rynku ...

Wirus zaatakował białoruską atomówkę

Ponad 100 przypadków koronawirusa na budowie elektrowni atomowej na Białorusi. Zachorowali nie tylko pracownicy ...