Jaka powinna być polska energetyka przyszłości

Energetyka nieuchronnie musi się zmieniać. Jak jednak te zmiany odpowiedzialnie przeprowadzić w polskich warunkach.

Jak przebiega transformacja krajowego sektora energetycznego? Do osiągnięcia jakiego miksu energetycznego zmierza Polska? Jak w praktyce przedstawia się realizacja celów założonych do 2040 r. i dalej, w perspektywie roku 2050, gdzie cele unijne przewidują zeroemisyjnosć energetyki? M.in. o tym rozmawiali eksperci podczas debaty „Do jakiego modelu energetyki zmierzamy? Polska specyfika, a trendy światowe”, która odbyła się w redakcji „Rzeczpospolitej”.

Ważne spojrzenie całościowe

Prowadzący debatę Michał Niewiadomski przypomniał, że ciągle ok. 80 proc. energii elektrycznej w Polsce produkowane jest z węgla (kamiennego i brunatnego). Mamy ambitne plany dotyczące energetyki wiatrowej na morzu. Ministerstwo Energii przygotowało dokument „Polityka energetyczna Polski do 2040 r. (PEP2040)”. Na razie jest on w konsultacjach i nie trafił pod obrady rządu.

Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej wskazał, że aby mieć pełny obraz sytuacji, należy patrzyć na cały sektor produkcji energii z paliw kopalnych.

– Na 1100 terawatogodzin (TWh) energii pierwotnej w paliwach kopalnych mamy węgiel kamienny, brunatny, ropę i gaz. I wtedy proporcje udziału samego węgla są zupełnie inne. A z drugiej strony, gdy mówimy o perspektywie roku 2050, jako celu neutralności klimatycznej energetyki, mówimy o energetyce bez paliw kopalnych. A więc od razu musimy zmienić optykę – podkreślił profesor.

– Musimy ustalić sobie, ile jest węgla, ile ropy i ile gazu. A ropa dziś jest paliwem jeszcze bardziej wrażliwym niż węgiel. Gdy wygasimy wykorzystanie węgla, zostaną ropa i gaz. A wtedy nadal nie możemy mówić o neutralności klimatycznej. I z tym się musimy zmierzyć – akcentował ekspert. Przypomniał, że od co najmniej dwóch lat postuluje monizm energetyczny OZE 2050.

Adobe Stock

– Czyli energia elektryczna jako jedyna do zaspokajania wszystkich potrzeb. A więc na przykład w budownictwie, w transporcie, do wytwarzania ciepła grzewczego i ciepłej wody użytkowej – mówił prof. Jan Popczyk. – Problem polega na tym, by przeprowadzić energetykę od obecnego stanu do roku 2050 i zapewnić taki miks energii ze źródeł odnawialnych, który pokryje wszystkie potrzeby.

Jego zdaniem należy przeprowadzić reformę ustrojową rynku energii elektrycznej. – Oczywiście wtedy trzeba zmienić wszystko. Wygasić paliwa kopalne. Stworzyć nową architekturę rynku, przede wszystkim prawo elektryczne. Prawo energetyczne się nie przyda, nie pomoże jego n-ta nowelizacja – mówił profesor.

Zapisy PEP2040 mówią o tym, że gdy w 2006 r. z węgla pochodziło 78 proc. wytwarzanej energii, to już w 2030 roku ma to być 62 proc., a dopiero w roku 2040 nastąpi istotny spadek, do 32 proc. Wtedy w miksie energetycznym pojawia się także atom (18 proc.). Jak ten miks powinien wyglądać w perspektywie nawet dalszej, ale także z uwzględnieniem cen energii, na które dziś bardzo mocno wpływają prawa do emisji dwutlenku węgla, mówiła Zofia Wetmańska, analityk Instytutu WiseEuropa.

Mapa dla inwestorów

– Po pierwsze, nie da się oddzielić wysokich cen praw do emisji CO2 od globalnej czy europejskiej polityki klimatycznej. Cel „net-zero” (zero emisji netto CO2) do 2050 r. wiąże się ze wzrostem cen tych praw. A po drugie, oczywiście miks energetyczny przedstawiony w PEP2040 nie jest optymalny. Tak naprawdę wskazuje na opóźnienie o około dekadę zjawisk w Polsce względem Europy i względem tego, co powinno się wydarzyć – powiedziała Zofia Wetmańska.

/Bloomberg

– Jest olbrzymi rozdźwięk pomiędzy tym, jak jest prognozowana polska energetyka względem tego, jak powinna być, aby osiągnąć tę neutralność klimatyczną w 2050 r. Co wskazuje na krótkoterminowość myślenia nawet przy planowaniu strategii do 2040 r. Nie są docenione trendy, które wynikają z potrzeby całkowitej dekarbonizacji gospodarki, czyli nie wzięto pod uwagę na przykład także elektryfikacji transportu czy zmian w budynkach. Wzięto pod uwagę tylko energetykę. I dalej liniowo prognozowane są zmiany tylko w oparciu o nią. Nie ma potrzebnej nowej architektury systemu, która wynika z konieczności celu net-zero – mówiła analityk WiseEuropa.

– Idąc dalej. Jeśli jest gaz i odgrywa on też dużą rolę, to nie ma w ogóle wskazanego odejścia od niego w następnym kroku. Gaz nadal jest paliwem kopalnym. I o ile na pewno jest paliwem przejściowym, i tak też jest traktowany przez Unię Europejską, o tyle już dziś trzeba myśleć o tym, jakie są następne kroki po wybudowaniu infrastruktury gazowej, biorąc zresztą pod uwagę, że w dalszej perspektywie jest problem z finansowaniem instalacji gazowych – wymieniała.

Przypomniała też, że Europejski Bank Inwestycyjny poważnie rozważa rezygnację ze wspierania inwestycji gazowych.

Jej zdaniem PEP2040 czy też krajowy plan na rzecz energii i klimatu powinny służyć jako podręcznik inwestycyjny i wytyczać długoterminową strategię rozwoju sektora. Wskazywać inwestorom, co będzie się opłacało i jak powinna wyglądać struktura inwestycji. Tymczasem już teraz znacząco odbiega od regulacji i celów omawianych na arenie europejskiej. W efekcie inwestorzy będą mieli problem z finansowaniem transformacji energetyki, a bez nich to będzie bardzo utrudnione.

Kierunek: cyfryzacja

O swoich spostrzeżeniach dotyczących modelu zmian w energetyce mówił także Mirosław Klepacki, prezes spółki Apator. Wskazał, że z energetycznego 3D: dekarbonizacji, decentralizacji i digitalizacji, jego firma specjalizuje się w tym trzecim „D”. – Digitalizacja sektora obejmuje takie elementy, jak inteligentny pomiar oraz rozwój systemów do zarządzania i automatyzacji sieci elektroenergetycznej. Inteligentny pomiar jest niezbędny, by stosować taryfę dynamiczną, czyli bardziej efektywnie zarządzać energią elektryczną – powiedział Mirosław Klepacki.

Jego zdaniem koniecznością jest także decentralizacja. – Jakie są efekty centralizacji wytwarzania, którą mamy dziś? Produkujemy energię elektryczną na przykład na Śląsku, w Koninie, Bełchatowie i przesyłamy liniami energetycznymi na napięcia 400 kV, 220 kV. Sprawność elektrowni węglowych wynosi ok. 40 proc. (plus niewielki odzysk), ale powstają jeszcze ogromne straty na przesyle. Zatem do domów dociera raptem ok. 35–36 proc. wyprodukowanej energii. Gdy to sobie uświadomimy, widzimy, jak bardzo energia się marnuje – mówił prezes Apatora.

– Rozwój sieci rozproszonych, opartych na odnawialnych źródłach energii w miejscach, gdzie mieszkamy, gdzie są nasze fabryki, powoduje, że eliminujemy straty zarówno w procesie wytwarzania, jak i przesyłu energii. A sprawność mikrosieci jest zdecydowanie większa, sięga 80–85 proc. Wzrost udziału OZE spowoduje, że być może nie będziemy musieli produkować 70 MW, tylko 35 MW. Ale oczywiście nie da się tego zrobić od razu, bo trzeba pamiętać, że rozwój OZE wymaga inwestycji i dostosowania infrastruktury, technologii i narzędzi do zarządzania rozproszoną siecią – dodał.

Podkreślił, że Apator ma większość inteligentnych urządzeń potrzebnych do zbudowania infrastruktury mikrosieci. Jest w stanie wesprzeć technicznie prosumentów oraz energetykę zawodową w zakresie sterowania, pomiaru i monitorowania przepływu energii elektrycznej czy efektywnego zarządzania energią.

– Jesteśmy w pełnej gotowości, czekamy z niecierpliwością, kiedy nastanie odpowiednia świadomość społeczna i powstaną niezbędne regulacje – zaznaczył Mirosław Klepacki. Dodał, że musimy działać, by zostawić dzieciom i wnukom zdatny do zamieszkiwania świat.

Nie stać nas na czekanie

Co powinno się wydarzyć, by nastąpiło rozproszenie energetyki, by odblokować potencjał istniejący w tym zakresie?

– Nie możemy rozwijać energetyki odnawialnej w takim środowisku, które nie odpowiada podstawowym cechom tych źródeł. I nie chodzi o to, żeby dobierać system energetyczny do energetyki odnawialnej, a w szczególności do źródeł pogodowozależnych. Ale trzeba mieć na uwadze, że one są trochę inne, mają specjalną charakterystykę i są bardzo potrzebne. Ja nazywam to po prostu elektryfikacją – powiedział Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. – Mądrą elektryfikacją. Bo chodzi o to, by energia elektryczna służyła i ciepłownictwu, i w transporcie, i pokrywała wszelkie potrzeby – dodał.

Bronił OZE, źródeł „pogodowozależnych”, przed tym, by nie nazywać je „niestabilnymi”. – One są jak najbardziej stabilne, są prognozowalne. Natomiast mają zmienną charakterystykę produkcji – stwierdził. Jako pierwsze do przejścia na OZE namawiał ciepłownictwo, które ma największe dziś możliwości magazynowania energii.

Polska ma ambitne plany dotyczące rozwoju energetyki wiatrowej na morzu. Jak jednak je realizować?

– Po pierwsze, ja się zżymam, jak jeszcze często słyszę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale nas nie stać na zmiany. W rzeczywistości jest tak, że nie stać nas już na to, by nic nie robić, nie inwestować – mówiła Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica.

Jak wskazała, dla jej spółki obecnie kluczową perspektywą nie są odległe plany, a lata 2020–2025. A jeśli chodzi o energię z wiatru na morzu, wytwarzanie także jest scentralizowane. – Jeśli przyłączymy pierwsze 1 tys. MW do lądu, to będzie to taka elektrownia tysiącmegawatowa podzielona umownie na sto wiatraków po 10 MW, ale to jest de facto źródło centralne i to zlokalizowane na północy kraju, z którego energia przesyłana będzie również w stronę polski centralnej – mówiła Monika Morawiecka.

– A co musi się zadziać? To, o czym mówimy już od jakiegoś czasu. Patrząc od samej góry: jest projekt PEP2040, ale dobrze by było, żeby nie był to już tylko projekt, w szczególności w zakresie wiatru na morzu. Tam jest mowa o 10 GW, to jest spory potencjał. Obyśmy go byli w stanie zoperacjonizować w czasie, w którym jest to przewidziane. Dobrze by było, by za tą polityką szły już także regulacje. I dodam też, że niestety niektórych inwestycji nie da się zrobić bez przewidywalności tego, co się wydarzy. My jako inwestor, i zapewne inni także, nie jesteśmy w stanie wyłożyć tak dużych pieniędzy na inwestycje, nie mając tej przewidywalności – wyliczała prezes PGE Baltica.

– Więc potrzebna jest ustawa. Podobno jest prawie gotowa do konsultacji, więc czekamy, jesteśmy jako sektor bardzo dobrze przygotowani do kontrybuowania do tego, by ten akt prawny stał się funkcjonujący i umożliwił nam inwestycje – powiedziała. – I wreszcie potrzebny jest plan zagospodarowania polskich obszarów morskich, który też jest dla sektora dokumentem rangi ustrojowej. Bez niego nic się nie zadzieje.

Zgodziła się, że powinniśmy iść w stronę zarówno elektryfikacji, jak i oszczędności energii. Dodała, że jej zdaniem, biorąc pod uwagę historię, naturalne jest, że jesteśmy dekadę za Europą Zachodnią i później osiągniemy niektóre cele.

Zmiany w dobrym kierunku

Bart Dujczyński z firmy Proventus Renewables Ltd wskazywał, że był moment, kiedy sytuacja dla energetyki wiatrowej była tragiczna, natomiast obecny rząd od dwóch lat wprowadził zmiany, które diametralnie zmieniły perspektywy inwestycyjne.

Patrząc na energetykę wiatrową na morzu, wsparcie, jak przekonywał, kiedy uwzględni się ogromne korzyści dla gospodarki wynikające z tzw. local content, nie będzie ponadrynkowym, a jedynie stabilnym mechanizmem pozwalającym na długoterminowe inwestycje.

– Widać to po apetycie inwestorów, którzy wchodzą na polski rynek offshore, onshore lub fotowoltaiki. Ponadto mamy w Polsce potężne kompetencje w aspektach technologicznych – podkreślał Dujczyński. Wskazał, że są polskie firmy wdrażające nowe technologie i innowacyjne rozwiązania w sektorze energii.

– Widać, że to, co zrobiło Ministerstwo Energii, wpłynęło pozytywnie na nastroje i jest to robione na warunkach rynkowych. To w tym wszystkim jest najważniejsze z perspektywy odbiorcy końcowego, na którym spoczywa ostateczny ciężar kosztu energii. Oczywiście wymagane są wzmocnienia sieci, aby przyłączyć nową fotowoltaikę i wiatr, w szczególności tych planowanych 10 GW na morzu, z czego ok. 7 GW już ma umowy przyłączeniowe lub warunki przyłączenia – dodał Bart Dujczyński.

Czy transformacja energetyki nabierze tempa? I jaki wpływ będą mieć na nią czynniki zewnętrzne? Marcin Lewenstein, Innovation Officer, InnoEnergy Central Europe, stwierdził, że absolutnie nie zgadza się, że to dokument wyznacza kształt energetyki. – Wiara w Polsce, że polityka energetyczna państwa determinuje kształt energetyki, jaką ona będzie w 2040 r., jest dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym – mówił Marcin Lewenstein.

– Rozwój energetyki nie przebiega linearnie, nie przebiega w sposób zaplanowany. Nie kształtuje go centralny planista, wyznaczając pewną ścieżkę, którą będziemy zmierzać przez następne 20 czy 30 lat. Jest to tak naprawdę proces będący wypadkową gry różnych interesów i różnych interesariuszy widzących dla siebie pewne cele i zadania do realizacji zwykle w krótkim i średnim terminie. Ich decyzje kształtowane są przez trendy społeczne i gospodarcze, prawo, zmiany technologiczne czy dostępne zasoby. Na tym etapie nie doceniamy chyba roli, jaką nowe rozwiązania – jak choćby magazynowanie energii, technologie wodorowe i produkcja syntetycznego gazu, cyfryzacja czy postępująca integracja przemysłu, transportu i energetyki – odegrają w budowaniu nowego modelu polskiej energetyki – powiedział przedstawiciel InnoEnergy Central Europe.

Czego do rozwoju potrzebuje energetyka odnawialna? Zdaniem Michała Kaczerowskiego, prezesa spółki Ambiens, potrzebuje ona wsparcia, ale rozumianego jako czytelne ramy i przewidywalność.

– Powiem przewrotnie, to jest wsparcie, jakiego dziś potrzebują odnawialne źródła i w ogóle energetyka. Nawiązując do tego, co powiedział mój przedmówca, wydaje mi się, że to nie wykresy będą determinowały to, jak dużo i czego powstanie. Ale one jednak wyznaczają pewne kierunki, dają przestrzeń do dyskusji, co będzie, jeśli nie wejdzie do systemu atom, bo takie ryzyko istnieje – mówił Michał Kaczerowski.

Zwrócił uwagę na jeszcze inny aspekt przyszłych inwestycji. – Będzie się rozwijało to, co będzie akceptowane społecznie – podkreślił.

– Dziś jesteśmy na etapie efektu NIMBY (z ang. Not in my Back Yard, nie na moim podwórku – red.), który dotyczy wszystkich sąsiadów każdej technologii. Jesteśmy na etapie ustawy odległościowej, która rozbudziła apetyty wszystkich protestujących względem każdej technologii. Dlatego energetyka potrzebuje przewidywalności i w tym rozumieniu wsparcia. Ale też czytelnych, konkretnych ram prawnych – podsumował prezes Ambiensu.


Opinie dla „Rzeczpospolitej”
 
Monika Morawiecka, PGE Baltica
Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica
Inwestycje w odnawialne źródła energii (OZE) od dawna nie są już trendem, ale koniecznością. Morska energetyka wiatrowa jest najbardziej efektywnym źródłem pozyskiwania energii pod względem technicznym – jednocześnie staje się coraz bardziej przystępna kosztowo i akceptowalna społecznie ze względu na wsparcie transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej.
PGE Baltica – spółka odpowiedzialna za realizację programu offshore w Grupie Kapitałowej PGE – do 2030 roku planuje wybudować turbiny o łącznej maksymalnej mocy 2,5 GW, co uczyni nas liderem na polskim rynku morskiej energetyki wiatrowej. Tym samym tworzymy w Polsce zupełnie nowy sektor offshore, który zaktywizuje wiele branż.
Łańcuchy dostaw i budowy wartości dla morskich farm wiatrowych są bardzo długie, łącząc liczne instytucje i firmy. Już dziś zidentyfikowano ponad setkę polskich podmiotów, które z powodzeniem mogą zostać włączone w procesy przygotowania, budowy i eksploatacji turbin na polskim Bałtyku.
Działania PGE są okazją do zaangażowania polskich producentów i dostawców technologii offshore oraz rozwoju polskiego przemysłu stalowego oraz stoczniowego. Jednak korzyści w wymiarze ekonomicznym jest znacznie więcej. Wystarczy wspomnieć o promocji polskich producentów i dostawców technologii związanych z offshore na świecie; co w dalszej perspektywie wpłynie na zwiększenie innowacyjności naszej gospodarki i jej rozwój na europejskim rynku.
Jeśli zrealizujemy plan PEP2040 zainstalowania mocy przekraczającej 4,6 GW do 2030 r., staniemy się jednym z największych graczy w europejskim sektorze offshore. Co więcej, daje to wielki potencjał rozwoju gospodarczego kraju, zwiększania innowacyjności polskiego przemysłu morskiego, stoczni i przemysłu stalowego, a także wspiera transformację w kierunku gospodarki niskowęglowej.
Lokalnie inwestycje w morskie farmy wiatrowe oznaczają rozwój rynku pracy i przedsiębiorczości w województwie pomorskim i zachodniopomorskim. Budowę turbin na Bałtyku wspiera cały łańcuch usług dodatkowych, które potrzebne są w okresie eksploatacji, a wcześniej w okresie budowy, na przykład baza hotelowa i gastronomiczna, transport morski i śródlądowy, dostawy paliw dla transportu morskiego i lądowego, dostawy energii, ubezpieczenia majątku i kontraktów, szkolenia i certyfikacja.
Należy pamiętać też o dużych wpływach z podatków do budżetów samorządowych i państwa. Wyliczenia ekspertów firmy doradczej McKinsey z 2016 roku pokazują, że zainstalowanie morskich farm wiatrowych o mocy 6 GW stworzy 77 tys. miejsc pracy w całej Polsce, wygeneruje ok. 60 mld zł wartości dodanej do PKB i 15 mld zł wpływów z tytułu podatków CIT i VAT do 2030 roku.
Reasumując, stoimy u progu stworzenia nowego sektora polskiej gospodarki, który po pierwsze, wesprze rozwój szeregu branż włączonych w produkcję i eksploatację morskich farm wiatrowych. Po drugie zwiększy innowacyjność polskich produktów, które już dziś cieszą się dobrą renomą na światowym rynku offshore. Takiej szansy rozwojowej Polska nie miała od dawna. Wierzę, że wykorzystamy ten potencjał w 100 procentach i już na przełomie lat 2025/2026 popłynie pierwszy prąd z wiatraków na Morzu Bałtyckim.

Prof. Jan Popczyk, Politechnika Śląska

Gdy mówimy o perspektywie roku 2050, jako celu neutralności klimatycznej energetyki, mówimy o energetyce bez paliw kopalnych. A więc od razu musimy zmienić optykę naszego spojrzenia. Musimy ustalić sobie, ile jest węgla, ile ropy i ile gazu. A ropa dziś jest paliwem jeszcze bardziej wrażliwym niż węgiel. Gdy wygasimy wykorzystanie węgla, zostaną ropa i gaz. A wtedy nadal nie bedziemy mogli mówić o neutralności klimatycznej. I z tym się musimy zmierzyć.

Zofia Wetmańska, analityk, Instytutu WiseEuropa

Jest olbrzymi rozdźwięk pomiędzy tym, jak jest prognozowana polska energetyka względem tego, jak powinna być, aby osiągnąć tę neutralność klimatyczną w 2050 r. Co wskazuje na krótkoterminowość myślenia nawet przy planowaniu strategii do 2040 roku. Nie są docenione trendy, które wynikają z potrzeby całkowitej dekarbonizacji gospodarki, czyli nie wzięto pod uwagę np. także elektryfikacji transportu czy zmian w budynkach. Zajęto się tylko energetyką.

Grzegorz Wiśniewski, prezes, Instytut Energetyki Odnawialnej

Nie możemy rozwijać energetyki odnawialnej w takim środowisku, które nie odpowiada podstawowym cechom tych źródeł. I nie chodzi o to, żeby dobierać system do energetyki odnawialnej, szczególnie do źródeł pogodowo zależnych. Ale trzeba mieć na uwadze, że one są trochę inne, mają specjalną charakterystykę i są bardzo potrzebne. Ja nazywam to po prostu mądrą elektryfikacją. Bo chodzi o to, by energia elektryczna pokrywała wszelkie potrzeby.

Bart Dujczyński, firma Proventus Renewables Ltd

Widać, że to, co zrobiło Ministerstwo Energii, wpłynęło pozytywnie na nastroje i jest to robione na warunkach rynkowych. To w tym wszystkim jest najważniejsze z perspektywy odbiorcy końcowego, na którym spoczywa ostateczny ciężar kosztu energii. Oczywiście wymagane są wzmocnienia sieci, aby przyłączyć nową fotowoltaikę i wiatr, w szczególności planowanych 10 GW na morzu, z czego ok. 7 GW już ma umowy przyłączeniowe lub warunki przyłączenia.

Marcin Lewenstein, Innovation Officer, InnoEnergy Central Europe

Rozwój energetyki nie przebiega linearnie, w sposób zaplanowany. Nie kształtuje go centralny planista, wyznaczając ścieżkę, którą będziemy zmierzać przez 20 czy 30 lat. Jest to proces będący wypadkową gry różnych interesów i interesariuszy widzących dla siebie cele i zadania zwykle w krótkim i średnim terminie. Ich decyzje kształtowane są przez trendy społeczne i gospodarcze, prawo, zmiany technologiczne czy dostępne zasoby.

Michał Kaczerowski, prezes Ambiens

Będzie się rozwijało to, co będzie akceptowane społecznie. Dziś jesteśmy na etapie efektu NIMBY (z ang. Not in my Back Yard, nie na moim podwórku – red.), który dotyczy sąsiadów każdej technologii. Jesteśmy na etapie ustawy odległościowej, która rozbudziła apetyty protestujących względem każdej technologii. Dlatego energetyka potrzebuje przewidywalności i w tym rozumieniu wsparcia. Ale też czytelnych ram prawnych.

—————————————————————————————————–
Jarosław Dybowski, PKN Orlen
 Jarosław Dybowski, dyrektor wykonawczy ds. energetyki, PKN ORLEN
Sektor energetyczny stoi przed jednymi z najpoważniejszych wyzwań w historii. W obliczu stopniowego redukowania poziomu emisji, a zatem zużycia węgla przez rozwinięte gospodarki, nadchodzą istotne zmiany w miksie energetycznym powodujące konieczność poszukiwania i zapewnienia alternatywnych sposobów wytwarzania energii. Kluczowe jest, aby nowe rozwiązania były przyjazne środowisku, a koszty związane z zaspokojeniem potrzeb energetycznych – możliwie jak najniższe. Na szczęście nakłady inwestycyjne związane z wytwarzaniem zielonej energii są coraz niższe, głównie dzięki rozwojowi nowoczesnych technologii.
PKN ORLEN, jako jeden z najważniejszych podmiotów z branży energetycznej w Polsce, stale monitoruje i analizuje zmiany zachodzące w energetyce polskiej i światowej. Podejmujemy szereg działań zmierzających do implementacji najnowszych technologii produkcji, oczywiście z uwzględnieniem planu zrównoważonego rozwoju polskiej energetyki. Pracujemy nad projektem budowy na Morzu Bałtyckim morskiej farmy wiatrowej o mocy ponad 1 GW.
To jeden ze strategicznych kierunków działania koncernu na najbliższe lata. Inwestycja w sektor offshore w znacznym stopniu wzmocni rozwój infrastruktury wytwarzającej zeroemisyjną energię w Polsce. Obecnie na obszarze posiadanej koncesji realizujemy badania środowiskowe, pomiary warunków wietrzności i wstępne analizy geologiczne dna. Podpisaliśmy z PGE porozumienie o współpracy na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, aby zjednoczyć siły na rzecz wprowadzenia technologii, która przyniesie wymierne efekty dla całej gospodarki kraju.
Istotnym elementem transformacji energetycznej jest również możliwość wykorzystania wodoru. Szacuje się, że za około 20–30 lat wodór będzie miał dominujący udział w europejskim rynku paliwowym. W Polsce wykorzystanie tego nośnika energii jest na początkowym etapie, ale zdecydowane wejście krajowej gospodarki w wodór może spowodować, że w 2040 roku nawet połowa transportu będzie oparta właśnie na nim.
Dobrym obszarem do testów paliwa wodorowego jest komunikacja miejska. Na początku października PKN ORLEN podpisał wraz z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią list intencyjny dotyczący współpracy na rzecz rozwoju zeroemisyjnego transportu publicznego napędzanego wodorem. Oprócz tego w naszych planach jest budowa pierwszej w Polsce stacji z paliwem wodorowym.
Analizując długoterminowe światowe trendy, można dojść do wniosku, że przyszłość ropy naftowej w branży transportowej jest przesądzona. Nie oznacza to jednak, że zapotrzebowanie na ten surowiec zacznie się zmniejszać.
Należy pamiętać, że ropa znajduje szerokie zastosowanie w sektorze petrochemicznym, który wytwarza produkty wykorzystywane w różnorodnych dziedzinach gospodarki, jak choćby budownictwo, medycyna, przemysł tekstylny czy motoryzacja. W porównaniu z innymi materiałami ślad środowiskowy przetworzonej ropy naftowej jest niewielki. Z uwagi na powszechność wykorzystywania petrochemikaliów w szeroko rozumianym przemyśle całkowita rezygnacja z ich produkcji wydaje się niemożliwa, a przy nieustannie rosnącej liczbie ludności popyt na te towary będzie się zwiększał.
—————————————————————————————————–
Mirosław Klepacki, Apator
 Mirosław Klepacki, prezes Apatora
Stoimy w przededniu kluczowych zmian całego sektora energetycznego. Nieunikniony wzrost udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w miksie energetycznym powoduje, że będziemy obserwować stopniowe przejście od sieci energetycznej jednokierunkowej i centralnej generacji do dwukierunkowej platformy wymiany energii z rozproszonymi źródłami wytwarzania. Konsument energii stanie się prosumentem i pełnoprawnym graczem na tym rynku.
Jednocześnie postępująca digitalizacja sektora sprawia, że sztywna, obsługiwana manualnie sieć staje się coraz bardziej elastyczna, inteligentna, zdolna automatycznie dostosowywać się do aktualnych potrzeb dzięki szybkim technologiom telekomunikacji i teletransmisji.
Klastry energetyczne będą coraz powszechniejsze, a energia z OZE będzie zaspokajać nie tylko potrzeby lokalnych społeczności, ale jej nadwyżki będą oddawane do sieci.
To rodzi duże wyzwania po stronie infrastruktury i technologii. Potrzebujemy narzędzi, aby skutecznie zarządzać małymi, rozproszonymi źródłami na własne potrzeby i potrzeby sieci centralnej. Konieczne są systemy do rozliczeń uwzględniające przepływ energii prosumenckiej (zarówno pobranej, jak
i oddanej do sieci) oraz jakość tej energii. Widzimy konieczność ustalenia norm dotyczących dopuszczalnych poziomów zakłóceń wprowadzanych do sieci przez prosumentów oraz wdrożenia rozwiązań technologicznych do monitorowania i zapewnienia odpowiedniej jakości energii oddawanej do sieci.
Rośnie znaczenie narzędzi cyfrowych do bilansowania i obrotu energią elektryczną (zarządzania popytem). Dobrym rozwiązaniem dla ograniczania szczytowego popytu na energię mogą być taryfy dynamiczne – informacja do odbiorcy na przykład o niższej cenie energii poza szczytem motywuje go do zmiany nawyków użytkowania urządzeń elektrycznych. Aby było to możliwe, konieczne jest powszechne wykorzystanie inteligentnych liczników.
Zastosowanie znajdą też aktywne i automatyczne systemy regulacji przepływu energii, które będą pozwalały przekierować energię z miejsc, w których chwilowo jest jej zbyt dużo, do najbliższych miejsc, gdzie może być ona natychmiast wykorzystana. Tu niezbędne okażą się rozwiązania do automatyzacji sieci, zdalnie zarządzana i monitorowana aparatura łączeniowa, a także inteligentne stacje transformatorowe. Rozwiązania takie od kilku lat wprowadzają na rynek czołowi dostawcy, między innymi Grupa Apator.
Obserwujemy dynamiczny rozwój narzędzi informatycznych i internetu rzeczy (Internet of Things – IoT), które mogą wspomóc pracę sieci elektroenergetycznych, wpływając na ich niezawodność i bezpieczeństwo zasilania. Wspomniane liczniki smart są dziś nie tylko urządzeniami pomiarowymi, ale pełnią również funkcję sensorów (czujników) informujących o stanie i jakości sieci w określonych przedziałach czasu.
Urządzenia Apatora umożliwiają pełną diagnostykę sieci, informują na przykład o zaniku napięcia. Apator dostarcza też systemy typu SCADA pozwalające na zdalne sterowanie i nadzór sieci w pełnym zakresie napięć.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Amerykański gaz zmienia rynek Unii.

Udział LNG w imporcie krajów Unii się podwoił i sięga 20 proc.. Dawno już ...

Przedwyborczy wyścig energetycznych obietnic

Wybory za pasem, więc obietnic co niemiara. Problem w tym, że większość z nich ...

Orlen zbada wietrzność na Bałtyku

Koncern wykonał kolejny krok w kierunku budowy morskiej farmy wiatrowej. Na jego zlecenie Mewo ...

Ropa w USA znów tanieje po najmocniejszym od miesiąca 2-dniowym wzroście cen

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku powracają do spadków po najmocniejszym ...

Ciemne chmury nad BP

BP zanotowało w I kwartale bieżącego roku stratę w wysokości aż 485 mln dol. ...

Wielkie załamanie energetycznej migracji

Niewiele ponad 86,5 tys. firm i konsumentów zdecydowało się na zmianę sprzedawcy prądu w ...