Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie scenariusze dla przyszłości Saudi Aramco w Polsce są rozważane i dlaczego nowe unijne dyrektywy stanowią dla koncernu poważne wyzwanie.
  • Które polskie aktywa mogą trafić na sprzedaż i co z przyszłością udziałów w Rafinerii Gdańskiej.
  • W jaki sposób krajowe regulacje fiskalne, w tym nowe podatki i opłaty, wpływają na plany saudyjskiego giganta.
  • Czy możliwa sprzedaż aktywów nad Wisłą jest elementem szerszej, globalnej strategii koncernu.

– Żadnych decyzji jeszcze nie podjęto – zastrzega jeden z naszych rozmówców. O planach Saudi Aramco związanych z ograniczeniem działalności w Polsce w branży mówi się jednak coraz głośniej.

Informacje, które wskazują, że Saudyjczycy chcą przynajmniej zredukować swoją obecność nad Wisłą, udało się nam potwierdzić w kilku niezależnych od siebie źródłach. Z naszych informacji wynika, że paliwowy koncern zlecił JPMorgan Chase zbadanie rynku pod kątem ewentualnej sprzedaży aktywów. Miała już nawet powstać krótka lista potencjalnych chętnych na ich przejęcie, na której znajdować się mają trzy spółki.

Czytaj więcej

Paweł Czuryło: Saudi Aramco, Orlen i repolonizacja kuchennymi drzwiami

Scenariusze dla dalszej działalności Saudi Aramco w Polsce

O tym, że może dojść do zmian właścicielskich w aktywach należących do naftowego giganta w Polsce, są przekonani niemal wszyscy nasi rozmówcy, zarówno zbliżeni do rządu, jak i związani z branżą. Rozważane mają być dwa główne scenariusze.

Pierwszy zakłada, że Saudi Aramco wychodzi z Polski. Jest mniej prawdopodobny, ponieważ wiązałby się z gigantyczną operacją finansową ze względu na skalę działalności w naszym kraju. Koncern ma w Polsce zajmującą się hurtową dystrybucją paliw spółkę Aramco Fuels Poland (100 proc. udziałów) oraz jest współwłaścicielem Air BP Aramco Poland (50 proc., paliwo lotnicze) i Rafinerii Gdańskiej (30 proc., pozostałe udziały ma Orlen). Wszystkie te aktywa Saudyjczycy przejęli w 2022 r. w efekcie fuzji Orlenu z Lotosem, a właściwie tzw. środków zaradczych, które Komisja Europejska narzuciła jako warunek zgody na połączenie polskich koncernów paliwowych.

Foto: Rzeczpospolita

Największą i najbardziej dochodową spółką jest rafineria. W ramach transakcji Orlen zawarł umowę zbycia 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej z Aramco Overseas Company B.V., ale Saudi Aramco uzyskało też prawo do odbioru do 50 proc. produkcji rafinerii oraz do 50 proc. udziału w handlu produktami zakładu. Transakcja wzbudziła ogromne kontrowersje, związane m.in. z wyceną udziałów przejmowanych przez Saudi Aramco (według Najwyższej Izby Kontroli była zaniżona o ok. 5 mld zł).

Drugi scenariusz – według naszych rozmówców zdecydowanie bardziej prawdopodobny – zakłada sprzedaż spółki Aramco Fuels Poland (w 2025 r. jej przychody wyniosły 18,2 mld zł).

Unijne regulacje krępują Saudyjczyków

Naszych rozmówców zapytaliśmy o przyczyny, dla których Saudi Aramco może rozważać obecnie ograniczenie działalności lub nawet wycofanie się z Polski. Podkreślają oni, że Saudyjczycy to kluczowy dla Polski i Europy dostawca ropy, ale także właściciel kilku instalacji naftowych i magazynowych w Europie. Ich zdaniem dużym wyzwaniem dla paliwowego giganta mają być unijne przepisy związane z ESG.

Przypomnijmy, że Rada UE 24 lutego 2026 r. przyjęła ostateczny tekst pakietu dyrektyw tzw. Omnibus I, modyfikujący przepisy dotyczące sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD) i dyrektywy w sprawie należytej staranności w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSDDD). I to te przepisy mają stanowić największy problem.

CSDDD (Corporate Sustainability Due Diligence Directive) ustanawia obowiązek należytej staranności w zakresie praw człowieka i ochrony środowiska w odniesieniu do działalności własnej, spółek zależnych oraz łańcucha dostaw – zarówno w UE, jak i poza nią. Zapisom tej dyrektywy będą podlegać wszystkie podmioty zatrudniające powyżej 5000 pracowników i osiągające 1,5 mld euro przychodów netto.

Sprawiłoby to, że firmy takie jak Saudi Aramco obowiązywałby już od 1 stycznia 2028 r. proces szczegółowego raportowania. – Saudyjczycy chcą tego uniknąć, a na stole są dwie możliwości – mówi nam jeden z rozmówców zbliżony do sprawy. Pierwsza zakłada udzielenie tej spółce wyłączenia spod tych regulacji, na co musiałaby się zgodzić Komisja Europejska (zabiegi polskich władz w tej sprawie już zresztą trwają). Drugi wariant – jeśli ten pierwszy by zawiódł – zakłada mocne ograniczenie działalności w Europie, wyłącznie do kluczowej i najbardziej dochodowej, tak, aby zejść poniżej progu 1,5 mld euro przychodów. To jeden z powodów, dla których rozważana ma być sprzedaż części aktywów spółki w Europie, w tym także w Polsce.

– Na obecnym etapie jest mowa o hurtowej spółce Aramco Fuels Poland. Nie słyszałem, aby teraz w grę wchodziła sprzedaż udziałów także w Rafinerii Gdańskiej – mówi jeden z naszych rozmówców zbliżony do rynku naftowego.

Polskie aktywa elementem szerszej układanki

Inne nasze źródło wskazuje, że może jednak chodzić „o całą pulę”, a więc także o Rafinerię Gdańską. Argumentem za tym przemawiającym jest przygotowana przez JPMorgan Chase lista potencjalnych kupców tych aktywów (do momentu publikacji nie udało się nam ustalić, jakie firmy znalazły się na krótkiej liście).

– Traktujemy to jako badanie rynku i próbę określenia wartości aktywów, a być może także pewną presję na Komisję Europejską w sprawie tych regulacji. Rozmowy z Saudyjczykami prowadzone są regularnie i ten wątek (opuszczenie Polski – red.) do tej pory raczej się nie pojawiał – słyszymy od innego z naszych rozmówców z kręgów rządowych.

Nasi rozmówcy przekonują, że ewentualne rozważania dotyczące przyszłości aktywów Saudi Aramco w Polsce nie są związane z umową na dostawy ropy. Dostawy surowca – mimo wrześniowych perturbacji związanych z atakami na rurociąg Wschód – Zachód w Arabii Saudyjskiej – trafią do Orlenu.

W kontekście ewentualnej sprzedaży aktywów Saudyjczyków w Polsce warto przypomnieć, że już w połowie czerwca Reuters poinformował, że Saudi Aramco prowadzi analizę aktywów, których wartość można szacować na ok. 50 mld dol. W efekcie tego przeglądu w grę wchodzić miała sprzedaż m.in. udziałów w spółkach sektora siarkowego, terminalach eksportowych, infrastrukturze energetycznej, wodnej oraz nieruchomościach. Miałoby to pozwolić koncernowi na uwolnienie części kapitału i skupienie się na priorytetowych inwestycjach. Przegląd polskich aktywów wpisywałby się więc w te plany Saudyjczyków.

Rośnie opodatkowanie polskiego sektora naftowego

Na plany dalszej działalności Saudi Aramco w Polsce mogą także wpływać krajowe regulacje fiskalne. Po pierwsze, podatek od zysków spółek paliwowych. Kilka tygodni temu pojawiła się informacja, że jedynie Orlen i właśnie Saudi Aramco będą objęte nową daniną. Rząd chce zyskać dzięki temu podatkowi ok. 5 mld zł, które mają pokryć koszty programu „Ceny Paliwa Niżej”.

A na horyzoncie są też kolejne zmiany podatkowe. Ministerstwo Energii przygotowało projekt, który zakłada 10-krotny wzrost opłat koncesyjnych na rynku energii. Obecny limit tej opłaty rzędu 2,5 mln zł ma zniknąć. Zmiany mogą objąć wiele firm działających, a podwyższenie wysokości opłat koncesyjnych miałoby przynieść 3,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu rocznie (chociaż według naszych informacji z resortu energii możliwe jest złagodzenie tych przepisów). To jednak nie koniec. Ministerstwo Rozwoju i Technologii (resort działa w ramach Ministerstwa Finansów i Gospodarki) przygotowało także projekt wsparcia branży energochłonnej, ale kosztem… podwyżki stawki CIT dla największych firm energetycznych i paliwowych. Stawka dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro w 2027 r. ma wzrosnąć do 30 proc. z 19 proc. obecnie. W kolejnych latach miałaby być zmniejszana.

Czytaj więcej

Orlen i Synthos porozumieli się ws. małego atomu. Orlen nie opuści projektu

Do Saudi Aramco wysłaliśmy pytania o powody możliwego ograniczenia działalności w Polsce oraz ewentualnej sprzedaży polskich spółek. Firma odmówiła nam komentarza w tej sprawie. Na nasze pytania nie odpowiedziały także Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz resort energii, podobnie jak JPMorgan Chase.

Orlen, partner saudyjskiej spółki w Rafinerii Gdańskiej, poinformował nas jedynie, że „nie komentuje działań innych podmiotów działających na rynku”.