Możliwy pozew o umowy na certyfikaty

Polska Grupa Energetyczna może wejść w spór sądowy z Eneą, która wypowiedziała długoterminowe umowy na odbiór zielonych certyfikatów.

Publikacja: 13.11.2016 18:47

Do ich zerwania doszło pod koniec października. Powodem był drastyczny spadek rynkowej ceny zielonych certyfikatów, za które dziś płaci się około 40 zł/MWh, podczas gdy jeszcze na początku tego roku poziom ten kształtował się w widełkach miedzy 110 a 120 zł/MWh.

Do takiego zjazdu cen doszło w wyniku dużej nadpodaży będącej efektem zmiany uwarunkowań regulacyjnych. W efekcie zawierane przed laty umowy na odbiór certyfikatów lub certyfikatów i energii stały się zupełnie oderwane od rzeczywistości.

Przy czym spółki zależne należące do największej grupy energetycznej w kraju nie były jedynymi, z którymi Enea zerwała kontrakty zawarte w latach 2006–2014. Niewykluczone więc, że także pozostałe wejdą na drogę sądową.

W przypadku PGE chodzi o certyfikaty na łącznie 3 TWh. Nie wiadomo jednak, jaką część stanowił ten wolumen we wszystkich zerwanych umowach. Tego Enea nie chce ujawniać. Z kolei przedstawiciele PGE na razie ostrożnie mówią o sprawdzaniu prawnej zasadności takiego kroku. Ale ze źródeł zbliżonych do grupy wynika, że scenariusz sądowej ścieżki jest możliwy. – Nie powiedziałbym, że jest to jedyne rozwiązanie – mówi pytany o potencjalny spór sądowy wiceprezes ds. handlowych Enei Piotr Adamczak. – Jesteśmy zawsze otwarci na ugodę i wcale jej nie wykluczamy – dodaje.

Jako przykład takiej udanej renegocjacji podaje spółkę Eolos Novo, z którą w czerwcu tego roku aneksowano umowę, dostosowując cenę sprzedaży praw majątkowych do „nowych realiów rynkowych" i „uwzględniając zmiany prawa w latach 2012–2016".

Jeśli dojdzie do sporu, to może się on ciągnąć latami. Głośnym echem odbiła się sprawa zależnej od Tauronu spółki Polska Energia – Pierwsza Kompania Handlowa, która w marcu 2015 r. wypowiedziała umowy producentom energii z wiatru, grupom Enerco/Invenergy, Polenergii i spółce in.ventus. Sprawa nadal jest w sądzie, a jej rozstrzygnięcie utrudnia fakt złożenia wniosku o likwidację PE PKH, który sąd odrzucił. – Spółka podejmowała próby rozmów z inwestorami, ale to nie są łatwe sprawy. Proces może trwać wiele lat – stwierdza Remigiusz Nowakowski, prezes Tauronu.

Przypomnijmy, że koncern także przekonywał, iż wypowiedzenie umów to efekt spadających cen rynkowych zielonych certyfikatów wywołanych zmianami prawa. Należy jednak wspomnieć, że w chwili podpisywania kontraktów PE PKH zapewniła sobie zakup praw majątkowych po cenach istotnie niższych od rynkowych.

Do ich zerwania doszło pod koniec października. Powodem był drastyczny spadek rynkowej ceny zielonych certyfikatów, za które dziś płaci się około 40 zł/MWh, podczas gdy jeszcze na początku tego roku poziom ten kształtował się w widełkach miedzy 110 a 120 zł/MWh.

Do takiego zjazdu cen doszło w wyniku dużej nadpodaży będącej efektem zmiany uwarunkowań regulacyjnych. W efekcie zawierane przed laty umowy na odbiór certyfikatów lub certyfikatów i energii stały się zupełnie oderwane od rzeczywistości.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie