MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z IGNITIS POLSKA

OZE powoli zaczynają dominować w Unii Europejskiej jako główne źródło energii, ale ceny, zamiast spadać, rosną. Czy zielona technologia to droga technologia?

Maciej Kowalski: Najtańsze było degenerowanie środowiska bez ponoszenia kosztów, eksploatowanie najłatwiej dostępnych zasobów kopalnych oraz państwowe finansowanie elektryfikacji w powojennej Europie. Teraz musimy rozwiązywać problemy wynikające z dawnego uprzemysłowienia. Nowe źródła wymagają finansowania i przez to wydają się droższe niektórym komentatorom, pozbawionym świadomości całego złożonego systemu kosztów. Dojrzałe technologie OZE (PV, wiatr) wraz z kosztem finansowania są tańsze od źródeł konwencjonalnych. Odbudowa energetyki węglowej, nawet z pominięciem kosztów środowiskowych, nie byłaby dziś konkurencyjna względem OZE wspomaganych magazynami energii oraz gazem.

Kontrakty terminowe pokazują jednak, że Europa wciąż zmaga się z wysokimi cenami energii. Czy ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie?

Marek Krzysteczko: Transformacja to proces długotrwały, ale jej efekty widać już dziś, również w Polsce. Na koniec czerwca 2026 zainstalowane moce wytwórcze z OZE przekroczyły 40 GW, co stanowi już połowę całości mocy w Polsce, w całym 2025 r. zaś udział energii wytworzonej w odnawialnych źródłach stanowił ponad 35 proc. całości produkcji. Gdyby nie rosnąca liczba OZE, ceny energii byłyby z pewnością wyższe, niż są obecnie. Odrębnym wyzwaniem pozostaje bilansowanie systemu. Aby transformacja przyniosła pełne efekty, potrzeba jeszcze czasu – sytuację zmieni dołączenie energii z atomu, a wcześniej z morskich farm wiatrowych ze wsparciem długo oczekiwanego odblokowania mocy z lądowej energetyki wiatrowej. Ważną rolę odegrają magazyny energii i elektrownie gazowe, te ostatnie sprawdzają się przy bilansowaniu, choć niekoniecznie obniżają same ceny energii.

Marek Krzysteczko, Chief Trading Officer, Ignitis Polska

Marek Krzysteczko, Chief Trading Officer, Ignitis Polska

Foto: MAT. PRAS.

W jaki sposób przedsiębiorstwa mogą efektywnie chronić się przed skokami cen energii?

Artur Dembny: Zakup energii nie powinien być jednorazową decyzją podejmowaną raz w roku. Przy obecnej zmienności rynku napędzanej geopolityką i pogodą bezpieczniej jest rozkładać zakup w czasie i uśredniać koszty. Warto stosować tzw. model transzowy, czyli kupowanie energii w kilku momentach zamiast całego wolumenu jednego dnia, co znacząco zmniejsza ryzyko zakupu po cenie bardzo wysokiej. Należy też dopasować produkt do profilu zużycia: wybrać fix (cena stała i przewidywalność kosztów), flex (stopniowe zabezpieczanie wolumenu) albo spot (dla firm mogących przesuwać pobór na tańsze godziny).

Artur Dembny, Chief Commercial Officer, Ignitis Polska

Artur Dembny, Chief Commercial Officer, Ignitis Polska

Foto: MAT. PRAS.

Czy średnia cena rynkowa jest wciąż kluczowa, czy ważniejszy staje się profil zużycia firmy?

Artur Dembny: Kluczowy staje się własny profil godzinowy zużycia firmy. Więcej OZE w systemie nie oznacza niższych i równych cen, lecz większe wahania: bardzo niskie lub ujemne ceny w jednych godzinach i bardzo wysokie stawki kilka godzin później, co odwraca schemat „drogo w dzień, tanio w nocy”. W praktyce sprawdza się miks: część wolumenu jako fix, część transzowo, a część na spocie. Warto rozważyć wariant spotu opartego na średniej arytmetycznej ze standaryzowanym kosztem profilu. Warunkiem jest przemyślana strategia z jasnymi regułami, ustalająca akceptowany poziom ceny i wolumenu zabezpieczanego z wyprzedzeniem, a nie decyzje podejmowane pod wpływem emocji.

Jaką rolę w budowaniu długoterminowego bezpieczeństwa kosztowego odgrywają kontrakty PPA?

Marek Krzysteczko: Kontrakty PPA pozwalają firmom chronić się przed gwałtownymi wzrostami cen w dłuższym czasie. Działania interwencyjne, takie jak mrożenie cen, przynoszą efekt tylko krótkoterminowy i wywierają negatywny wpływ na cały rynek. Na poziomie UE coraz mocniej widać wsparcie dla rozwoju rynku PPA, obejmujące promowanie zawierania przez odbiorców długoterminowych umów na zieloną energię z konkretnych źródeł wytwórczych. Taki kontrakt można zawrzeć bezpośrednio z wytwórcą OZE lub spółką obrotu, która może zagregować wolumen z kilku źródeł OZE i zbilansować cały portfel odbiorcy. PPA pozwala zabezpieczyć część portfela zakupowego w akceptowalnej cenie przez cały okres trwania umowy i jednocześnie realizować cele ESG. Kontrakt przynosi oczekiwane efekty, gdy jest elementem przemyślanej strategii, a ponadto zawarty został z wiarygodnym dostawcą. Nie ma jednak jednego rozwiązania dla wszystkich – każda firma ma inną wrażliwość kosztową i różne umiejętności negocjacyjne. Dla każdego podmiotu optymalny miks może być inny, dlatego kluczowe jest budowanie strategii długoterminowych z wiarygodnym partnerem, jakim jest np. Ignitis.

Co wybierać w pierwszej kolejności: inwestycję we własne źródło OZE czy kontrakt PPA?

Maciej Kowalski: Technologie PV i wiatr są dziś już przez rynek zdyskontowane; prawdziwa różnica pojawi się dopiero wraz z dobrze zarządzanym magazynem energii. Do tego czasu wybór między własnym źródłem a PPA zależy od dopasowania do konkretnej sytuacji firmy.

Artur Dembny: Obie opcje rozwiązują inne problemy. Własne źródło (najczęściej PV) daje największą kontrolę i uniezależnia od rynku, ale tylko wtedy, gdy profil produkcji pokrywa się ze zużyciem (np. przy wysokim poborze w dzień). Gdy profile się rozjeżdżają – jak w piekarni pracującej głównie w nocy – firma oddaje nadwyżki za bezcen, a drogo kupuje energię. Z kolei PPA pozwala zakontraktować energię z konkretnego źródła OZE na lata bez inwestowania we własną instalację, dając przewidywalność kosztów i realizując cele ESG. Nie eliminuje to jednak ryzyka niezbilansowania czy niedoborów. Najlepszym rozwiązaniem często jest połączenie: własna instalacja, długoterminowe PPA oraz zabezpieczenie reszty na rynku produktami fix, flex lub spot.

Ile obecnie kosztuje wieloletni kontrakt PPA i czy da się ustalić cenę bez ryzyka dla obu stron?

Artur Dembny: PPA to produkt niewystandaryzowany, więc nie ma jednej „rynkowej” ceny. Cena zależy od długości umowy, technologii źródła, profilu produkcji, wolumenu, sposobu bilansowania i podziału ryzyk. Najlepszą efektywność cenową daje miks technologii (słońce + wiatr + biogazownia jako sterowalne uzupełnienie nocne) oraz dopełnienie profilu przez sprzedawcę za pomocą sterowalnych OZE, magazynów lub kontraktów OTC. W Ignitis planujemy wprowadzić wystandaryzowany produkt cPPA z ceną o ok. 20 zł/MWh niższą od wycen giełdowych. Żadnego kontraktu nie da się jednak stworzyć całkowicie bez ryzyka: wytwórca bierze ryzyko produkcji (pogoda), odbiorca – wolumenu i profilu zużycia, a do tego dochodzi ryzyko profilu cenowego. PPA to ustalenie długoterminowych reguł podziału ryzyka, gdzie kluczową rolę pełni sprzedawca jako agregator.

Marek Krzysteczko: Cenotwórstwo różni się w zależności od źródła energii oraz horyzontu czasowego umowy (np. 10–15 lat vs 3–5 lat). PPA najczęściej stanowi część portfela zakupowego. Na rynku wciąż brakuje rozwiniętego segmentu PPA typu „pay as consumed”, w którym sprzedawca kontraktuje energię z OZE dokładnie w takiej ilości, w jakiej jest ona zużywana przez odbiorcę, zdejmując z niego ryzyko dokontraktowywania. Ignitis posiada taki produkt w ofercie i rozpoczyna jego wdrażanie.

Jak mniejsze firmy mogą korzystać z zielonej energii i na co zwrócić uwagę przy wyborze dostawcy?

Marek Krzysteczko: Kluczowy jest wybór partnera z doświadczeniem w zarządzaniu źródłami OZE, który zapewni elastyczne możliwości kontraktacji i odpowiedni miks z OZE. Więksi odbiorcy mogą kontraktować energię bezpośrednio z wytwórcami, natomiast dla mniejszych podmiotów kluczową rolę odgrywa spółka obrotu. Na rynku wciąż brakuje powszechnych ofert PPA skierowanych do mniejszych firm, ale w Ignitis pracujemy nad dedykowaną propozycją, którą wkrótce przedstawimy.

Jakie modele potwierdzania pochodzenia zielonej energii funkcjonują obecnie w Polsce?

Artur Dembny: Wykształciły się trzy podstawowe modele: oświadczenie sprzedawcy (model schyłkowy), gwarancje pochodzenia (formalny standard rynkowy) oraz PPA/cPPA (najsilniejsze formalne i ekonomiczne powiązanie ze źródłem OZE).

Od czego zależy optymalna struktura kosztów w kontraktach na zieloną energię?

Marek Krzysteczko: Profil produkcji energii z OZE i profil zużycia odbiorcy zazwyczaj się nie pokrywają. Aby zminimalizować ryzyko dostarczania energii „na wyrost”, kontrakt musi być dopasowany poprzez odpowiednią proporcję np. między energią wiatrową a fotowoltaiczną, co obniża koszty braku słońca lub wiatru. Dobór odpowiedniego miksu wymaga dużej biegłości, gdyż źle dobrane założenia w relacji zakupu do zużycia mogą okazać się bardzo kosztowne.

Jak branża radzi sobie z ujemnymi cenami energii i czy nie zagrażają one opłacalności OZE?

Maciej Kowalski: Zwiększenie rozchyleń cenowych na rynku to objaw transformacji energetycznej, gdy stare technologie (węgiel) ustępują nowym (np. BESS). Zjawisko to będzie malało wraz z dojrzewaniem nowej struktury wytwarzania.

Marek Krzysteczko: Liczba godzin z ujemnymi cenami jest znacząca, co pokazuje, jakim wyzwaniem pozostaje bilansowanie systemu objawiające się częstym redysponowaniem źródeł OZE. Szczególnie narażeni są wytwórcy sprzedający energię w oparciu o cenę zmienną. Jeżeli nie ograniczą produkcji w takich okresach, nie tylko tracą przychód, ale wręcz do interesu dopłacają. Również funkcjonujące systemy wsparcia nie zapewniają wytwórcom utrzymania przychodu w każdym przypadku wystąpienia cen ujemnych. Długoterminowe kontrakty PPA po cenie stałej znacznie łagodzą te skutki. Ważną rolę odegra też rozwój budowanych obecnie magazynów energii, które pozwolą absorbować nadwyżki w szczycie produkcji i stabilizować ceny.

A w jaki sposób system CSIRE zmieni rynek i sposób wyboru ofert przez przedsiębiorców?

Artur Dembny: CSIRE usprawni wymianę danych między odbiorcą, sprzedawcą i operatorem oraz przyspieszy zmianę sprzedawcy, porządkując dotychczasowy chaos i brak jednego standardu u operatorów. Kluczowa zmiana dotyczy jednak jakości ofert: dostęp do 15-minutowych danych pomiarowych pozwoli precyzyjnie ocenić realny profil zużycia klienta i ryzyko kosztowe. Pytanie klientów zmieni się z „kto dał najniższą cenę?” na „która oferta jest najtańsza dla mojego rzeczywistego sposobu zużywania energii?”. CSIRE umożliwi tworzenie zaawansowanych produktów łączących profil odbiorcy z OZE, magazynami czy giełdą oraz zwiększy transparentność całego rynku.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z IGNITIS POLSKA