Artykuł jest częścią raportu „Polska Energia 2026” poświęconego transformacji energetycznej polskiej gospodarki i branży energetycznej, który redakcja "Rzeczpospolitej" przygotowała z okazji Energy Days w Katowicach.
Wraz z postępem transformacji energetycznej w Polsce rośnie też zaangażowanie banków w finansowanie tej zielonej rewolucji. To one mają tu kluczową rolę do odegrania, bo bez prywatnego kapitału nie uda się przeprowadzić tej zmiany w wymaganym tempie.
– Postrzegamy transformację energetyczną jako jeden z najważniejszych procesów gospodarczych w Polsce. Wymaga on ogromnych nakładów inwestycyjnych, ale jednocześnie stwarza szansę na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego, poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw oraz budowę bardziej nowoczesnej gospodarki – przekonuje Monika Polakowska, dyrektorka ds. zrównoważonego finansowania w Erste Bank Polska.
– Transformacja sektora energetycznego jest kluczowa w działaniach zmierzających do gospodarki niskoemisyjnej. Stabilny miks oraz odnawialne źródła to także bezpieczeństwo oraz niski koszt energii, co przekłada się na konkurencyjność przedsiębiorstw – podkreślają również władze ING Banku Śląskiego. – A banki pełnią tutaj szczególną rolę – w odpowiedzi na oczekiwania szeroko pojętego rynku oraz wymogów regulatora stopniowo alokują kapitał w kierunku aktywów zrównoważonych – zaznacza ING BSK.
Ile banki przeznaczają na zielone inwestycje?
Z zebranych przez nas informacji wynika, że zaangażowanie banków w finansowanie transformacji energetycznej to nie tylko deklaracje. Ma to swoje potwierdzenie w twardych liczbach. Trzeba przy tym jednak zaznaczyć, że danych poszczególnych instytucji nie można wprost porównywać, ponieważ stosują one różne definicje zrównoważonego finansowania.
W największych bankach mowa o naprawdę dużych kwotach. Lider polskiego sektora bankowego – PKO BP podaje, że tylko w 2024 r. udzielił 10 mld zł nowego finansowania wspierającego zieloną transformację, a w 2025 r. kwota ta przekroczyła 11,5 mld zł. Na te liczby składają się zarówno duże projekty energetyczne, jak i finansowanie transformacji przedsiębiorstw. Przykładem jest udział PKO BP w finansowaniu kwotą 2,5 mld zł projektu Enea Elkogaz, realizowanego w formule project finance o łącznej wartości 6,45 mld zł. Bank uczestniczył również w finansowaniu morskich farm wiatrowych Bałtyk II i Bałtyk III.
W przypadku Erste Bank Polska kwota szeroko pojętego zrównoważonego finansowania wyniosła w 2024 r. prawie 8,7 mld zł, a w 2025 r. przekroczyła 10 mld zł. Również mBank chwali się imponującymi dokonaniami. Na koniec 2025 r. łączna kwota zrównoważonego finansowania sięgnęła 22 mld zł, z czego 11,3 mld zł stanowił kapitał zmobilizowany na rynku, a 10,7 mld zł – bezpośrednie finansowanie mBanku. Sam portfel projektów związanych z odnawialnymi źródłami energii (w tym m.in. farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne, biogazownie, biometanownie i magazyny energii) osiągnął wartość 6,4 mld zł na koniec 2025 r. .
W BNP Paribas Bank Polska łączna wartość zrównoważonego finansowania, wyznaczana według wewnętrznej metodologii, osiągnęła na koniec 2025 r. 13,6 mld zł. – Naszym założeniem jest, by ta wartość wzrosła do 25 mld zł do 2030 roku – zaznacza Damian Jakowski, menedżer ds. odnawialnych źródeł energii w Banku BNP Paribas.
Transformacja energetyczna napędza kredyty
Oczywiście nie tylko BNP Paribas ma w Polsce ambitne plany w tym zakresie. W zasadzie wszystkie banki w swoich strategiach zakładają wzrost finansowania zielonej transformacji. ING Bank Śląski chce do 2030 r. przeznaczyć 5 mld zł na finansowanie samego OZE, a jednocześnie deklaruje ograniczenie finansowania klientów sektora energetycznego bezpośrednio zależnych od węgla do nie więcej niż 5 proc.
Erste Bank Polska w latach 2024–2027 planuje zmobilizować ponad 31 mld zł na nowe zrównoważone inwestycje, a mBank zakłada, że do 2030 r. zwiększy udział zrównoważonego finansowania w portfelu korporacyjnym do 15 proc. PKO BP chce z kolei do 2027 r. osiągnąć ponad 20-proc. udział w całym finansowaniu bankowym transformacji energetycznej Polski.
Skala tych planów odpowiada potrzebom całej gospodarki. Według zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu całkowite nakłady na dekarbonizację i transformację energetyczną Polski do 2040 r. mogą sięgnąć ok. 1,6 bln zł. Tylko w sektorze elektroenergetycznym do końca tej dekady mają wynieść 390–486 mld zł.
OZE, sieci, magazyny energii i energetyka jądrowa
Banki spodziewają się więc, że popyt na finansowanie będzie szybko rósł. Jego źródłem będą zarówno wielkie projekty infrastrukturalne, jak i tysiące mniejszych inwestycji. – Duże projekty budują system, a tysiące mniejszych inwestycji transformują realną gospodarkę – zauważa Magdalena Andrejczuk, dyrektorka departamentu zrównoważonych finansów bankowości korporacyjnej w mBanku.
Wśród największych przedsięwzięć wymieniane są przede wszystkim morskie farmy wiatrowe, modernizacja i rozbudowa sieci elektroenergetycznych, magazyny energii, energetyka jądrowa oraz transformacja transportu. Równolegle rosnąć może zapotrzebowanie na finansowanie inwestycji przedsiębiorstw: własnych źródeł OZE, elektryfikacji procesów produkcyjnych, poprawy efektywności energetycznej, modernizacji ciepłownictwa czy termomodernizacji budynków. Coraz większe znaczenie mogą mieć również projekty związane z gospodarką obiegu zamkniętego, biogazem i biometanem.
Firmy na ścieżce do poprawy konkurencyjności
Szczególnie istotny będzie sektor prywatny. – Coraz więcej firm traktuje takie projekty nie tylko jako element transformacji energetycznej, ale przede wszystkim jako sposób na ograniczenie kosztów operacyjnych, zwiększenie odporności na wahania cen energii i budowanie przewagi konkurencyjnej. Dlatego spodziewamy się, że sektor prywatny będzie jednym z głównych źródeł popytu na finansowanie w tym obszarze – zaznacza Monika Polakowska, dyrektorka ds. zrównoważonego finansowania w Erste Bank Polska.
Jak dodaje, znaczenie ma także presja płynąca z łańcuchów dostaw. Duże firmy coraz częściej wymagają od swoich dostawców spełniania określonych standardów środowiskowych, co skłania kolejne przedsiębiorstwa do inwestycji w efektywność energetyczną i ograniczanie emisji.
– Angażujemy się w finansowanie projektów o różnej skali. Z jednej strony wspieramy przedsięwzięcia mające znaczenie dla całej gospodarki. Z drugiej strony widzimy dużą wartość w projektach lokalnych, które zwiększają niezależność energetyczną przedsiębiorstw i wzmacniają ich odporność operacyjną – podkreśla też Anna Gregorczyk, dyrektorka Departamentu Marketingu Bankowości Przedsiębiorstw w Banku Millennium.
Rolnicy, samorządy i gospodarstwa domowe też potrzebują finansowania
Jak dodaje, zielona transformacja nie ogranicza się wyłącznie do efektywności energetycznej czy odnawialnych źródeł energii. Coraz większą rolę będą odgrywać także inwestycje wspierające gospodarkę obiegu zamkniętego, bardziej efektywne wykorzystanie zasobów oraz oszczędność surowców, materiałów, a szczególnie wody. – To jest nowy, ważny temat – dodaje Gregorczyk.
Popyt na finansowanie transformacji będzie więc pochodził nie tylko z sektora publicznego, energetyki czy dużych przedsiębiorstw. Coraz większe znaczenie będą miały inwestycje sektora MŚP, ale też samorządów, rolników czy gospodarstw domowych. Banki rozwijają np. finansowanie biogazowni i mikrobiogazowni, które mogą zwiększać ich niezależność energetyczną.
Nie brakuje pieniędzy, brakuje bankowalnych projektów
Bankowcy zgodnie podkreślają, że choć jeszcze kilka lat temu pojawiały się obawy o dostępność kapitału na finansowanie transformacji energetycznej, dziś pieniędzy w bankach nie brakuje. Wyzwania leżą gdzie indziej. Problemem jest przede wszystkim to, czy inwestycje, które mają być finansowane, są wystarczająco przewidywalne i rentowne. Przy przedsięwzięciach planowanych na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat trudno dziś zagwarantować stabilność warunków, w jakich będą one funkcjonować.
– Z perspektywy banku projekt inwestycyjny musi generować przepływy pieniężne zapewniające obsługę długu – wskazują władze ING Banku Śląskiego.
Dużym wyzwaniem pozostaje więc tzw. bankowalność projektów. Chodzi szczególnie o inwestycje o długim okresie zwrotu, których rentowność zależy od przyszłych cen energii albo zmian regulacyjnych. Jeszcze trudniejsze są przedsięwzięcia wykorzystujące technologie będące dopiero na początku komercjalizacji. Dotyczy to m.in. części projektów wodorowych, technologii wychwytywania CO2 czy głębokiej dekarbonizacji przemysłu ciężkiego. – Jako bank ostrożnie podchodzimy również do inwestycji, których rentowność w znacznym stopniu zależy od przyszłych, niepewnych regulacji – mówi Damian Jakowski, menedżer ds. odnawialnych źródeł energii w BNP Paribas.
Kluczowe sieci i stabilne zasady rynku energii
Na powodzenie transformacji wpływają jednak także bariery znajdujące się poza samymi projektami. Jedną z najważniejszych jest infrastruktura. Rozwój OZE wymaga nie tylko budowy nowych mocy, ale również rozbudowy sieci i możliwości przyłączania kolejnych instalacji. Bez odpowiednich inwestycji sieciowych część przedsięwzięć może nie dojść do etapu realizacji, nawet jeśli ma uzasadnienie ekonomiczne.
Znaczenie ma również organizacja rynku energii. Inwestorzy potrzebują przewidywalnych zasad sprzedaży energii i mechanizmów ograniczających ryzyko związane z wahaniami cen. W przypadku największych projektów, takich jak offshore, magazyny energii czy przyszłe inwestycje jądrowe, szczególnego znaczenia nabierają rozwiązania stabilizujące przychody, m.in. kontrakty różnicowe.
Jak podzielić ryzyko?
Część ryzyka związanego z realizacją projektów transformacyjnych trudno pozostawić wyłącznie po stronie banków i inwestorów. Dlatego potrzebne są instrumenty publiczne, które pozwolą je ograniczyć i jednocześnie przyciągnąć prywatny kapitał. Jak wyliczają przedstawiciele Banku Pekao, w przypadku części projektów szczególnie istotną rolę mogą odgrywać gwarancje publiczne, finansowanie mieszane (blended finance) oraz mechanizmy podziału ryzyka z udziałem instytucji publicznych i międzynarodowych.
– Takie rozwiązania nie muszą zastępować finansowania bankowego. Ich rolą powinno być przede wszystkim ograniczanie ryzyka tam, gdzie jest ono zbyt wysokie lub trudne do zaakceptowania wyłącznie przez sektor prywatny – dodają przedstawiciele PKO BP.