Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie mogą być kulisy współpracy Ryszarda Czarneckiego z Grzegorzem Braunem?
- Dlaczego Czarnecki jest porównywany do Andrzeja Leppera w kontekście swojej strategii politycznej?
- Jakie są prawne kontrowersje związane z działalnością Ryszarda Czarneckiego w Parlamencie Europejskim?
- W jaki sposób znajomości Czarneckiego mogą wpłynąć na przyszłość polityczną Grzegorza Brauna?
- Co łączy Czarneckiego z politykami Konfederacji Korony Polskiej poza oficjalnymi ustaleniami?
- Jakie strategiczne posunięcia polityczne Czarneckiego miały wpływ na kluczowe wydarzenia w polskiej polityce?
18 lutego prezes Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun zaskoczył internautów, wrzucając na kanał swojej partii na YouTube transmisję z konferencji w Parlamencie Europejskim, w której oprócz działaczy jego ugrupowania uczestniczyła delegacja z Indii. Jeszcze większe zaskoczenie wzbudziła postać prowadzącego – byłego europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. – To mój wielki przywilej, honor i przyjemność, by prowadzić tę bardzo ważną i prestiżową konferencję – powiedział po angielsku Czarnecki.
I to już kolejny raz, gdy europoseł pojawia się w otoczeniu Brauna. W listopadzie na platformach społecznościowych furorę zrobił film, na którym Braun czule wita Czarneckiego na korytarzach w PE. – Liczę na to, że będziemy się wspólnie i owocnie skandalizować – powiedział pół żartem, pół serio Grzegorz Braun.
Przypadek? Ryszard Czarnecki w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przekonuje, że tak. Zaznacza, że jako członek PiS, choć zawieszony, pozostaje wierny swojej partii. W tę teorię nie wszyscy w PiS wierzą. Jeden z naszych rozmówców zauważa, że obu polityków łączy więcej niż tylko te dwa spotkania, w tle jest wspólna szefowa biura, a nawet bractwo kurkowe. – Ryszard jest już po sześćdziesiątce, a ludzie w tym wieku funkcjonują według pewnych schematów. I myślę, że chce on powtórzyć schemat przećwiczony swego czasu z Andrzejem Lepperem – mówi jeden z polityków.
Przed dwudziestoma laty Czarnecki wykorzystał Samoobronę do zbudowania sobie mocnej pozycji po prawej stronie sceny politycznej
Realizacja „operacji Lepper” zaczęła się w 2002 r., gdy Ryszard Czarnecki został doradcą przewodniczącego Samoobrony. Zdecydował się na ten krok już jako mocno doświadczony polityk. Urodził się w 1963 r., studiował we Wrocławiu, działał w podziemnym NZS i Ruchu Polityki Realnej, a karierę polityczną w wolnej Polsce zaczynał jako rzecznik prasowy ZChN.
Czytaj więcej
Andrzej Lepper był bardzo zdolnym politykiem, zwierzęciem politycznym. Zaczynając od pozycji osoby słabo wykształconej, osiągnął status jednego z n...
W 1991 r. po raz pierwszy został wybrany posłem, później był nawet prezesem ZChN, a w rządzie AWS – przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej. Jego karierę przerwało wypadnięcie z Sejmu AWS, a raczej AWSP, bo pod tym akronimem dogorywał tamten projekt polityczny. Czarnecki postanowił być wiernym mu do końca i poszedł z nim na dno. Cieniem na jego działalności w rządzie położyły się też jednak oskarżenia, że to z jego winy, jako szefa KIE, straciliśmy 34 mln ECU (waluty będącej poprzedniczką euro) z pomocy dla Polski. Czarnecki twierdził, że nie ma sobie nic do zarzucenia, ale mimo to zapłacił stanowiskiem szefa komitetu.
W 2001 r. nie dostał się do Sejmu, rok później nie został prezydentem Wrocławia. I to wtedy zdecydował się na współpracę z Lepperem, choć jeszcze w 1994 r. mówił o Samoobronie, że jest „równie groźna jak gangi”.
Samoobrona jest równie groźna jak gangi
Nie przeszkodziło mu to w zawiązaniu pod szyją charakterystycznego biało-czerwonego krawata. – Gdy Czarnecki dołączył do Samoobrony, wielu na prawicy się z niego śmiało. Jednak szybko okazało się, że to on się śmieje ostatni. W 2004 r. został europosłem, a później świetnie wykorzystał swoją pozycję – mówi jeden z polityków PiS.
Rzeczywiście, choć przez dwie dekady Czarnecki był zaledwie europosłem, najpierw z Samoobrony, a potem PiS, i nie pełnił eksponowanych funkcji w rządzie, bez niego historia polskiej polityki mogła potoczyć się inaczej.
Czarnecki twierdzi, że jego pozycja m.in. umożliwiła zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w 2005 r.
Po pierwsze, to on namówił Leppera do poparcia w 2005 r. w drugiej turze wyborów prezydenckich Lecha Kaczyńskiego, co przyczyniło się do zwycięstwa tego drugiego nad Donaldem Tuskiem. – Początkowo Lepper nie chciał poprzeć nikogo – wspominał w 2007 r. Czarnecki w rozmowie z Polskim Radiem.
Po drugie, Czarnecki miał swój wkład w ponowny wybór Leppera na wicemarszałka Sejmu w 2005 r., co zaowocowało podpisaniem tzw. paktu stabilizacyjnego PiS z Samoobroną i LPR, a później zawiązaniem koalicji tych partii.
Wreszcie po trzecie: to on zapoznał Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim na kolacji w swoim domu, czym przyczynił się do objęcia przez tego drugiego teki premiera. Zresztą w PiS Czarnecki lubi chwalić się, że całościowo wykreował postać przyszłego szefa rządu, zatrudniając młodego Morawieckiego w Komitecie Integracji Europejskiej, a następnie, wbrew większości posłów AWS z Dolnego Śląska, forsując go do rady Banku Zachodniego.
Jeden z naszych rozmówców z PiS mówi, że Jarosław Kaczyński nigdy nie zapomniał zasług Czarneckiego. – Są w dobrych relacjach towarzyskich. Jednak pozycja Czarneckiego nie jest na tyle silna, by mógł znaleźć się na listach PiS – podkreśla.
Czytaj więcej
Europejscy śledczy uważają, że Ryszard Czarnecki nierzetelnie rozliczał wyjazdy. Kwestionują aż 100 tys. euro, które zwrócono mu za podróże w ciągu...
Powodem są problemy prawne Czarneckiego. Zaczęły się w 2020 r., gdy Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) skierował wniosek do polskiej prokuratury w sprawie podróży służbowych europosła. Jak ujawniła w 2021 r. „Rzeczpospolita”, Czarnecki zawyżał trasy przejazdu i rzekomo jeździł samochodami, które do niego nie należały. Np. fiatem punto cabrio, który według relacji właściciela był od dawna zezłomowany.
Polityczny teatr. Władza robi igrzyska, bo nic innego nie umie
Dodatkowo w 2024 r. Czarnecki został zatrzymany na warszawskim lotnisku Chopina w związku z tzw. aferą Collegium Humanum. Usłyszał zarzuty powoływania się na wpływy, przyjęcia korzyści majątkowej i prania brudnych pieniędzy.
– Więc generalnie sytuacja Czarneckiego jest podobna jak przed ponad dwudziestoma laty. Musi szukać partii, która weźmie go na listy – mówi jeden z naszych rozmówców.
Głównym łącznikiem między Czarneckim a Braunem jest doświadczona asystentka, związana z oboma politykami
Teoretycznie Czarnecki polityki już nie potrzebuje, przynajmniej dla pieniędzy, bo już za dwa lata na jego konto będzie wpływać europejska emerytura. – Chodzi głównie o to, że Czarnecki nie może żyć bez polityki. On ma jakieś ADHD – mówi jeden z naszych rozmówców, zauważając, że Czarnecki aktywność polityczną długo łączył z działalnością w związkach sportowych. – Choć niewykluczone, że na Czarneckiego działa też magiczne słowo „immunitet”.
Zdaniem naszego rozmówcy Grzegorz Braun może okazać się wyrozumiały dla problemów prawnych byłego europosła, np. otwarcie zapowiada, że na listach swojej partii w 2027 r. umieści innego byłego polityka Samoobrony – Mateusza Piskorskiego, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Zaś relacje na linii Czarnecki–Braun wcale nie zaczęły się w ostatnich miesiącach. Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, budowane są od 2024 r.
Czytaj więcej
Historyczni faszyści militaryzowali społeczeństwo, gloryfikowali przemoc i dążyli do konfliktów zbrojnych. Brauniści natomiast bazują na lękach ant...
Wówczas Czarneckiemu, zasiadającemu nieprzerwanie w PE od 20 lat, nieoczekiwanie nie udało się odnowić mandatu. Zaskoczeniem było za to wejście do PE Grzegorza Brauna, który startował dopiero z drugiego miejsca na liście Konfederacji w Krakowie.
Czarnecki postanowił wyciągnąć pomocną dłoń do debiutującego w Brukseli i Strasburgu europosła. – Polecił mu swoją szefową biura, Beatę Sobkiewicz, świetnie poruszającą się po brukselskich korytarzach. Zaczęła pełnić analogiczną funkcję u Grzegorza Brauna, co zdecydowanie pomogło mu w rozkręceniu działalności – mówi jeden z naszych rozmówców.
Sobkiewicz prywatnie jest żoną Gniewomira Rokosza-Kuczyńskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce działaczy bractw kurkowych. Ślubu udzielał im w 1997 r. prymas Józef Glemp, co świadczy o tym, jaką pozycję Rokosz-Kuczyński ma w środowiskach tradycjonalistycznych. W przeszłości był m.in. współpracownikiem ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i asystentem prawicowych członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Dziś – jak wynika z jego wpisów w serwisach społecznościowych – otwarcie wspiera Brauna. „Powstanie Konfederacji Korony Polskiej i jej obecne notowania są największą porażką polskich służb specjalnych w całej ich historii. Miały pilnować pookrągłostołowego gnojownika i nie upilnowały” – brzmi jeden z najnowszych wpisów Rokosza-Kuczyńskiego na Facebooku.
Kontakty Brauna z Czarneckim tak podsumował w listopadzie Piotr Korczarowski, publicysta związany ze środowiskiem Brauna: „Czarnecki nigdzie nie dołącza. On jest od dawna w bliskim otoczeniu Brauna. Spotykają się regularnie. Pomaga załatwiać fundusze. Wieloletnia pracownica jego biura w Brukseli ogarnia teraz biuro Brauna, a jej mąż ze swoim bractwem kurkowym chodzi za Braunem jak cień. Bez wątpienia Braun czuje wdzięczność wobec Ryszarda, który wiele razy przyszedł z pomocą, doradził, zorganizował, załatwił i teraz ma pozycję, by troszkę pokierować”.
– Z tym spotkaniem w listopadzie w Brukseli było tak, że Braun po prostu oprowadzał po Parlamencie Europejskim wycieczkę – opowiada jeden z europosłów. – Na spotkanie z jej uczestnikami ściągnęła Czarneckiego Beata Sobkiewicz, ktoś to sfilmował i wrzucił do internetu. Zresztą Beatę Sobkiewicz widać na tym nagraniu.
A ostatnia konferencja z delegacją z Indii? Najprawdopodobniej współorganizował ją Czarnecki, który słynie ze świetnych relacji w tym kraju, a nawet w 2015 r. przemawiał na jednej imprezie z premierem Indii Narendrą Modim. Przed kilkoma laty think tank EU DisinfoLab zarzucił zresztą Czarneckiemu udział w operacji dezinformacyjnej wspierającej interesy Indii i dyskredytującej Pakistan.
Zdaniem naszych rozmówców, Czarnecki dzięki kontaktom z partią Brauna i PiS chce stać się rozgrywającym na prawicy
Czy oznacza to, że start Czarneckiego z list Grzegorza Brauna jest przesądzony? W PiS niektórzy sądzą, że mimo wszystko dostanie propozycję startu z list tej partii, szczególnie że zwrócił do kasy PE ponad 100 tys. euro w związku z kontrowersjami wokół kilometrówek.
Jednak utrzymywanie dobrych relacji z Braunem i tak może mu się opłacić. Chodzi o to, że – jak wynika z wielu sondaży, np. najnowszego badania United Surveys dla Wirtualnej Polski – gdyby wybory odbyły się dziś, większości do rządzenia nie miałaby ani koalicja KO z Lewicą i PSL, ani PiS z Konfederacją. Braun z grupą swoich posłów, potencjalnie niemal 50, stałby się języczkiem u wagi w Sejmie.
Czytaj więcej
Koalicja Obywatelska pozostaje liderem sondażu, jednak w najnowszym badaniu notuje spadek poparcia. Ubywa także wyborców Prawu i Sprawiedliwości. N...
Formalnie w koalicję z Konfederacją Korony Polskiej nie chce wchodzić ani Tusk, ani Kaczyński. – Nie ma mowy o żadnych sojuszach z partią Brauna – mówił w lutym ten drugi. W tej sytuacji kluczowe mogą być kontakty nieformalne, które wyrabia sobie Czarnecki. Dzięki nim, podobnie jak za czasów Leppera, mógłby znów stać się osobą kreującą ważne porozumienia dla prawicy. – Gdybym miał podsumować Czarneckiego jednym zdaniem, powiedziałbym: „on lubi być użyteczny” – potwierdza nasz rozmówca PiS.
Ma niesłychany instynkt. Podczas katastrofy Titanica chciałbym w tej lodowatej wodzie znaleźć się koło niego. Byłaby wielka szansa, że jakaś belka czy drzwi przypłyną i go uratują
Czy rzeczywiście w tę grę gra były europoseł? – Jestem członkiem władz krajowych Prawa i Sprawiedliwości i członkiem zarządu warszawskiego PiS. Nie planuję startu z list innych partii – zapewnia „Rzeczpospolitą” Ryszard Czarnecki.
To dlaczego jest coraz częściej wiązany w towarzystwie Grzegorza Brauna? – Zostałem zaproszony przez spotkanego na korytarzu pana europosła – odpowiada, pytany dlaczego w listopadzie zeszłego roku spotkał się z wycieczką oprowadzaną przez prezesa Konfederacji Korony Polskiej. – A jeśli chodzi o konferencję z udziałem rządzącej Indiami partii premiera Narendry Modiego, to członkowie jej władz poprosili mnie, bym ją poprowadził trzy tygodnie po zawarciu układu handlowego Europa–Indie i po spotkaniu premiera Modiego z przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen oraz kilka tygodni po szczycie kanclerz RFN–premier Indii. Uznałem tę propozycję za prestiżową. A dlaczego politycy partii Modiego na polskiego partnera wybrali Kongres Korony Polskiej? O to już trzeba pytać ich – dodaje.