Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie obawy generała Polko budzi operacja USA i Izraela wobec Iranu?
- Dlaczego generał uważa, że operacja nie została odpowiednio zaplanowana?
- Jakie cele, zdaniem Polki, stawia przed sobą Izrael w tej operacji?
- Jakie ryzyka związane z odwetowymi działaniami Iranu dostrzega były dowódca GROM-u?
Zmasowana operacja wojskowa USA i Izraela przeciwko Iranowi trwa już siódmy dzień. Noc z czwartku na piątek 5-6 marca była jak dotąd najcięższą dla mieszkańców stolicy Iranu- Izrael przeprowadził kolejną falę ataków na Teheran.
Wcześniej połączone uderzenia lotnicze i rakietowe na Teheran, Isfahan oraz kluczowe instalacje wojskowe doprowadziły do paraliżu irańskiej obrony powietrznej i śmierci najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego. W odpowiedzi Teheran przeprowadził serię ataków odwetowych na Tel Awiw i bazy amerykańskie w regionie, a także ogłosił blokadę Cieśniny Ormuz, co wywołało skok cen ropy i destabilizację globalnych rynków.
Podczas gdy administracja Donalda Trumpa zapowiada kontynuację działań, konflikt rozlewa się na państwa ościenne. W środę Amerykanie zatopili irańską fregatę u wybrzeży Sri Lanki, a w czwartek dwa irańskie drony spadły na terytorium Azerbejdżanu.
Czytaj więcej
Pentagon stara się zwiększyć liczbę żołnierzy amerykańskich gromadzących dane wywiadowcze na potrzeby operacji w Iranie - podaje serwis Politico, d...
– Stany Zjednoczone powinny się już nauczyć z Afganistanu i z Iraku, że jeżeli planuje się operację, to trzeba planować cel końcowy. Tego celu od początku nie widziałem – jak ta operacja ma być realizowana, do czego ma doprowadzić, bo przecież nie do zmiany władzy, skoro jest realizowana w taki sposób, że nie przewiduje się, ani nawet nie wspiera się jakichś lokalnych sił, które prowadziłyby ofensywę lądową – ocenił w programie „Onet Rano” gen. Roman Polko. Jego zdaniem niewłaściwie wybrany został również czas przeprowadzenia operacji. – Wtedy, kiedy ludzie wyszli na ulice w grudniu, styczniu, było „momentum”, kiedy można było wejść, uderzyć i rzeczywiście być może udałoby się coś zmienić. Teraz, po wymordowaniu 10 tysięcy Irańczyków, którzy chcieli zmian, raczej nie uda się ich nakłonić do kolejnego buntu – zauważył.
Zdaniem byłego dowódcy GROM-u amerykańsko-izraelska operacja „jest zaplanowana, ale przez premiera Beniamina Netanjahu”. – Bo to, co jest w interesie Izraela, to osłabienie, takie „strzyżenie trawy”, czyli niszczenie potencjału wrogich państw dookoła. I chodzi tutaj tak naprawdę nawet nie o program nuklearny Iranu, bo tutaj ajatollahowie byli skłonni do tego, żeby od niego odstąpić, tylko o zniszczenie zdolności rakietowych, zdolności prowadzenia działań bojowych, potencjału zbrojnego Iranu – tłumaczył.
Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie
Gen. Roman Polko o blokadzie ropy: Iran jeszcze nie dokonał najgorszego
Generał przyznał, że „na pewno ten reżim warto obalić”, ale – jak wskazał – „należy to robić w taki sposób, aby było jak najmniej krwi i żeby nie zdestabilizować całego regionu”. Według Polki odwetowe ataki Teheranu w regionie to „akt zemsty”. – Ponieważ Iran nie może sięgnąć Stanów Zjednoczonych, to morduje wszystkich, którzy są w dobrych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, przeprowadzając uderzenia nie tylko na bazy wojskowe, ale też nawet na obiekty turystyczne w Dubaju – mówił.
– To jest zachowanie takiego szczura, który zapędzony pod ścianę odgryza się, nie patrząc na to, w kogo uderza. Tak naprawdę Iran jeszcze nie dokonał najgorszego, czego może dokonać – zatopienia paru tankowców, w Cieśninie Ormuz i wówczas czy ktokolwiek będzie chciał, czy nie chciał, to i tak ruch będzie zablokowany – powiedział emerytowany wojskowy.
Czytaj więcej
Stałe zabijanie przywódców Republiki Islamskiej może nie wystarczyć do zwycięstwa.
– Konieczne jest przede wszystkim strategiczne myślenie i przewidywanie, co jest za horyzontem, jakieś planowanie tego typu działań, przewidywanie skutków. Dobrze byłoby, gdyby fachowcy to planowali, żeby to nie było na zasadzie: ano zrobimy tak, zobaczymy później, co dalej będzie – argumentował. Dodał, że nie ma wątpliwości, iż USA za kilka tygodni ogłoszą sukces operacji, tymczasem „w praktyce nic się nie zmienia”.
– Sukces był ogłoszony już w czerwcu ubiegłego roku. „Mission accomplished” – prawie jak prezydent Bush w 2003 r. „Zniszczyliśmy irański potencjał nuklearny”, a pół roku później dowiadujemy się, że znów Amerykanie ten potencjał nuklearny niszczą. Kluczowe jest planowanie, działanie, bo ta beczka prochu, na której siedzimy, ma coraz większy zasięg. Żyjemy w globalnym świecie i to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, oddziałuje też na to, co się dzieje w naszym regionie – podsumował gen. Roman Polko.