Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego wzrosła liczba Kenijczyków zwerbowanych do walki po stronie Rosji?
- Jakie są metody rekrutacji i jak działają fałszywe obietnice wykorzystywane przez werbowników?
- Które trasy migracyjne są wykorzystywane przez zwerbowanych Kenijczyków do podróży do Rosji?
- Jakie są skutki dyplomatyczne rekrutacji Kenijczyków na front w Ukrainie?
- Jakie inne państwa afrykańskie i regiony są zaangażowane w podobne działania rekrutacyjne przez Rosję?
- Kim jest osoba związana z aferą werbunkową w Republice Południowej Afryki?
Ambasada Rosji w Nairobi zaprzeczyła, jakoby Moskwa prowadziła nielegalny nabór. Podkreślono, że cudzoziemcy mogą dobrowolnie wstępować do rosyjskiej armii, jeśli spełniają warunki prawa.
Sieć rekrutacji i fałszywe obietnice
Z raportu kenijskiej Narodowej Służby Wywiadowczej wynika, że w proceder zaangażowana była sieć przemytników ludzi oraz skorumpowanych urzędników państwowych. Rekruterzy mieli oferować byłym żołnierzom, policjantom i bezrobotnym wysokie zarobki – około 350 tys. szylingów miesięcznie – oraz premie sięgające ponad miliona szylingów.
Według parlamentarzystów, którzy zapoznali się z dokumentem, wielu Kenijczyków już wyjechało na front. Wcześniej władze mówiły o około 200 osobach, ale nowe dane znacząco zwiększyły skalę zjawiska.
Czytaj więcej
Gaming w Rosji został uznany za domenę osiągania pożądanych postaw psychologicznych. Celem Kremla jest ograniczenie woli walki w zaatakowanym kraju...
Podróże przez inne kraje
Zwerbowani początkowo wyjeżdżali z Kenii na wizach turystycznych i lecieli do Rosji przez Turcję lub Zjednoczone Emiraty Arabskie. Gdy kontrole na lotnisku w Nairobi zaostrzono, zaczęli korzystać z tras przez Ugandę, RPA czy Demokratyczną Republikę Konga. Raport sugeruje, że w organizowaniu podróży mogli pomagać niektórzy pracownicy lotnisk, służb imigracyjnych oraz dyplomaci.
Według nowych danych, w lutym 2026 r. 89 Kenijczyków znajdowało się na froncie, kilkudziesięciu było hospitalizowanych, a część uznano za zaginionych.
Czytaj więcej
Nie mniej niż kilkuset chińskich najemników walczy przeciw Ukrainie. Komunistyczne władze Chin nic nie robią, by przerwać ich zaciąg.
Rosnące napięcie między Moskwą a państwami Afryki
W ostatnich miesiącach pojawia się coraz więcej informacji o obywatelach państw afrykańskich, którzy mieli być kuszeni obietnicami pracy w Rosji, a ostatecznie trafiali na front w Ukrainie. Sprawa zaczęła powodować napięcia dyplomatyczne między Moskwą a niektórymi krajami Afryki.
Kenijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało niedawno o uratowaniu kilkudziesięciu obywateli, którzy utknęli w Rosji, a szef dyplomacji Musalia Mudavadi zapowiedział rozmowy w Moskwie w tej sprawie.
Afera w RPA. Córka byłego prezydenta podejrzana o wysyłanie rodaków na wojnę
Pod koniec ubiegłego roku południowoafrykańskie media poinformowały o aferze z córką byłego prezydenta RPA Jacoba Zumy. Duduzila Nkosana Zuma-Mncube jest podejrzana o werbowanie swoich rodaków na wojnę na Ukrainie po stronie Rosji.
Wszystkich namówiono do wyjazdu do Rosji na „kurs ochroniarzy”, po którym mieli zostać zatrudnieni w partii ojca Duduzili, Jacoba Zumy. Gdy w sierpniu zaczęli dzwonić do swych domów i skarżyć się, jednemu z nich kobieta tłumaczyła: – To nie jest linia frontu. Oni po prostu chcą cię nastraszyć, sprawdzić. Ja doskonale wiem: będziecie obserwować, jak rosyjscy żołnierze wchodzą i wychodzą z „czerwonej strefy” (frontowej), a wy może po prostu będziecie patrolować, gotować albo czyścić broń.
Oprócz państw afrykańskich, Rosja werbowała najemników także w Azji i na Kubie.