Schetyna skomentował w TVN24 wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Zełenski skrytykował tam Europę za brak zdecydowanych działań podejmowanych przeciw Rosji, mówił też: „Europa polega jedynie na wierze, że gdy nadejdzie niebezpieczeństwo, NATO podejmie działania, ale nikt tak naprawdę nie widział Sojuszu w akcji. Jeśli Putin zdecyduje się najechać na Litwę lub uderzyć na Polskę, kto odpowie?”.

Reklama
Reklama

Grzegorz Schetyna o wystąpieniu Wołodymyra Zełenskiego w Davos: Pokazuje słabości

– Ja to rozumiem, ale wydaje mi się, że to było dobre miejsce – cały ten kontekst amerykański, przesunięcia tej debaty o bezpieczeństwie światowym na Grenlandię, Wenezuelę... To był taki głos, który przypomina, przywołuje opinię publiczną do miejsca, gdzie jest naprawdę wojna, gdzie naprawdę giną ludzie – mówił Schetyna. 

– On jakby budził opinię publiczną i mówił: słuchajcie, tam ciągle giną ludzie, my ciągle zapewniamy bezpieczeństwo Europie – dodał. 

Czytaj więcej

Po rozmowach na Kremlu Rosja wskazuje warunek pokoju na Ukrainie

– On chciałby jako przywódca narodu, który broni swojej niepodległości, jednoznacznego wsparcia całego wolnego świata. A jeżeli są różnice, są kalkulacje – a przecież w samej UE wsparcie nie jest jednoznaczne – to on przywołuje nas wszystkich, by widzieć to w taki sposób, w jaki powinno się to widzieć – mówił też. 

Pytany o słowa Zełenskiego o Polsce i Litwie Schetyna mówił, że jest to „pokazywanie słabości i konkretne pokazywanie słabych miejsc, które Rosja zawsze potrafi w polityce wykorzystać”. – On to robi po to publicznie, aby uzyskać odpowiedź: nie, państwa bałtyckie i flanka wschodnia będzie chroniona, to żelazna zasada NATO – ocenił Schetyna. 

Grzegorz Schetyna przypomina, że sojusznicy z NATO wykazali solidarność z USA w 2001 roku

Dopytywany, czy on jest pewien takiej reakcji NATO odparł: – Chciałbym być pewny i przekonany, że nie powinno być wątpliwości, ale trzeba o tym mówić.

Następnie Schetyna nawiązał do wypowiedzi Donalda Trumpa w Davos, gdzie prezydent USA wyrażał wątpliwość, czy sojusznicy USA z NATO przyszliby Stanom Zjednoczonym na pomoc, choć – jak zapewniał – USA są lojalnym sojusznikiem. W czwartek, w serwisie Truth Social Trump znów zakwestionował solidarność sojuszników pisząc: „może powinniśmy przetestować NATO: przywołać artykuł 5 i zmusić NATO, aby przybyło tu i chroniło naszą południową granicę przed dalszą inwazją nielegalnych imigrantów, uwalniając dużą liczbę patroli straży granicznej do realizacji innych zadań”. 

W rozmowie z Fox Business Trump mówił z kolei, że nie przekonuje go argument o tym, że europejscy sojusznicy wsparli USA w czasie interwencji w Afganistanie. - Zrobili to. Trzymali się trochę z tyłu, z dala od frontu – stwierdził. 

Schetyna przypominał, że w następstwie jedynego w historii przypadku uruchomienia artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, 12 września 2001 roku po ataku terrorystycznym Al-Kaidy na USA, 1 160 żołnierzy krajów, które są sojusznikami Stanów Zjednoczonych zginęło (podczas operacji w Afganistanie i późniejszej misji stabilizacyjnej w tym kraju – red.). – 45 polskich żołnierzy (w rzeczywistości 43 żołnierzy i 1 ratownik medyczny - red.), którzy zginęli, poświęciło życie przez realizację solidarności (w ramach NATO) – dodał.