Prezes MSC Soren Toft zapewnił, że największy kontenerowy armator świata, MSC, nie korzysta i nie będzie korzystać z Północnej Drogi Morskiej. – Nie można zagwarantować bezpiecznej nawigacji. Ryzyko dla załóg pozostaje zbyt wysokie. A wzrost ruchu wywierałby dodatkową presję na delikatne ekosystemy i lokalne społeczności – wyjaśnia powody Toft w rozmowie z Blueconomy.com.
Uważa, że na tej trasie nie można zagwarantować bezpiecznej nawigacji. – Ryzyko dla załóg pozostaje zbyt wysokie. A wzrost ruchu wywierałby dodatkową presję na delikatne ekosystemy i lokalne społeczności. Ponadto nie ma operacyjnej potrzeby, by MSC przepływało przez Arktykę. Nasza flota i sieć pozwalają nam bezpiecznie i niezawodnie transportować ładunki klientów na całym świecie, bez konieczności korzystania z PDM – przekonuje prezes MSC.
Czytaj więcej
Rok 2025 zakończył się spadkami rejestracji, jednak ich dynamika w kolejnych miesiącach 2025 roku wyraźnie malała.
Toft zapytuje, co stanie się w razie awarii dużego kontenerowca z dala od ludzkich siedzib i posterunków służb? Na przestrzeni 4 tys. km jest biała pustynia, każda interwencja będzie utrudniona, a zorganizowanie pomocy zajmie dużo czasu. Koszty ubezpieczenia mogą przekroczyć oczekiwane oszczędności. Zatem korzyści ze skrócenia dystansu w stosunku do trasy przez Kanał Sueski są iluzoryczne. Ponadto PDM jest dostępna okresowo.
Delikatne środowisko naturalne
Krytycy wykorzystania Północnej Drogi Morskiej przypominają, że arktyczne środowisko naturalne jest wyjątkowo delikatne i wzmożony ruch statków zniszczy kruchą równowagę. Trasę statków będzie znaczył czarny ślad sadzy z kominów.
Premier Włoch Giorgia Meloni nawołuje do międzynarodowej współpracy i zachowania nieskażonego środowiska Arktyki. Międzynarodowa Organizacja Morska pragnie rozszerzyć obowiązek stosowania „zielonych paliw” na całym odcinku arktycznym PDM, co nie podoba się przede wszystkim Rosji, dla której ważniejsza jest eksploatacja nowych szlaków oraz ich kontrola od ochrony środowiska naturalnego.
Także Chiny stawiają kolejne kroki w rozwoju przewozów przez Arktykę. W październiku 2025 roku pierwszy statek z komercyjną ofertą przepłynął trasą północną. Li Xiaobin, dyrektor operacyjny Sea Legend Shipping, armatora oferującego transport na tej trasie, powiedział dziennikowi „Global Times”, że zapewnia ona znaczną przewagę czasową nad tradycyjnymi alternatywami.
Żegluga arktycznym przejściem północno-wschodnie do Europy zajmuje 20 dni. Transport trwa krócej niż przejazd pociągu towarowego Chiny-Europa, który jedzie 25 dni. Tradycyjne trasy morskie zajmują około 40 dni przez Kanał Sueski i 50 dni przez Przylądek Dobrej Nadziei.
Zapowiedzi stałych połączeń
Chińskie towary płyną na chińskich statkach w asyście rosyjskich lodołamaczy. Pekin przewiduje rozwój tego połączenia. – Początkowo wdrożymy stałe trasy (co tydzień lub dwa tygodnie) na letnich okresach żeglownych, a także udoskonalimy specyfikację i konstrukcję nowych statków o wzmocnionej konstrukcji odpornej na lód, bazując na praktyce nawigacyjnej. Wzmocnimy konstrukcję floty kontenerowej przeznaczonej do żeglugi w obszarach lodowych i będziemy dążyć do realizacji planu całorocznej żeglugi na arktycznej trasie Chiny-Europa – zapowiada Li.
Czytaj więcej
Chiński e-handel napędzę przewozy lotnicze, także do Europy Środkowo-Wschodniej, ale w eksporcie nadal najważniejsze są Stany Zjednoczone.
Trasą północną zainteresowani są także armatorzy z Korei Południowej, co ogłosiło koreańskie Ministerstwo Spraw Morskich i Rybołówstwa, oraz Maersk, który dokonał próbnego przepłynięcia w 2018 roku.