To wnioski z debaty „Zielona transformacja i transformacja uniezależnienia”, jaka odbyła się w redakcji „Rzeczpospolitej”. Eksperci zastanawiali się, jak najszybciej i najbardziej efektywnie uwolnić się od zależności od rosyjskich surowców, nie porzucając celów klimatycznych.

Dywersyfikacja dostaw

Agata Urbaniak, dyrektor Oddziału Centralnego Laboratorium Pomiarowo- Badawczego PGNiG przyznała, że dywersyfikacja dostaw jest wprowadzana już od kilku lat.

- Skupiamy się mocno na dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu LNG, mamy kontrakty z firmami ze Stanów Zjednoczonych i Kataru. Intensyfikujemy wydobycie na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, gdzie mamy 59 koncesji, inwestujemy również w wydobycie krajowe. Z naszej pespektywy sam fakt, że obecnie mimo wstrzymania dostaw gazu z kierunku wschodniego nasze krajowe magazyny są zapełnione gazem w ponad 90 proc. daje nam pewne poczucie bezpieczeństwa – wskazywała Urbaniak.

- Niemniej jednak mamy świadomość, że nie możemy spoczywać na laurach – podkreśliła. Dodała również, że PGNiG pracuje ponadto nad dywersyfikacją źródeł energii inwestując w prace badawcze nad paliwami alternatywnymi, takimi jak wodór czy biometan.

- Z uwagi na aspekt finansowy, a także konieczność przyjęcia odpowiednich regulacji oraz przeprowadzenia szeregu prac badawczych paliwa te mają przed sobą jeszcze stosunkowo długą drogę do pełnego komercyjnego wdrożenia – dodała Urbaniak.

Przejściowy okres

Czy mamy na to czas? Zdaniem Szymona Kowalskiego, wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, należy uznać, że dywersyfikacja dostaw stanowi jedynie część procesu transformacji. Istotne jest jednak, aby wziąć pod uwagę nie tylko dywersyfikację, ale przede wszystkim skupić się na innych, mniej klasycznych źródłach energii, takich jak wodór.

– Do transformacji energetycznej musimy podejść kompleksowo. Dywersyfikacja jest tak naprawdę możliwa jedynie na okres przejściowy – stwierdził Kowalski i podkreślił, że PSEW od kilkunastu lat apeluje o konieczność przeprowadzenia transformacji energetycznej, która trwa jak na razie „bardzo opornie”.

– Nie mamy już czasu na stawianie drobnych kroczków, musimy zacząć biec w tym wyścigu, aby uniknąć sytuacji takich jak obecna, gdy pojawia się konflikt na wschodniej granicy, a my mamy w zasadzie jednego dominującego i na dodatek nieobliczalnego dostawcę gazu – oświadczył prezes PSEW. Nawiązał również do tzw. ustawy odległościowej 10H, która przewiduje obecnie zakaz wznoszenia turbin wiatrowych w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność jej wysokości od zabudowań i pewnych form ochrony przyrody. Jego zdaniem zniesienie tego szkodliwego prawa jest niezbędne w procesie transformacji energetycznej.

– Nie wyobrażam sobie transformacji bez źródeł odnawialnych, ale w systemie potrzebny jest również atom – mówił Kowalski.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Bez atomu się nie obejdzie

Tomasz Tomasiak, dyrektor Biura Transformacji Energetycznej w Polskim Funduszu Rozwoju, zaznaczył, że dywersyfikacja dostaw to podstawa, natomiast nie należy zapominać również o zapewnieniu efektywności energetycznej. Wskazał także na wspomnianą m.in. w dokumencie REpowerEU właściwą postawę obywateli świadomych konieczności ograniczania zużycia energii.

– Jeżeli każdy z nas obniży sobie o jeden stopień temperaturę, jeśli raz w tygodniu nie pojedziemy do pracy samochodem, to może przynieść oszczędności, które przełożą się na wymierne efekty. Ograniczenia zużycia paliwa nawet o 5 proc. to są ogromne oszczędności w skali globalnej – mówił Tomasiak.

Przyznał również, że energetyka odnawialna jest stosunkowo łatwa i szybka do implementowania, gdyż wiąże się z mniejszymi inwestycjami. Zgodził się także, że sytuacja wymaga wdrożenia odpowiednich przepisów i modyfikacji legislacyjnych, jak choćby wspomniane zniesienie ustawy 10H. Przyznał też, że energetyka atomowa jest rozwiązaniem nieuniknionym oraz korzystnym w ujęciu długoterminowym.

Szymon Kowalski zgodził się z koniecznością wdrożenia energetyki atomowej, podkreślił jednak, że prawdopodobnie najwygodniejszym systemowo rozwiązaniem byłaby budowa mniejszych jednostek. Przytoczył przykład Niemiec, które rozmieściły całą infrastrukturę energetyczną na północy, zauważając, że w Polsce w zasadzie całość skupia się na południu, co sprawia, że konieczne będzie rozważenie sposobu jej transportowania tak, by zagwarantować bezpieczeństwo, przyznał też, że łatwiej zapewnić ją w przypadku bloków rozproszonych niż jednego większego. Stwierdził również, że docelowym modelem jest taki, który będzie się opierać na OZE , natomiast „dopełniającym źródłem energii” może być wodór.

Tomasiak oświadczył, że według analiz PFR do 2050 roku ok. 20 TWh powinno być generowane przez gaz lub atom, przy czym zdecydowanie bardziej korzystnym rozwiązaniem byłaby energetyka atomowa.

Zmiany nie do zatrzymania

Maciej Gacki, analityk Instytutu Jagiellońskiego, oszacował, że transformacja energetyczna zostanie przeprowadzona szybciej, niż sądzimy. Podkreślił, że warunki rynkowe oraz technologie dynamicznie się zmieniają, zmianom ulega również ich opłacalność, powołał się na przykład fotowoltaiki.

– Jak widzimy, przy odpowiednim otoczeniu prawnym takie instalacje mogą powstawać bardzo szybko, stając się realnym wsparciem systemu energetycznego – stwierdził Gacki.

Maciej Gis, kierownik biura komunikacji Polskiego stowarzyszenia Paliw Alternatywnych zauważył, że sektor transportu również przyczyni się do dywersyfikacji źródeł energii. Podkreślił, że obecnie akumulatory trakcyjne, wykorzystywane w samochodach, po zużyciu się będą mogły służyć jako magazyny energii, zauważając, że recykling jest w transporcie wykorzystywany coraz szerzej. Powołał się również na decyzję Parlamentu Europejskiego o odchodzeniu do 2035 roku od sprzedaży samochodów spalinowych i stwierdził, że konieczna jest zwiększenie wykorzystywania zielonej energii.

Agata Urbaniak podkreśliła, że PGNiG angażuje się mocno rozwój OZE, a prace badawcze w obszarze paliw alternatywnych, szczególnie wodoru, są na bardzo zaawansowanym poziomie. Zaznaczyła jednocześnie, że nie należy oddzielać dywersyfikacji od transformacji energetycznej, twierdząc, że są to „dwa oddzielne kierunki działań, które należy prowadzić równocześnie”. Stwierdziła też, jako chemik, że nie ma możliwości całkowitego zastąpienia ropy naftowej odnawialnymi źródłami energii. - Ropa jest nadal niezbędna w przemyśle petrochemicznym – powiedziała Urbaniak.

Maciej Gacki podkreślił, że konieczne jest zaangażowanie systemowe w budowę bezemisyjnych źródeł energii, i przypomniał, że o ile firmy prywatne są w stanie zbudować farmę wiatrową czy fotowoltaiczną, o tyle prywatne wysiłki w zakresie budowy elektrowni atomowej nie zdają egzaminu. Natomiast oddolne wysiłki w rozwój OZE mają szansę na powodzenie. Szymon Kowalski podkreślił, że PFR wspiera transformację, a inwestorom należy dać szansę na rozwój technologii OZE.

Grzegorz Jóźwiak, dyrektor Biura Wdrażania Paliw Alternatywnych PKN Orlen, stwierdził, że firma koncentruje się również na produkcji biogazu oraz biometanu w Polsce. Według jego danych w kraju mamy obecnie niewykorzystanych 130 biogazowni i potencjał rzędu 7–8 mld metrów sześciennych.

– Dzisiaj ta energia z biogazowni jest kierowana do układu, do sieci, do produkcji energii elektrycznej, co moim zdaniem nie do końca jest efektywne, bo tracimy dużo na sprawności. Gdybyśmy poszli krok dalej i produkowali biometan, zastępując nim gaz ziemny, co wydaje się technologicznie możliwe, to moglibyśmy osiągnąć efekt dużo szybciej i wygenerować znacznie więcej energii – ocenił Jóźwiak. Zgodził się z nim Tomasz Tomasiak, podkreślając, że PFR jest chyba największym inwestorem, jeśli chodzi o biogaz, z którego produkuje energię elektryczną. Ocenił również, że ceny gazu będą spadać wraz ze wzrostem udziału energetyki odnawialnej.

Szymon Kowalski powiedział, że z oceną wydajności energetycznej należy poczekać do połowy listopada z uwagi na fakt, że obecna pora roku nie wymusza np. włączania grzejników, z czym zgodziła się reszta uczestników debaty. Dość jednogłośnie stwierdzono również, że w procesie transformacji energetycznej niezbędne są nowe przepisy zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym.