Ursula, co się Gazpromowi nie kłania

Trzeba było kobiety na czele Unii, by przeciwstawić się Kremlowi. Ursula von der Leyen nie ma złudzeń, co do intencji Gazpromu i jest gotowa działać przeciw Nord Stream-2.

W wywiadzie dla tabloidu Bild nowa szefowa KE pokazała, że nie boi się mówienia wprost, co myśli o rosyjskich projektach „komercyjnych” na terytorium Unii. Gazociąg Nord Stream-2 to jej zdaniem „niebezpieczeństwo nadzwyczaj dużej zależności od rosyjskich surowców energetycznych”.

To opinia jakże różna od pozycji kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która przez lata udaje, że nie widzi i nie rozumie, o co naprawdę chodzi Gazpromowi i kto naprawdę rządzi tym koncernem.

Merkel doskonale kryje niemieckie interesy w Rosji. Rosyjski projekt wspierają niemieckie koncerny, a były kanclerz Gerhard Schröder od 2016 r. stoi na czele rady Nord Steram-2 (szefuje też radzie Rosneft).

Natomiast była minister obrony Niemiec stawia na „inne rodzaje energii” aniżeli rosyjski gaz. I wie, że Unia potrzebuje konkurencji, a nie zwiększania importu surowcowego z jednego źródła. W rozmowie Niemka składa też bardzo ważną deklarację.

Mówi: „musimy brać pod uwagę interesy naszych wschodnich sąsiadów”. Chodzi tu przede wszystkim o Ukrainę, która w wypadku uruchomienia kolejnych dwóch nitek gazociągu północnego, straci rolę kluczowego kraju tranzytowego dla rosyjskiego surowca.
Nowa szefowa Unii nie zamierza niczego Gazpromowi ułatwiać. Zgodne ze znowelizowaną Dyrektywą Gazową Rosjanie mają dostosować się do wymogów Trzeciego pakietu energetycznego. A więc udostępnić gazociąg firmom trzecim, co oznacza dostęp jedynie do połowy mocy, a także zrezygnować z prawa własności do rury. Wtedy całe przedsięwzięcie przestaje się jednak opłacać, a Gazprom nie zwiększy swojego udziału w gazowym rynku Unii do wymarzonych 45 proc.

Pierwsze wypowiedzi pani Ursuli, to musi być dla Kremla duże rozczarowanie. Rosjanie liczyli, że zmiana władzy na szczytach Unii, pozwoli dostać szybką zgodę na wyłączenie Nord Stream-2 spod zasad Trzeciego pakietu. Niemieccy i austriaccy lobbiści w Brukseli ciężko na to pracowali.

Teraz może być o to jeszcze trudniej, jeżeli Ursula von der Leyen okaże się równie odważna w czynach, co i w słowach. Niemka to chyba pierwszy szef Komisji Europejskiej, który mówi wprost, że z Rosją trzeba rozmawiać „z pozycji siły”, bo „Kreml nie przebacza słabości”.
Taka deklaracja zobowiązuje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zrzutka na elektrownie

Polskie rodziny dopłacą do nowych bloków energetycznych nawet 150–260 zł rocznie. W najbliższych latach ...

Pieniądze jadą za ropą

Tam gdzie Rosjanie wydobywają najwięcej ropy i gazu, rodziny mogą sobie pozwolić na zakup ...

Energetyka morska stanie się konkurencją węgla

W 2025 r. energia z morskich farm wiatrowych ma kosztować nie więcej niż 80 ...

Regulator chce jawnych aukcji dla ekoelektrowni

Rynek widzi sens zmian trybu przeprowadzania konkursu ofert na wsparcie dla odnawialnych źródeł energii. ...

Święty Graal pojazdów elektrycznych dostępny za 8 lat

Za 8 lat na stacji naładujemy samochód w 10 min i będziemy mieli zasięg ...

Taka cena ropy zadowala Putina. Na razie

Rosyjski prezydent nie jest zwolennikiem drogiej ropy. Całkowicie zadowala go baryłka po 60-65 dolarów. ...