Festiwal podwyżek trwa

Zastanawiając się, po co są tłuste lata, przypomniałem sobie bajkę o trzech świnkach, którą przed laty czytałem mojej córce. Pierwsze dwie świnki były lekkomyślne i zbudowały domki ze słabych materiałów – jedna ze słomy, a druga z patyków. Gdy przyszedł zły wilk i zdmuchnął ich domki, schroniły się u siostry, która była zapobiegliwa i zbudowała solidny dom z cegieł.

Gdy dynamika PKB przekracza 5 proc., a gospodarka jest tak rozgrzana, że permanentnie brakuje rąk do pracy, warto mieć w tyle głowy, że ten stan nie będzie trwał wiecznie. Cykl koniunkturalny ma to do siebie, że po górce przychodzi dołek. Pytanie tylko, kiedy to schłodzenie przyjdzie i jaką postać przyjmie – stopniową czy nagłą.

Oprócz rozpalonej gospodarki mamy też następujące po sobie lata wyborcze – samorządowe, parlamentarne i prezydenckie, a to oznacza kiełbasę wyborczą dla elektoratu. Stare porzekadło: kto wygra wybory na Śląsku, ten będzie rządzić w całym kraju – daje znać o sobie już dziś, mimo że do kluczowej parlamentarnej batalii pozostało półtora roku. Bez względu na to, ile miliardów złotych jako społeczeństwo dołożyliśmy w ostatnich latach do górnictwa – co szczegółowo wyliczyła Najwyższa Izba Kontroli – czas hołubienia górnictwa przez władze wcale się nie kończy.

Jak piszemy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”, związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej wywalczyli 7 proc. podwyżki. Dzieje się to w państwowej firmie, która nie jest w stanie wykonać planów wydobycia węgla, a w ostatnich latach rokrocznie rośnie import surowca, głównie z Rosji. Dwa razy większe podwyżki chcą uzyskać górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, gdzie obecnie wypłacane są najwyższe wynagrodzenia w całym sektorze. Tamtejsi związkowcy tłumaczą podwyżki wysoką ceną produkowanego w JSW węgla koksowego. Ciekawe, czy kiedy koniunktura na ten surowiec zacznie słabnąć, wynagrodzenia zostaną obcięte?

Podwyżki nie zostały powiązane ani z wydajnością pracy, ani z ceną węgla na światowych giełdach. W światowym przemyśle oil & gas ta ostatnia kwestia jest kluczowa. Gdy cena baryłki ropy spada poniżej określonego poziomu, podejmowane są decyzje o wstrzymaniu lub obniżeniu wydobycia. W Polsce, gdy ceny węgla były niskie, a miliony ton surowca zalegały na hałdach, nie zmniejszano ani wydobycia, ani wynagrodzeń.

Obecnie mamy do czynienia z festiwalem rozdawnictwa. Górnicy mają swoje podwyżki, tysiące rodzin od dwóch lat wspierane są pieniędzmi z 500+, we wrześniu rodzic każdego uczącego się dziecka ma otrzymać 300 zł jednorazowego dodatku. Po wyższe pensje ustawiają się już nauczyciele i tylko patrzeć, jak kolejne grupy społeczne zaczną wyciągać rękę po pieniądze. Czy wówczas – wzorem zaproponowanego przez rząd podatku solidarnościowego, mającego wesprzeć rodziny, w których wychowują się dzieci niepełnosprawne – czekają nas nowe obciążenia fiskalne, czy też obok kiełbasy wyborczej oferowane będą inne wyroby wędliniarskie?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

#RZECZoBIZNESIE: Kamil Wyszkowski: Trzeba zakazać kotłów węglowych

Problem smogu jest trudno rozwiązywalny jeżeli nie wprowadzimy regulacji horyzontalnej, najlepiej zakazującej sprzedaży i ...

Nikt nie liczy na odkrycie dużych złóż ropy i gazu

Będzie dobrze, jeśli krajowe wydobycie utrzyma się na obecnym poziomie. Polskie Górnictwo Naftowe i ...

Od piątku spółki energetyczne pod nadzorem Ministerstwa Energii

Nadzór nad spółkami Enea, Energa, Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica, PGE Polska Grupa Energetyczna i ...

Sankcje za Nord Stream-2 coraz bliżej

Izba Reprezentantów Kongresu USA jednogłośnie przyjęła rezolucję o przeciwdziałaniu rosyjskiemu projektowi rozbudowy gazociągu północnego. Gazprom ...

Będzie połączenie Orlen Upstream i Orlen Usptream International

Należąca do PKN Orlen spółka do poszukiwań i wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego ...

Węglowy skansen wita

Początek szczytu klimatycznego nie okazał się zbyt szczęśliwy dla Polski. Zaczął pierwszy obywatel RP, ...