Ekologia wliczona w rachunek za ciepło

Post Image
Post Image

Bez ograniczeń i bez względu na cenę – tak elektrociepłownie mają kupować zieloną energię według pomysłu ministerstwa. Może to spowodować wzrost opłat za ciepło – ostrzega URE.

Dziś mija ostatni dzień konsultacji projektu rozporządzenia resortu energii określającego szczegółowe zasady związane z obowiązkiem zakupu i dostarczaniem ciepła z odnawialnych źródeł energii (OZE) do sieci ciepłowniczych. Projekt nie wyznacza żadnych limitów cenowych i ilościowych dotyczących odbioru tego typu energii.

Brak ograniczeń podnosi ryzyko wzrostu rachunków za ogrzewanie. Choć taryfy są ustalane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, to nie ma on możliwości zmiany proponowanych przez przedsiębiorców stawek w przypadku ich prawidłowego wyliczenia.

Uzasadnione obawy

URE otrzymało do opinii projekt rozporządzenia, ale dopiero jest w trakcie przygotowywania odpowiedzi. – Nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę proponowane rozwiązania w projekcie rozporządzenia oraz aktualne zapisy ustawy o OZE, że może to spowodować wzrost cen i stawek opłat za ciepło – przekazało nam URE.

– Może dojść do sytuacji, że przedsiębiorstwo w skrajnym przypadku będzie musiało kupić nawet 100 proc. ciepła z odnawialnych źródeł, nawet jeśli na danym terenie już funkcjonuje efektywna elektrociepłownia lub inne źródło OZE. W efekcie cena zakupu 1 gigadżula (GJ) energii dla tego przedsiębiorstwa może wzrosnąć nawet ponaddwukrotnie, z 50 zł netto za jednostkę ciepła do nawet 120 zł – oblicza Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Na razie trudno jednak oszacować skutki finansowe dla klientów końcowych. Wzrost cen wydaje się jednak nieunikniony.

– Gdyby 100 proc. sprzedawanego ciepła pochodziło ze źródła OZE, to wyższa cena zostałaby w całości przeniesiona na odbiorcę końcowego – potwierdza Marian Kupijaj, prezes Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego.

Dziś w skali roku ostrowskie źródło produkuje około 28 proc. energii cieplnej z własnej zielonej instalacji. – Każda cena za ciepło z OZE kupowana przez nas z ustawowego obowiązku, wyższa od naszej, będzie miała bezpośredni wpływ na wzrost stawki dla klienta, w zależności od tego, ile tego ciepła będzie kupowane – dodaje Kupijaj.

Szanse i zagrożenia

Prezes IGCP zwraca jednocześnie uwagę, że rozporządzenie w obecnej wersji może prowadzić do nieefektywnych ekonomicznie inwestycji, a ich właściciele będą mieli prawo domagać się podłączenia do sieci – nawet jeśli będą to źródła znacząco oddalone od miejsca zużycia. Skutkiem wzrostu taryf – jak zauważa – może być fala odłączania się całych osiedli mieszkaniowych od systemów ciepła systemowego.

Andrzej Rubczyński, dyrektor ds. badań i analiz Forum Energii, widzi zasadność zwiększania udziału odnawialnych źródeł energii w systemach ciepłowniczych. Jednocześnie jednak zauważa, że brak ograniczeń dla nich spowoduje eliminowanie wysokosprawnych elektrociepłowni kogeneracyjnych na węgiel i gaz. W szczególności mogłoby do tego dojść w dużych miastach.

– Będę one musiały ograniczać roczną produkcję, a w okresie letnim nawet schodzić poniżej minimum technologicznego, co może powodować konieczność ich wyłączania w chwilach, kiedy energii elektryczna będzie najbardziej potrzebna – tłumaczy Rubczyński. Jego zdaniem takie podejście jest uzasadnione w krajach takich jak Dania, gdzie emisja gazów do atmosfery jest już tak niska, że dalszy rozwój kogeneracji jest bezzasadny, z perspektywy osiągania celów klimatycznych. – Polska jest nadal na takim etapie, że warto ją rozwijać, bo efektywnie obniża emisyjność sektora – twierdzi Rubczyński.

Wskazuje, że obecne wady rozporządzenia ograniczyłoby wprowadzenie do niego zapisu mówiącego o tym, że przy 75-proc. udziale produkcji z kogeneracji w danym systemie obowiązek odbioru ciepła z OZE nie jest już przymusem.

– Taki zapis z jednej strony jest szansą dla rozwoju źródeł odnawialnych do produkcji ciepła (a nie tylko energii z OZE). Z drugiej jednak – przy braku wiarygodnych prognoz cen ciepła i przewidywalnej polityki regulacyjnej – może grozić zbytnim wzrostem kosztów zakupu ciepła, którego cena może nie spaść zgodnie z oczekiwaniami – mówi Grzegorz Wiśniewski z Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie pewnej ścieżki dojścia do obniżonego poziomu emisji lub wyznaczenie ogólnokrajowego benchmarku (poziomu odbioru ciepła z OZE do sieci), co pozwoliłoby rozłożyć te koszty w czasie. Wtedy, krótkoterminowo cena ciepła z OZE podwyższy rachunki, ale w długim okresie powinna je obniżyć. Gdybyśmy pozostali przy węglu – dziś mielibyśmy tanio, ale za kilka lat rachunki mogłyby wzrosnąć.

Mogą Ci się również spodobać

Porozumienie z Mero: Orlen oszczędzi miliony

– Unipetrol, czeska spółka zależna PKN Orlen osiągnęła porozumienie z Mero, państwową firmą zarządzającą ...

Lotos planuje postój remontowy

Przerwa w pracy gdańskiej rafinerii potrwa półtora miesiąca. W tym czasie mają zostać wyremontowane ...

Szara strefa nadal ma się dobrze

Według Ministerstwa Finansów udało się zatrzymać wzrost nielegalnego handlu olejem napędowym w Polsce. Większość ...

Zachodnie firmy wybierają Gazprom

Zachodnie koncerny nie wycofują się z rozbudowy gazociągu północnego. Takie deklaracje padły na spotkaniu ...

RWE Stoen przejęło sieć Ursusa

RWE Stoen Operator, wspólnie z innymi firmami, kupił infrastrukturę upadłego przedsiębiorstwa Energetyka Ursus. Prowadzący ...

Wielkie łączenie grup energetycznych

Mogą powstać dwie spółki zamiast czterech. Rząd jest pod presją fatalnej sytuacji w górnictwie. – ...