Energetyka straci miliony, ale minister zyskał czas

Adobe Stock

To już pewne – nowe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych nie wejdą w życie od 1 stycznia 2019 r. Dla firm energetycznych oznacza to realne straty, ale minister energii zyskał czas na dopracowanie mechanizmów wsparcia dla odbiorców i przekonanie energetyki, by skorygowała w dół wnioski o podwyżki taryf.

Obecnie firmy oczekują około 20 – 25 – procentowych podwyżek. Tymczasem każdego dnia z rządu płyną deklaracje, że ceny energii w przyszłym roku nie pójdą w górę. – Presja na firmy energetyczne jest ogromna – przyznaje nieoficjalnie przedstawiciel branży energetycznej.
We wtorek prezes Urzędu Regulacji Energetyki po raz kolejny wezwał sprzedawców prądu i operatorów sieci do przedstawienia informacji, które pozwolą mu zebrać kompletny materiał potrzebny do zatwierdzenia taryf. Firmy mają czas na odpowiedź do 3 stycznia. Zgodnie z prawem nowe ceny mogą wejść w życie najwcześniej 14 dni od dnia opublikowania zatwierdzonych przez prezesa URE taryf.
Regulator zażądał wyjaśnień od firm już w ubiegłym tygodniu, tuż po informacji o wartych miliard złotych oszczędnościach tych spółek. Wysłanie kolejnego wezwania tłumaczy koniecznością wyjaśnienia wszelkich okoliczności i wątpliwości. – Na poprzednie wezwanie regulatora odpowiedziały wszystkie wezwane spółki, jednak ich odpowiedzi były dalece niewystarczające do zakończenia postępowań administracyjnych – tłumaczy Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.
Przedstawiciele branży nieoficjalnie szacują, że każdy dzień zwłoki we wprowadzeniu nowych, wyższych cenników to straty sięgające kilku milionów złotych łącznie dla wszystkich czterech grup energetycznych. Analitycy studzą jednak emocje. – Opóźnienia we wprowadzeniu taryf na 2019 r. nie postrzegam jako problemu dla koncernów energetycznych, ani nie jest to w mojej ocenie czynnik, który mógłby rzutować na notowania tych firm – twierdzi Paweł Puchalski, analityk Santander BM.
W jego ocenie najważniejsze jest to, by podwyżki w ogóle się pojawiły. Według jego wyliczeń koszty produkcji energii wzrosły o około 33 proc., dlatego tylko takiej wielkości podwyżka cen energii byłaby w pełni uzasadniona. Mniejsza podwyżka lub jej brak oznaczać będą, że firmy energetyczne poniosą straty. – Nie znamy jeszcze ani cen energii na 2019 r., ani mechanizmów wsparcia dla odbiorców energii, ale moim zdaniem na koniec dnia koszty związane z zamrożeniem rachunków dla klientów indywidualnych poniosą spółki energetyczne. I oceniam to jako bardzo istotne ryzyko dla wyników i wyceny spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa – ostrzega Puchalski.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

PGE może przejąć EDF, ale musi sprzedawać 25 proc. energii na TGE

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na przejecie aktywów EDF Polska przez Polską ...

Tauron na ostatniej prostej przed aktualizacją strategii

Branża spisała już na straty aktywa warte prawie 18 mld zł. Kwotę tę ostatnio ...

Energia z wiatru zagrożona w Polsce

Pośpieszne przyjęcie nowej ustawy o farmach wiatrowych może kosztować Polskę utratę zaufania inwestorów zagranicznych ...

Most energetyczny za miliardy złotych nie daje tańszego prądu

Piątek, 9.30 rano. Jesteśmy w siedzibie LitGrid, litewskiego odpowiednika Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Na monitorze ...

Przez resztę wakacji będziemy tankować taniej

Już w tej chwili na niektórych stacjach za litr płacimy ok. 4 złotych. Nie ...

Ukraińskie łupki wracają do gry

Holenderska firma wygrała przetarg na wydobycie gazu łupkowego na wschodzie Ukrainy. Obejmie schedę porzuconą ...