Moda na wspólnotyzm

Spółdzielnie mieszkaniowe zaczynają wykorzystywać instalacje OZE do produkcji energii elektrycznej, na zdj. SM Wrocław Południe. Fot./materiały prasowe

Jedną centralną elektrownię węglową zastępujemy rozproszonymi OZE i chronimy środowisko.

Jeśli w twoim kraju rosną ceny prądu albo w twoim rejonie woda z rzek zalewa ulice i boisz się zmian klimatu, i straciłeś już nadzieję, że rząd zrobi coś w tej sprawie, albo w ogóle masz dość wyprowadzania kapitału z twojej gminy – to spotkanie energetyczne jest dla ciebie!”. Tak mniej więcej zaczyna się zagajenie lokalnego mityngu założenia spółdzielni energetycznej OZE (z ang. REScoop – Renewable Energy Sources cooperative).

Kooperatywa energetyczna

Niektórzy wiedzą o możliwościach i uważnie wypatrują zmian w prawie, pozwalających zakładać tego typu podmioty ekonomiczne, inni po prostu dowiadują się od sąsiada. I jak już można i środki pozwolą, to kładą te panele wszędzie: na kościołach, ratuszach, szkołach, u siebie lub zrzucają się na ziemię albo debatują dwa dni, czy centrala powinna mieć większą władzę niż filie tej samej spółdzielni na prowincji. Dla przeszło miliona ludzi w Europie opłaca się właśnie tego typu działalność gospodarcza, podobno szlachetnieją w walce o planetę i otrzymują dodatkowo, a może przede wszystkim, benefit w postaci bycia we wspólnocie, bo taka nazwa – „energy community” – również funkcjonuje w obiegu. Mimo że przed wojną co piąty Polak był w jakiejś spółdzielni, zjawisko kooperatywy OZE było w kraju nieznane. Podobno za bardzo kojarzą się one z PRL, z powodu przeszczepianego sowieckiego stanu umysłu czy przymusowej pracy w kołchozach. W Danii, raju stowarzyszeń i największych składek zdrowotnych w Europie, żeby nie zabijać idei spółdzielczości, zastąpiono je innym słowem.

O pojawiającym się coraz szerzej w Europie zjawisku opowiedziała mi Weronika Bloch. Zastępujemy jedną centralną węglową elektrownię bezemisyjnymi, rozproszonymi OZE, chronimy środowisko, i jeszcze możemy wspólnie na tym zarabiać. Rozmowy ze znajomymi udowodniły mi, że stary schemat blokuje nowe myślenie i że trzeba go przeskoczyć lub przekuć. Człowiek może sam zdecydować. Widzę, jak Weronika pokazuje sąsiadowi aplikację w telefonie, gdzie „przelicza mu zaoszczędzone z OZE kilowaty” i wyzywająco pyta: – Ale ile ty tam płacisz za ten węgiel? Później są w tym razem z gminą, niekiedy z miastem albo całym narodem. Prawdziwa utopia. Nazwałem ich na wzór J.R.R. Tolkiena hobbitami i postanowiłem z Weroniką zrobić o nich film. Parę miesięcy researchu w internecie niewiele dało. Była jakaś Konfederacja Europejskich Spółdzielni OZE w Belgii. I jakiś ich wewnętrzny film ze spotkania w Danii. Trochę stron internetowych w natywnych językach, trochę kontaktów i mało zwrotów na maile. I tyle. A w Polsce w 2015 roku nikt nie chciał dać pieniędzy na tego typu produkcję. Część się pukała w głowę. – O czym? O spółdzielniach? – Niektórzy byli ciekawi, ale „przyjdź z gotowym filmem”. Poprosiliśmy nawet Greenpeace o wsparcie. Odmówili. Sprzedałem mieszkanie i wyjechaliśmy z Polski.

Im prościej, tym lepiej

Tego, że Katalonia jest piękna, doświadczył również wykładający ekonomię na uniwersytecie w Gironie dr Gijsbert Huijink z Amsterdamu. Kupili z żoną ruinę bez dostępu do sieci elektrycznej. Jedna z 300 w Hiszpanii firm dystrybuujących wyceniła im doprowadzenie prądu na 80 000 euro. Załatwili problem panelami fotowoltaicznymi, ale Gijsbert opowiedział historię studentom. I tak się zaczęło. Założyli spółdzielnię z naczelną zasadą: „Im prościej, tym lepiej”. I jeszcze: „Róbmy i rozliczajmy wszystko online”. Jak zaczynaliśmy film, było ich po czterech latach istnienia 25 000 członków. Jak kończyliśmy w 2018 – 40 000. Teraz mają 61 319, podpisane 104 000 kontraktów, 13 GWh wyprodukowanej mocy rocznie, a Gijsbert ostatnio robił kolejny biznes OZE w Tanzanii. Zgodził się wystąpić w filmie dopiero po ponad roku znajomości. Na pytanie o fenomen przyrostu członków odpowiedział, że tu jest inna kultura. Tu co niedzielę spotyka się rodzina ze znajomymi na obiedzie i oni po prostu rozmawiają ze sobą. I śmieje się. – I w każdy poniedziałek mamy zawsze 500 nowych kontraktów.

Po sześciu miesiącach dokumentacji: podróżowania, budowania zaufania, okazało się, że sytuacja jest wszędzie podobna. Przestraszone utrwalaniem się władzy Saurona paliwowego i czarnymi chmurami anomalii pogodowych hobbity wzięły sprawy w swoje ręce i zaczęły zachęcać lokalsów do zainwestowania w zakup OZE z minimum 5-proc. stopą zwrotu ze sprzedaży energii. „Argument finansowy to jest najlepszy argument” – mówili wszyscy. „Konserwatysty nie przekonasz manifestacjami” czy „Nie oddawajmy pieniędzy już dawno nasyconym korporacjom ponadnarodowym, zróbmy to lokalnie” albo „To jest właśnie ekonomia obiegu zamkniętego” itd. Statystyka oczywiście ciągle się zmienia, ale tych spółdzielni OZE jest już w Europie parę tysięcy.

Na grecką wyspę Sifnos zamieszkałą przez ok. 2500 mieszkańców ( w sierpniowym szczycie turystyki jest ich 100 tys.) przyjechała raz ekipa techniczna z przekształconego w firmę prywatną byłego Publicznego Przedsiębiorstwa Energetycznego. – I zaczęli mierzyć – opowiada Giannis Gyllis, deputowany Sifniańskiej Spółdzielni OZE. – I ludziom to się nie spodobało. I ich pogonili. I jeszcze w sądzie wygrali – opowiada oburzony. – Na naszej ziemi? Bez pytania? Bye, bye! – Zamiast wydawać rocznie 4,5 miliona euro na tankowce z ropą do generatorów prądu, postawią instalację OZE wartą 32 mln euro – przekonuje prof. Dimitris Katsaprakakis z Instytutu Technicznego na Krecie.

Robiliśmy film w sumie trzy lata i z kilkudziesięciu historii z kilkunastu krajów powstał „Human Energy” (Ludzka energia), film o przełamywaniu monopolu energetycznego przez zwykłego człowieka, budowaniu energii wspólnoty i o tym, że jak sam nie wywalczysz, to nikt ci nie da.

– Adam Dzienis jest producentem i reżyserem, współautorem filmu „Human Energy”

Mogą Ci się również spodobać

Strategiczne wnioski dla Europy z awarii w Baumgarten

Wybuch gazu w austriackiej przepompowni pokazał, jak niebezpieczne jest uzależnienie od tylko jednego źródła ...

Morawiecki: nowy blok w Kozienicach zwiększy bezpieczeństwo

Nowy blok energetyczny w Elektrowni Kozienice, należącej do grupy Enea, zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Polski, ...

Wkrótce kluczowe decyzje

Ogromnym wyzwaniem będzie przekonanie Europy, że oparcie energetyki na węglu może iść w parze ...

Gazprom wyprowadził swoje aktywa z Białorusi

Rosyjski koncern już miesiąc przed wyborami prezydenckimi na Białorusi oczyścił swoje białoruskie konta i ...

Gazprom nie czuje się winny

Rosjanie chcą bez sądu uregulować sprawę zarzutów Brukseli o złamanie antymonopolowego prawa Wspólnoty. Wczoraj ...

Jest porozumienie ws. międzyrządowych umów gazowych

Negocjatorzy państw członkowskich i PE uzgodnili w środę przepisy dotyczące przejrzystości międzyrządowych umów energetycznych. ...