Polska szuka drogi do obiegu zamkniętego

Odpady produkowane przez jedne firmy powinny się stać surowcami do wytworzenia dóbr dla innych przedsiębiorstw. Konieczne jest jednak współdziałanie biznesu, administracji publicznej i konsumentów – zgodnie stwierdzili uczestnicy debaty „Gospodarka o obiegu zamkniętym w Polsce – na ile mapa drogowa odpowiada na wyzwania?”, która odbyła się 18 października w redakcji „Rzeczpospolitej”. Fotorzepa/Robert Gardziński

To, co dziś jest traktowane jak odpad, jutro musi nabrać walorów materiału do ponownego wykorzystania. Bo światowe zasoby topnieją z dekady na dekadę.

O ile w latach 70. ubiegłego wieku wydobywaliśmy ok. 20 mld ton surowców naturalnych na rok, o tyle na początku tej dekady już 70–80 mld ton. Przyrost globalnej populacji wpłynie zaś na podwojenie obecnych ilości w 2050 r.

– Nie jest to już wyłącznie problem wpływu człowieka na środowisko naturalne, ale także problem ekonomiczny związany z bezpieczeństwem geopolitycznym i stabilnością dostaw – zapewnia Bartłomiej Kozek z Centrum UNEP/GRID-Warszawa, organizacji realizującej w Polsce misję Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UN Environment), wskazując m.in. na dostępność metali ziem rzadkich wykorzystywanych coraz szerzej w gospodarce.

W proces ich przywracania do ponownego użytku powinien się zaangażować m.in. przemysł. – Takie działania są opłacalne. Powstają nowe miejsca pracy, a firmy oszczędzają w wyniku przejścia na zamknięty cykl produkcji – tłumaczy Kozek. W Szkocji producenci piwa i whiskey, a także sektor rybny mogą na tym zaoszczędzić od 500 do 800 mln funtów rocznie.

Biznes czeka na mapę

W Polsce nadal brakuje wytyczenia kierunku, w jakim ma podążać przemysł w drodze do gospodarki o obiegu zamkniętym (dalej GOZ). Taką mapę drogową ma nakreślić dokument przygotowywany wspólnie z innymi resortami przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT). Jej ostatnią wersję opublikowano w styczniu.

Jak wyjaśnia Łukasz Sosnowski, główny specjalista w wydziale zielonej gospodarki resortu, kilkumiesięczne konsultacje wynikały z konieczności przeprowadzenia wielowątkowej analizy zgłoszonych wątpliwości i wniosków. – Najnowsza wersja zostanie opublikowania w nadchodzących tygodniach. Planuje się, że będzie przyjęta przez radę ministrów jak najszybciej – dodaje Sosnowski.

Zdaniem dr. inż. Tomasza Szczygielskiego z Instytutu Badań Stosowanych Politechniki Warszawskiej styczniowa wersja dokumentu trafnie kreśli obszary i diagnozuje problemy, którymi trzeba się zająć. Brakuje jednak instrumentów. – Nie widać, jak dojść do symbiozy w gospodarce między podmiotami wytwarzającymi produkty z odpadów np. z energetyki i tymi, którzy mają je wykorzystać np. w budownictwie infrastrukturalnym. Nie wskazano regulacji, jak np. wskaźnik antropogeniczności w budownictwie, dających możliwość zapobiegania powstawaniu odpadów przez uzdatnianie ich do produktów na możliwie wczesnym etapie – wylicza.

Okazuje się, że w dokumencie nie znalazły się wszystkie wskazówki biznesu. W przypadku JSW – jak tłumaczy Ewa Wojakowska, główna specjalistka zespołu ochrony środowiska w spółce – z jednej strony częściowo uwzględniono postulat stworzenia katalogu surowców antropogenicznych (z udziałem ubocznych produktów wydobycia) i listy firm, które mają na nie zapotrzebowanie, wskazano zastosowanie kruszyw np. w branży budowlanej, a także zaproponowano działania w obszarze zmian legislacyjnych w tym zakresie. Z drugiej strony zabrakło spojrzenia na tereny pogórnicze w kontekście przywracania ich pierwotnej wartości po rewitalizacji i rekultywacji.

Irena Pichola, partner z Deloitte Advisory i lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju, chciałaby z kolei widzieć w mapie drogowej konkretne projekty, których efekty można potem zmierzyć. Za przykład stawia Finlandię, która chce być liderem we wdrażaniu GOZ. – Tam mapę drogową stworzono cztery lata temu, a proces konsultacji toczył się wokół planowania konkretnych działań. Tą samą ścieżką poszła Bułgaria, stawiając na analizę projektów – podpowiada Pichola. Deloitte na szczyt klimatyczny w Katowicach (COP24) przygotuje raport o GOZ w Polsce. Wskaże obszary, na których powinno się skupić państwo, i podmioty działające nad Wisłą.

Wdrożenie zadań z różnych obszarów zasygnalizowanych w mapie drogowej może zająć lata. Istnieje więc obawa, że jako kraj prowadzący duże projekty infrastrukturalne nie skorzystamy z dobrodziejstwa GOZ. – Regulacje są niezbędne, byśmy doszli do GOZ, a nie pozostali w recyklingu odpadów – podkreśla Szczygielski.

Konieczne narzędzia i współdziałanie

Kluczem do sukcesu jest współdziałanie biznesu, administracji publicznej i konsumentów. – Tworzenie infrastruktury wspomagającej segregację i recykling odpadów, a także miejsc wymiany produktów rzadko używanych czy ich współdzielenie musi zacząć funkcjonować w naszej świadomości nie tylko jako pomysł, ale też jako codzienna praktyka. Producenci powinni z kolei pomyśleć o każdym etapie życia produktu i z tą myślą zabrać się do jego projektowania – radzi Anna Sapota, wiceprezes CP Recykling Organizacji Odzysku Opakowań (Grupa Canpack). Ta branża radzi sobie nieźle. W 2015 r. recyklingowi poddano 58 proc. odpadów opakowaniowych i 82 proc. puszek. To zasługa wartości aluminium, za które w skupie otrzymuje się drobne wynagrodzenie (ok. 5 groszy za puszkę).

Ale nie każdy może się pochwalić sukcesami. Przykładowo, z trafiających na rynek corocznie 78 mln ton opakowań z tworzyw sztucznych jedynie 10 proc. zostaje poddanych recyklingowi, aż 40 proc. ląduje na składowiskach, a 32 proc. wydostało się do środowiska. – Historie sukcesu odnotowujemy tam, gdzie za przetwarzaniem stoi pieniądz. Znajdujemy je też we wspólnych projektach konkurujących ze sobą koncernów, jak Coca-Cola, Pepsi-Cola, Nestlé i Żywiec Zdrój, które dzięki akcji „Działaj z imPETem” chcą o kilka procent zwiększyć ilość odzyskiwanego z rynku surowca – wyjaśnia Pichola.

Veolia zamierza zwiększać recykling opakowań PET na świecie. W strategii polskiej firmy jest zaś dalszy rozwój działalności w sektorze odpadów przemysłowych. Firma już prowadzi odzysk popiołów lotnych i żużlu ze spalania węgla kamiennego i współspalania z biomasą, recykling odpadów budowlanych i kruszyw służących do produkcji mieszanek betonowych.

Eksperci są przekonani, że inni wpiszą się w wymagania i cele GOZ, jeśli będą mogli oprzeć plany biznesowe na stabilnym prawie. – Jeśli chcemy stymulować inwestycje w recykling, to firmy i banki muszą wiedzieć, na czym stoją – precyzuje Sapota. Jej zdaniem system rozszerzonej odpowiedzialności producentów nie jest u nas efektywny i wymaga dostosowania do dyrektyw unijnych. Przemysł – pamiętając tzw. rewolucję śmieciową – postuluje ewolucyjne wprowadzanie zmian. – Podstawą jest stworzenie w pełni działającej bazy danych o odpadach i digitalizacja procesu. Bez tego trudno mówić, kto i w jakim stopniu powinien kontrybuować w finansowaniu systemu – uważa Sapota.

Taką bazę resort środowiska zobowiązuje się przedstawić do stycznia 2020 r. – To pozwoli weryfikować moce przerobowe instalacji m.in. w zakresie recyklingu z faktycznymi danymi przedsiębiorców – wtóruje Magda Gosk, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami w Ministerstwie Środowiska. Choć przyznaje, że tworzenie ram dla rozwoju GOZ nie jest jeszcze skończone, to wytyczne są już uwzględniane w Krajowym Planie Gospodarki Odpadami 2022 czy w ustawie o odpadach. Mapa drogowa ten kierunek tylko ustabilizuje.

Gosk przekonuje, że przepisy już umożliwiają przedsiębiorcom stosowanie różnych narzędzi do pozyskania surowca z rynku. Przykładem są koncerny piwowarskie, które stosują system kaucyjny na butelki wielokrotnego użytku. – Tyle, że nie wszyscy widzą w tym korzyści. Dlatego trzeba dopuścić różne narzędzia – mówi Gosk. MŚ analizuje zarówno system kaucji i depozytów, jak i zróżnicowanie opłaty produktowej. Ważne jest też stosowanie hierarchii sposobów postępowania z odpadami z naciskiem na zapobieganie powstawaniu i recykling. Spalanie to nie tylko ostateczność, ale też alternatywa składowania.

Cel: wykorzystać odpad

Jednym słowem, priorytet powinno mieć ponowne wykorzystanie produktu, czyli tzw. domykanie obiegu. O ile przemysł jest przygotowany na wyzwania wiążące się z GOZ, o tyle już potencjalni odbiorcy surowców nie zawsze są skłonni je wykorzystać. – Skoro węgiel jest podstawą do wytwarzania energii w kraju, to w przepisach należałoby uwzględnić priorytet dla wykorzystania pozostałości procesów energetycznych np. w projektach infrastrukturalnych – postuluje Szczygielski z Politechniki Warszawskiej.

Wojakowska z JSW przyznaje, że zastosowanie kruszyw produkowanych na podstawie aprobaty branży budowlanej było duże w okolicach 2008–2010 r., kiedy budowaliśmy drogi w związku z Euro 2012. Teraz jednak zamówienia spadły. Dlatego uważa za zasadne wprowadzenie do legislacji takiego elementu.

Veolia widzi z kolei duży potencjał w odzysku polipropylenów i polietylenów do produkcji ciekłych węglowodorów w procesach depolimeryzacji. – Mogą one zostać wtórnie użyte przez rafinerie do produkcji paliw lub wykorzystane na cele energetyczne – wyjaśniał Norbert Skibiński, dyrektor ds. rozwoju – linia biznesowa odpady w Veolii.

Pozytywnych przykładów jednak nie brakuje. I to bez legislacyjnego przymusu. Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin (PSOR) już 14 lat temu stworzyło kompleksowy system zbiórki opakowań po środkach ochrony roślin (ŚOR). Punktem zaczepienia była sieć ok. 4 tys. sklepów rolniczych, które zajmują się sprzedażą pestycydów. – Rolnicy mają ustawowy obowiązek zwrotu opakowań po ŚOR. Naszym zadaniem było ich zmotywować i ułatwić im ten obowiązek. Rolnicy nie oddaliby tych opakowań, gdyby musieli ponieść dodatkowe koszty. Dlatego jako branża bierzemy koszt ich odbioru i zagospodarowania na siebie – tłumaczy Marcin Mucha, dyrektor PSOR. Dziś zbiórka sięga ok. 50 proc., z czego ponad 80 proc. poddawane jest recyklingowi i odzyskowi energetycznemu. Opakowania po ŚOR służą do budowy rur osłonowych do światłowodów.

Potencjał GOZ widzą nie tylko firmy, ale też gminy. Trzy z nich (Wieluń, Tuczno i Łukowica) biorą udział w pilotażu Ministerstwa Środowiska. Celem jest wypracowanie dobrych praktyk w zakresie GOZ. – Mam nadzieję, że ten pilotaż i zaangażowanie w takie inicjatywy biznesu zainspiruje tysiące gmin i małych społeczności, by odeszły od linearnego modelu gospodarki surowcami – przekonywała Pichola. – Trzeba szukać nowych rozwiązań i rozmawiać o współdziałaniu w ramach klastrów przedsiębiorstw różnych gałęzi – wtórował UNEP/GRID-Warszawa. Takie ekomiasta już funkcjonują np. w Danii.

Nasze samorządy, do których należy gospodarka odpadami, podejmują się wyzwania m.in. z uwagi na smog. Bo w wielu miejscach odpady znikają w domowych kopciuchach. Szkodliwe substancje z ich spalania wdychamy wszyscy.

– Gospodarka obiegu zamkniętego spalarni nie lubi. Jednak z 12 mln ton odpadów komunalnych powstających w Polsce ok. 2–3 mln ton to frakcja resztkowa (tzw. pre-RDF), której nie można ani składować, ani poddać dalszemu procesowi odzysku. Tylko one powinny trafiać do instalacji termicznego przetwarzania z odzyskiem energii elektrycznej i ciepła – uważa Skibiński. Veolia chce z tych odpadów wytwarzać ciepło w małych ciepłowniach pracujących na potrzeby lokalnych sieci. Stara się o decyzje środowiskowe dla projektów w Zamościu i Wągrowcu.

Przedstawiciel MPIT zauważył, że mapa drogowa, chcąc uwzględnić wszystkie elementy gospodarki cyrkularnej, nie powinna schodzić na zbytni poziom szczegółowości. To będzie domeną poszczególnych działań podejmowanych w ramach GOZ. Ale kilka elementów zostanie uwzględnionych po konsultacjach. Chodzi o transpozycję działań związanych z przepisami dotyczącymi rozszerzonej odpowiedzialności producenta, finansowanie GOZ w zakresie badań i rozwoju w ramach Krajowej Inteligentnej Specjalizacji dotyczącej gospodarki cyrkularnej (z połączenia specjalizacji odpadowej, surowcowej i wodnej w jedną). – Jednym z działań, na których się skupimy, będzie też próba policzenia efektów wdrożenia gospodarki o obiegu zamkniętym, tj. pozytywnych wymiernych skutków dla gospodarki i społeczeństwa. Bo GOZ to nie tylko odpady przemysłowe, ale też cała biogospodarka, a także element związany z produkcją i konsumpcją, np. przeciwdziałanie marnotrawieniu żywności i ekodesign – wyliczał Sosnowski.

Opinie

Anna Sapota, wiceprezes CP Recycling Organizacja Odzysku Opakowań

Styczniowa wersja mapy drogowej jest bardzo ogólna. Duża część branży spodziewała bardziej szczegółowego projektu, np. z opisem instrumentów i narzędzi służących wdrażaniu gospodarki obiegu zamkniętego w życie. Dokument nie odzwierciedla też w pełni pracy wykonanej wokół tworzenia nowych modeli biznesowych. Gospodarka cyrkularna to jest model ekonomiczny, a nie tylko środowiskowy. Nie można więc przyjmować lub popierać modeli, które nie są biznesowo uzasadnione w sytuacji gry rynkowej, a radzą sobie wyłącznie ze względu na dopłaty. Trzeba szukać innych rozwiązań. Docelowo systemy działające w ramach GOZ mają się samofinansować.

Powinniśmy też na wstępie przyjąć założenie weryfikacji mapy drogowej co kilka lat. To nigdy nie będzie dokument ostateczny i skończony, bo gospodarka cyrkularna zakłada ciągłe poszukiwanie rozwiązań dla osiągnięcia zamierzonych celów. Do tych ciągłych zmian musi się dostosować konsument, a wraz z nim także biznes i legislacja.

Patrząc na cele recyklingowe, można założyć, że Polskę bezodpadową zobaczymy w 2035 r. W rzeczywistości jednak wszystko będzie uzależnione od tego, jak mocno będziemy zdyscyplinowani jako konsumenci. Biorąc pod uwagę fakt, że możemy mieć problem z dotrzymaniem celów recyklingowych, to wizja bezodpadowej Polski może się ziścić dopiero w dalszej przyszłości.

Jednocześnie producenci i usługodawcy powinni tłumaczyć, że rezygnacja z opakowań jednorazowego użytku, kubków plastikowych czy słomek wpłynie na zmniejszenie plamy plastiku na oceanach. Konsument musi też mieć świadomość, że aluminium jest materiałem permanentnym podlegającym recyklingowi teoretycznie w nieskończoność, lecz aby to osiągnąć, musi wrzucić puszkę po napoju do odpowiedniego pojemnika na śmieci. Powinien też zdawać sobie sprawę, że kubeczek po jogurcie trzeba oddzielić od tekturowej części, bo inaczej nie nada się do recyklingu.

Nie myślimy o tym, że połączenie pewnych materiałów, np. plastiku i papieru lub tektury i aluminium, nie będzie dobrym wyborem ze względów środowiskowych. Bo takiego opakowania nie poddaje się recyklingowi ze względu na brak odpowiedniej technologii odzysku do zastosowania na skalę przemysłową lub zbyt wysokie jej koszty.

Firmy muszą zatem inaczej podejść do projektowania opakowań, by mogły one wracać w jak największej masie do gospodarki z powrotem. Tu wkracza ekoprojektowanie, które ma dostarczyć na rynek produkt akceptowalny przez społeczeństwo i uwzględniający cele GOZ.

Mamy czas na wdrożenie idei gospodarki cyrkularnej w życie. A doświadczenia tzw. rewolucji śmieciowej uczą, by zmiany w branży odpadowej wdrażać ewolucyjnie. Bo możemy osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego, tj. zmniejszyć udział odpadów poddanych recyklingowi, zamiast go zwiększać. Dlatego warto się przyjrzeć istniejącemu systemowi i w oparciu o wspomniane wcześniej rzetelne i efektywne narzędzia dotyczące raportowania danych z zakresu gospodarowania odpadami wprowadzać stopniowo zmiany pozwalające sukcesywnie eliminować wady i ryzyko obecnego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, wykorzystywać dobre wzorce jak profesjonalnie działające organizacje odzysku opakowań czy komercyjne sieci zbierania surowców wtórnych.

Norbert Skibiński, dyrektor ds. rozwoju – linia biznesowa odpady Veolia

Veolia w Polsce realizuje wiele przedsięwzięć wpisujących się w trend gospodarki o obiegu zamkniętym. Jednym z nich jest działalność poznańskiej spółki EKO-ZEC, która zajmuje się wykorzystaniem odpadów pochodzących z procesów spalania w elektrociepłowniach do produkcji podbudów drogowych lub betonów towarowych.

Rozwiązania w duchu gospodarki cyrkularnej wdrażamy też dla naszych klientów, m.in. w fabryce Volkswagena w Poznaniu. Tam ciepło pochodzące z pracujących w odlewni sprężarek jest wykorzystywane do ogrzewania okolicznych budynków. To tzw. ciepło odpadowe, powstające w toku procesów technologicznych, do tej pory niewykorzystywane.

Z kolei w hucie w Miasteczku Śląskim wykorzystujemy odpadowy gaz, który powstaje podczas produkcji cynku. Spalamy go, generując ciepło do ogrzewania miasta. To kilka z przykładów pokazujących, w jaki sposób zasoby pozornie bezużyteczne mogą zostać zagospodarowane.

Nie zamierzamy jednak na tym poprzestać. Proponujemy podobne rozwiązania w formule PPP (partnerstwa publiczno-prywatnego) tym samorządom, które zarządzają samodzielnie gospodarką odpadami komunalnymi i gospodarką ciepłowniczą.

Z uwagą obserwujemy wyzwania związane z problematyką zagospodarowania odpadów komunalnych. W toku ich przetwarzania powstaje tzw. frakcja resztkowa – potocznie zwana pre-RDF (RDF, inaczej paliwo alternatywne – red.), której nie można składować ani poddać dalszemu procesowi odzysku. Dla nas owa frakcja resztkowa stanowi paliwo do produkcji ciepła.

Obecnie przygotowujemy dwie tego typu inwestycje – w Zamościu (woj. lubelskie) i Wągrowcu (woj. wielkopolskie). W planach mamy też budowę kolejnych czterech źródeł zasilanych paliwem alternatywnym.

Mówimy tutaj o miastach, w których mieszka i pracuje około 70 tys. osób, posiadających sieci ciepłownicze. W takich miastach i okolicznych gminach odpady komunalne przetwarzane są w lokalnych instalacjach, gdzie powstaje ok. 15 tys. ton rocznie frakcji resztkowej. To pozwoliłoby na zasilenie źródła produkującego ciepło o mocy 5 MW.

Rozwiązania z obszaru gospodarki cyrkularnej są w pełni uzasadnione ekonomicznie. Ich istotą jest bowiem jak najlepsze wykorzystanie istniejących zasobów.

Celem GOZ jest istotne zwiększenie odzysku i recyklingu odpadów przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości śmieci, jakie mają trafiać na wysypiska. Propozycje Komisji Europejskiej zakładają m.in. osiągnięcie 75 proc. poziomu recyklingu odpadów opakowaniowych i 65 proc. odpadów komunalnych do 2030 r. dla całej Wspólnoty. Według Parlamentu Europejskiego 
te współczynniki powinny sięgać odpowiednio 80 i 70 proc.

Bez włączenia przemysłu w realizację tych celów nie uda nam się ich osiągnąć. Dlatego popieramy wprowadzenie zmian, które wesprą biznes w odejściu od gospodarki linearnej. Bo to nie tylko wyzwanie, ale także oszczędności.

Ze względu na politykę środowiskową Unii Europejskiej, jak również rosnące ceny surowców naturalnych, chociażby węgla, ceny usług komunalnych będą 
w przyszłości rosły. Sięgnięcie po takie zasoby jak ciepło odpadowe, tak czy inaczej pojawiające się w procesach produkcyjnych, pozwoli więc na ograniczenie tempa wzrostu cen energii.

Mogą Ci się również spodobać

Niemcy: rośnie ubóstwo energetyczne

W ciągu roku dostawcy energii w Niemczech odcięli od prądu 330 tysięcy rodzin. Główną ...

Orlen nie sprzeda Możejek

Polska raczej nie będzie sprzedawała rafinerii należącej do spółki zależnej PKN Orlen w Możejkach ...

Litwa pod unijnym prądem

Republiki bałtyckie zmniejszają zależność energetyczną od Rosji. Dziś po raz pierwszy prąd popłynął między ...

Ceny gazu mogą wzrosnąć

Wszystkie firmy importujące błękitne paliwo do Polski będą musiały tworzyć zapasy. To spowoduje wzrost ...

Opole też może wpaść w poślizg. Straty będą, choć budżet ten sam

Plaga opóźnień w branży może dopaść dwa bloki opolskiej elektrowni. Dotychczas inwestycja warta ok. ...

#RZECZoBIZNESIE: Wojciech Jakóbik: Baltic Pipe to czysty biznes

Gazociąg przechodzi normalne procedury, jak każda inna inwestycja o takiej skali, więc nie jest ...