Rz: Na linii Warszawa–Wilno widać zasadniczą zmianę. Wieloletnie postulaty Orlen Lietuva dotyczące poprawy sytuacji rafinerii w Możejkach zostały wysłuchane. Przed Wielkanocą podpisano nawet porozumienie, wspominając o inwestycjach. Co wpłynęło na to ocieplenie relacji?
Nie jest to wyłącznie ocieplenie stosunków na poziomie politycznym, ale także próba rozwiązania wieloletnich problemów.
Ważne, że pracujemy nad nimi wspólnie w gronie ministrów energii i transportu oraz menedżerów firm (Orlen Lietuva i Lietuvos Geležinkeliai – Litewskich Kolei Państwowych – red.). Po podpisanym memorandum nadszedł czas na bardziej szczegółowe rozmowy. Wkrótce siądziemy, by uzgodnić mapę drogową.
W połowie roku rozpocznie się odbudowa zdemontowanego prawie 19-kilometrowego odcinka torów z rafinerii do Renge. To przez lata była kość niezgody i powód braku rentowności Orlenu na Litwie. Co jakiś czas wracały więc spekulacje o sprzedaży Możejek. Czy dziś są jeszcze rozmowy na ten temat?
Dziś rozmawiamy o przyszłych inwestycjach Orlenu na Litwie, a także o tym, w jaki sposób pomóc tej firmie stać się bardziej efektywną w kontekście wymagań unijnych.